Miały być supermarket, poczekalnia, stanowiska dla autobusów. Tymczasem od sprzedaży lubaczowskiego dworca PKS prywatnej firmie minęło już 5 lat. Po planowanych inwestycjach nie został ślad. Są za to popisany i zdewastowany budynek oraz zapuszczony i odarty z płyt chodnikowych plac.
– Miastu jest to po części na rękę – mówi burmistrz Lubaczowa Krzysztof Szpyt. – Taka lokalizacja nowego dworca ściąga więcej ludzi na miejskie targowisko. Zresztą znajduje się teraz znacznie bliżej miejskiego rynku. Oczywiście jest to rozwiązanie tymczasowe, dopóki nie wyjaśni się sprawa starego dworca – dodaje.
Dla PKS Jarosław takie rozwiązanie również jest korzystne. Spółka nie musi inwestować w budowę nowego obiektu. – Trwają negocjacje z prywatną firmą, która jest właścicielem tamtego obiektu i placu, na którym się on znajduje, dlatego nie mogę ujawniać szczegółów dotyczących naszych kroków i planów względem obiektu. Obecnie jednak problemu nie ma. Jest tymczasowy dworzec przy miejskim targowisku, gdzie znajdują się poczekalnia, kasa biletowa i plac manewrowy. Sadzę, że w zupełności zabezpiecza to potrzeby mieszkańców i podróżnych – informuje Ireneusz Kochanowicz, prezes zarządu PKS Jarosław SA.
Opinie mieszkańców są podzielone. Z jednej strony w końcu powstał dworzec. Z drugiej – budynek jest malutki, daleko stąd do dużych sklepów i dworca PKP. Kierowcy autobusów narzekają na brak miejsca. Twierdzą, że jest ciasno i trudno się manewruje autobusem. Wszyscy natomiast z rozczarowaniem i żalem patrzą na stary dworzec, który dziś niszczeje.
Historia lubaczowskiego dworca autobusowego jest skomplikowana. Pierwotnie należący do miasta obiekt jeszcze poprzedniego ustroju został przekazany starostwu powiatowemu w Jarosławiu. Starostwo oddało go w zarząd spółce PKS Jarosław. 13 grudnia 2012 roku został sprzedany prywatnej firmie, która miała wybudować duży supermarket i zapewnić dwa stanowiska dla autobusów oraz poczekalnię. Pomysł nie wypalił i miasto zostało z problemem. – Wielu mieszkańców winą za ten stan rzeczy obarcza miasto, natomiast my w tym wszystkim nie jesteśmy stroną. To nie nasz obiekt i to nie my podjęliśmy decyzje o jego sprzedaży. Zależy nam natomiast na tym, żeby mieszkańcy i przyjezdni mieli do dyspozycji odpowiedni dworzec autobusowy, dlatego staramy się pomóc w rozwiązaniu tej kwestii – mówi K. Szpyt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze