W Przemyskiej Bibliotece Publicznej gościł dr Andrzej Franaszek, literaturoznawca i krytyk literacki, który w wydanej niedawno obszernej biografii Zbigniewa Herberta ukazał o wiele bardziej złożony obraz autora Przesłania Pana Cogito niż ten, do którego wielu z nas zdążyło się już przyzwyczaić.
Herbert, jaki wyłania się z liczącego niemal dwa tysiące stron dwutomowego dzieła, to postać bynajmniej nie posągowa, ale człowiek z krwi i kości, równie intrygujący, co odpychający. To przede wszystkim autor wspaniałych wierszy, które – jak powiedział jego biograf – zmuszają do[paywall] myślenia i zapierają dech w piersiach, a także człowiek szlachetny, szczodry, zabawny, błyskotliwy i pełen uroku.
Z drugiej jednak strony bywał niesprawiedliwy i wybuchowy, nie stronił od romansów, nadużywał alkoholu i zmagał się z chorobą psychiczną. Ponadto miał skłonność do ubarwiania swojego życiorysu, na przykład sugerował, że w czasie wojny działał w ruchu oporu, co Franaszek nazwał „kompleksem nieuczestnictwa”, gdyż – jak stwierdził – nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że Herbert zaangażował się w walkę zbrojną.
Autor tłumaczył, że nie zamierzał pisać biografii przeciwko jej bohaterowi ani tworzyć hagiografii. Starał się po prostu jak najuczciwiej opowiedzieć o poecie. Przekonywał, że jego jednostronny obraz, który utrwalił się w społeczeństwie, wynika z naszego zapotrzebowania na jednoznacznie szlachetne, niezłomne życiorysy, które można wynosić na sztandary. A przecież – jak podkreślił – życie Herberta składało się z tragizmu i komizmu, wzniosłości, ale i trywialności.
W rozmowie, którą moderował dr Jan Zięba z Instytutu Humanistycznego PWSW w Przemyślu, pojawił się też wątek sporu ideologicznego między Herbertem a Miłoszem, dotyczącego polskiej historii i patriotyzmu, choć i tutaj trudno mówić o jednoznacznej postawie tego pierwszego twórcy, który był wprawdzie poetą pamięci o powstaniu warszawskim i żołnierzach walczących za Ojczyznę, konserwatystą i krytykiem lewicy, ale też, jako człowiek wychowany w przedwojennym, wielokulturowym Lwowie, sprzeciwiał się wszelkim nacjonalizmom.
Dzieło Andrzeja Franaszka, które skądinąd jest także fascynującą opowieścią o minionej epoce, Jan Zięba nazwał odbrązowieniem postaci Herberta. Sam biograf określił je zaś jako próbę uczłowieczenia poety, który zgodnie z życiowym credo – Mimo wszystko – starał się przekraczać własne ograniczenia.
Warto zaznaczyć, że spotkanie w Przemyskiej Bibliotece Publicznej odbyło się w ramach trwającego właśnie Roku Zbigniewa Herberta.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze