Reklama

Obywatele oddadzą władze miasta do sądu

Ta sprawa budzi spore kontrowersje od kilkunastu miesięcy. Wówczas światło dzienne ujrzały założenia projektowe do inwestycji, której szacunkowy koszt przekracza 20 mln zł. Chodzi o remont nadsańskiej promenady, czyli przede wszystkim Wybrzeża Ojca Świętego Jana Pawła II i ulicy 22 Stycznia, a także budowę ścieżki rowerowej na odcinku od kładki rowerowej do skrzyżowania z ulicą Grunwaldzką, za tzw. pętlą na Kmieciach. Ujawniło i nagłośniło ją Stowarzyszenie „Most”.

Według założeń na liczącym 2,9 km odcinku zasańskiej promenady miała być poszerzona droga (do 5,5 lub 6 metrów). Zaplanowano też m.in. zwiększenie nośności jezdni w czasie przebudowy ulic 22 Stycznia i Wybrzeże Jana Pawła II.

– Dostaliśmy sygnały od specjalistów z branży drogowej i architektonicznej, że założenia są fatalne

– powiedział Tomasz Sawka ze wspomnianego stowarzyszenia.

– Co najdziwniejsze, projekt okazał się niezgodny z koncepcją ścieżek rowerowych, opracowaną na zlecenie miasta w 2004 roku. Ale najbardziej szokujące jest to, co wyszło podczas obrad ostatniej sesji rady miejskiej, a mianowicie, że projekt nie rozwiązuje problemu, który był deklarowanym celem całej inwestycji, czyli zalewania piwnic i podwórek posesji przylegających do Wybrzeża

Reklama

– dodał T. Sawka.

Wielomiesięczna walka

Członkowie stowarzyszenie wysunęli wiele zarzutów. Jedne były bardzo trafne, inne trochę mniej, jeszcze inne nie do końca zgodne z rzeczywistością. Prezydent miasta i urzędnicy Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu odpierali je na kilku otwartych spotkaniach z mieszkańcami. Zarzucali stronie społecznej, że wprowadza mieszkańców w błąd. Obiecywali, że żadne drzewa na promenadzie nie będą wycięte. Prezydent Wojciech Bakun wielokrotnie podkreślał też, że miasto nie ma w planach zwiększenia ruchu na zasańskiej promenadzie.
Rzeczywistość trochę zweryfikowała te obietnice. Od jesieni ub.r. wyciętych zostało już 25 starych drzew na całym deptaku nad Sanem.

Reklama

– Projekt zakłada wymianę drzewostanu, czyli w praktyce wycięcie drzew

– uważa T. Sawka.


Inicjatorzy uchwały zwracają uwagę na to, że tak stało się już między ulicą Klasztorną i mostem kolejowym.

– Zdrowe drzewa wycięto tam nie z powodu potrzeb związanych z budową mostu, ale z powodu braku standardów ochrony drzew, o których wprowadzenie apelujemy od miesięcy

– zauważyła Grażyna Niezgoda, mieszkanka tej okolicy, która znalazła się w Komitecie Inicjatywy Uchwałodawczej.
Społecznicy ze stowarzyszenia i innych organizacji podejmowali szereg działań, które miały pokazać, że nie tylko krytykują założenia tej inwestycji, ale chcą pomóc władzom miasta w sensownym jej przygotowaniu. Z inicjatywy stowarzyszenia przeprowadzono m.in. badania opinii społecznej, mające sprawdzić, jak mieszkańcy postrzegają zasańskie wybrzeże i jakich chcą zmian w tej przestrzeni miasta. Powstał też Komitet Inicjatywy Uchwałodawczej i obywatelska uchwała określająca zasady prowadzenia inwestycji.

Reklama

Radni przeciw uchwale

Uchwała, pod którą podpisało się 849 mieszkańców miasta, zakładała wprowadzenie standardu ochrony drzew w czasie projektowania i realizacji inwestycji. W projekcie są też zapisy o konsultacjach społecznych i konkursie architektonicznym, dzięki któremu pojawiłoby się co najmniej kilka różnych koncepcji zagospodarowania przestrzeni nad Sanem.
Projekt zgodnie z prawem powinien trafić pod obrady radnych najpóźniej 24 lipca br. Trafił dopiero w… połowie października br., po wielu miesiącach perturbacji i po przekroczeniu terminów procedowania przez przewodniczącego Rady Miejskiej i prezydenta miasta.
Radni, stosunkiem głosów 9 „za”, 10 „przeciw”, ostatecznie odrzucili pomysły obywateli. Sesja nadzwyczajna poświęcona temu tematowi trwała 3,5 godziny. Miała bardzo burzliwy, ale też nieco absurdalny przebieg. Brak najważniejszej osoby w mieście, czyli prezydenta Wojciecha Bakuna od razu dał wiele do myślenia. Chociażby o tym, jak władze traktują takie inicjatywy. Wielokrotne prośby części radnych o przedstawienie projektu (który wg Piotra Bartochy z przemyskiego ZDM został wykonany już w 65 procentach) spotykały się z ciszą, zejściem na inne, mniej istotne tematy lub „heheszkami”, które nijak splendoru ani spotkaniu, ani jego uczestnikom nie przysparzały. To może dziwić, wybrańcy społeczeństwa miasta Przemyśla w którymś momencie będą przecież głosować choćby nad wzięciem przez władze miasta kolejnego kredytu, wszak tej inwestycji bez dofinansowania z zewnątrz i pożyczki na wkład własny nigdy nie uda się zrealizować. Skąd więc taki opór, aby podzielić się z nimi planami?
Uchwałę poparł cały klub Koalicji Obywatelskiej (z wyjątkiem Ewy Sawickiej, która się wstrzymała), radny Maciej Kamiński (PiS) i radni niezależni – Piotr Krzeszowski i Janusz Zapotocki. Przeciw był przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Marcin Kowalski, siedmioro radnych z klubu Wspólnie dla Przemyśla i dwoje radnych PiS: Jolanta Sawicka i Krzysztof Majcher. Rafał Kijanka z PiS wstrzymał się od głosu.

Odium wad prawnych

Inicjatorzy uchwały byli szczególnie rozczarowani postawą trojga radnych PiS.

Reklama

– Jeszcze godzinę przed sesją zapewniali nas o swoim poparciu dla uchwały. Rafał Kijanka, przewodniczący Klubu Radnych PiS wydał w imieniu klubu oświadczenie, w którym stwierdził, że radni nie mogli poprzeć projektu mającego – jak wskazywała opinia radcy prawnego urzędu miejskiego – wady prawne

– powiedział T. Sawka.

– Takie tłumaczenie  to zwykłe chowanie się za procedurami, dlatego zadaliśmy radnym z PiS kilka dodatkowych pytań. Chcemy wiedzieć, czy wspierają idee uchwały, bo jako radni mogą wprowadzić te same rozwiązania w inny sposób. Uchwałą, która ich zdaniem nie będzie wychodzić już poza kompetencje rady. Radni poznali nową opinię prawną ledwie kilka godzin przed sesją. Radcy prawni, będący na etacie przemyskiego magistratu, wskazywali w niej, że projekt – już po poprawkach zgłoszonych przez Komitet Inicjatywy Uchwałodawczej – wciąż łamie ustawę o samorządzie gminnym, gdyż wykracza poza kompetencje rady. Problem jednak nie jest w tym, jak oceniamy zapisy uchwały. Problem w tym, że na sesję w ogóle trafił projekt budzący wątpliwości prawne

Reklama

– stwierdził Andrzej Orzechowski z Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej.

Uchwała wróci na sesję?

Zdaniem inicjatorów uchwały w trakcie jej procedowania doszło do naruszenia prawa, bo ocena prawna projektu powinna być dokonana na wstępnym etapie procedowania, jeszcze w marcu br.

– Obywatele nie muszą umieć pisać uchwał

– stwierdziła podczas sesji radna Anna Grad-Mizgała (KO).

– Od tego są prawnicy urzędu, by im w tym pomóc. My jako radni powinniśmy zaś oceniać pomysły obywateli pod kątem wartości ich propozycji merytorycznych, a nie ich zdolności legislacyjnych i umiejętności tworzenia prawa. Potwierdzają to cztery wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych

Reklama

– dodała.

W czym problem?

– Zgodnie z prawem, a także z uchwałą rady miejskiej o wykonywaniu obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, projekt powinien przejść dwukrotnie przez Biuro Prawne Urzędu Miejskiego w Przemyślu nie w ostatnich sześciu tygodniach, lecz w marcu tego roku, przed rozpoczęciem zbiórki podpisów. Efekt zaniedbania ówczesnego przewodniczącego rady Roberta Bala jest taki, że radni, zupełnie niezgodnie z regułami procedowania uchwał obywatelskich, oceniali projekt pod kątem prawnym, a nie merytorycznym. To oczywiste nieporozumienie, bo od oceniania zgodności z prawem zapisów uchwały nie są radni, lecz wojewoda, a następnie sądy administracyjne

Reklama

– stwierdził A. Orzechowski.

Władze do WSA

Z tych powodów członkowie komitetu postanowili zaskarżyć tryb procedowania uchwały do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie. Chcą walczyć o to, by uchwała wróciła jeszcze na sesję rady. Oburzonych samym trybem procedowania uchwały jest także wielu radnych.

– Sposób, w jaki zostali potraktowani obywatele wnoszący uchwałę na niemal każdym etapie pracy nad uchwałą, i finał w postaci odrzucenia projektu, to pokaz siły i wyższości władzy odwróconej plecami do osób, które mówią coś ważnego, ale niewygodnego. Nie potrafię się doszukać niczego złego w zaproponowanej uchwale, nie rozumiem decyzji radnych. Głęboko się z tym nie zgadzam

Reklama

– podsumowała po sesji Liliana Kalinowska z Klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/11/2024 08:45
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    e_m_p_t_y_2_2_2 2024-10-27 20:13:59

    Kowalski i Bakun muszą mieć w tym jakiś biznes. Nie jest możliwe, znając Kowalskiego, że idzie w zaparte bez zysku dla siebie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama