Paweł Frączek z Dobrej oskarża urzędniczkę z Tryńczy o opieszałość i błąd w sztuce, wynikiem którego miał stoczyć długą batalię z urzędami i kuratorem. Urząd Gminy w Tryńczy sprawę widzi zgoła inaczej i tłumaczy, że żadnego błędu nie było, a problem, który piętrzy sam Frączek, jest wynikiem tego, że nie zna przepisów.
Paweł Frączek skontaktował się z nami, gdyż uważa, że został niesprawiedliwie potraktowany przez urzędnika, który zaniedbał swoje obowiązki. Dodał, że jego wersję o urzędniczym niedopatrzeniu potwierdza komornik. – Nie jesteśmy z żoną, bo nam nie wyszło, mamy jednak dwoje dzieci w wieku 9 i 4 lat. Jeszcze dwa lata temu w życiu bym nie pomyślał, że ze swoją rodziną będę się porozumiewał wyłącznie przez komornika, a z córeczkami spotykał się tylko w obecności kuratora sądowego – zaczyna swoją historię P. Frączek.Starałem się wówczas wszystko wyjaśnić, ale w gminie mojej żony, czyli w Tryńczy, figurowałem już jako dłużnik, co zostało przekazane do Sieniawy. Tam stwierdzono, że za uchylanie się od płacenia zabiorą mi prawo jazdy. Paranoja, pomyślałem wówczas – relacjonuje Paweł Frączek. – Urzędniczka poradziła mi, że jedyną szansą na to, by tego uniknąć, jest zarejestrowanie się w urzędzie pracy jako osoba poszukująca pracy. Wówczas zatrzymam dokument uprawniający mnie do poruszania się w ruchu lądowym. Zarejestrowałem się tam, ale poszedłem sprawę wyjaśnić do komornika, a ten pokazał mi dokument, że co miesiąc pobiera mi z konta pieniądze i owo zadłużenie nie wynika z jego winy. Po trzech dniach jeżdżenia do różnych urzędów i do komornika doszliśmy do wniosku, że wina leży po stronie urzędniczki z Tryńczy, której ów przelew gdzieś umknął. Obiecali mi tam, że sprawę wyjaśnią, ale dwa tygodnie po tym zajściu nikt nawet do mnie nie zadzwonił, aby te kwestie wytłumaczyć – kończy.
Pan Frączek ma zapewniony wgląd do akt sprawy i może zapoznać się ze stanem własnego zadłużenia oraz kwotami wyegzekwowanymi przez komornika. Do chwili obecnej osoba ta nie zgłaszała zastrzeżeń co do tego stanu. Z informacji uzyskanej od komornika sądowego wynika, iż na dzień dzisiejszy (5 lutego b.r. – przyp aut.) posiada zadłużenie alimentacyjne, w związku z tym postępowanie prowadzone przez tutejszy organ na podstawie ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów jest zgodne z obowiązującymi przepisami.
Żona P. Frączka w rozmowie z nami zaznaczyła, by nie dawać wiary jego wersji i potwierdziła słowa urzędnika.
Paweł Frączek:– 700 złotych alimentów na swoje dzieci płacę od listopada 2013 roku. Z płaceniem spóźniłem się w lutym 2014. Moja żona w kwietniu ub.r. poszła do komornika. Od tego czasu co miesiąc komornik pobiera z mojego konta pieniądze, wysyła je do gminy w Tryńczy, gdzie mieszka moja żona, ta z kolei przesyła je do pomocy społecznej i na końcu otrzymuje je moja żona. Za okres, kiedy nie płaciłem, musiałem potem z nawiązką wyrównać. We wrześniu 2014 byłem już „na zero”. Jednakże to w październiku w niewyjaśniony sposób w bilansie zabrakło 700 złotych. Nic o tym nie wiedziałam, póki 12 grudnia 2014 z Urzędu Gminy w Sieniawie nie dostałem dokumentu o wszczęciu postępowania administracyjnego. Kolejny dokument otrzymałem 13 stycznia 2015 i wynikało z niego, że jestem osobą uchylającą się od płacenia alimentów, a przecież komornik co miesiąc pobierał odpowiednią sumę z mojego konta.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Tatusiu ale z ciebie...