Reklama

Ocaliły nas szczury... Gdzie ukrywali się Żydzi w Przemyślu? [ZDJĘCIA]

03/06/2018 18:00

– Mieszkam w Niemczech i tam dotarła do mnie informacja z Przemyśla. Ze dziwieniem przeczytałem o tym, że w czasie wojny w piętrowym domu przy ulicy Tatarskiej 3 ukrywali się Żydzi. Było nawet zdjęcie tego domu – Janek Zimmermann wskazuje na remontowany dom przy Tatarskiej. – Ale to nieprawda, że w tym domu. Wiem, bo ja tu ponad rok ukrywałem się razem z innymi, tylko że tego domu już nie ma.

Stoimy na podwórku przy Tatarskiej 3 i oglądamy stary mur. Zimmermann znajduje miejsce, w którym w 1944 roku wydłubali zapasowy schron. – Zbliżał się front, słyszeliśmy huk dział i baliśmy się, że poginiemy, jak się zacznie ostrzał, bo blaszany dach nie chronił przed odłamkami i szrapnelami. Wtedy w pokoju pod łóżkiem zaczęliśmy poszerzać dziurę wybraną w murze. Łyżkami i dziecinnym wiaderkiem, aż wygrzebaliśmy schron na trzynaście osób i chowaliśmy się tam podczas ostrzału – Zimmermann przerywa opowieść, bo podchodzą do nas dwaj lokatorzy z sąsiednich budynków. Z doświadczenia wiedzą, że kiedy obcy wchodzą na podwórko i się rozglądają, to na pewno interesuje ich historia Żydów, którzy się tu ukrywali.

 – Tego domu już dawno nie ma. Rozsypywał się ze starości i rozebrali go – tłumaczy Jerzy Dobrowolski, który mieszka tu od czterdziestego szóstego roku. – Jeszcze tylko cegły z niego zostały, ślad po kominie i wejście do schronu, który Żydzi sobie wykopali – pokazuje miejsce, które przed momentem pokazał Zimmermann.

– A tutaj było wejście do sionki, po prawej była kuchnia i dalej dość duży pokój. Dobrowolski oprowadza po nieistniejącym domu. Na to włącza się Zimmermann i uzupełnia:[paywall]  – Tu stało wiadro na odchody, które biedna Fusia musiała co wieczór wynosić do klozetu. Tutaj drabina, a w suficie była klapa na strych, na którym żyliśmy w trzynaście osób. Dach był blaszany, w lecie rozgrzewał się tak, że brakowało nam powietrza, więc wydłubaliśmy w nim małe dziurki, a potem – jak przyszły deszcze – musieliśmy pod nie podstawiać garnuszki. Na strychu była ziemia, którą wykopaliśmy ze schronu na dole. Przecież nie mogliśmy jej rozrzucać, bo często przychodzili tu Niemcy. – Prawda. Na strychu była ziemia – potwierdza Dobrowolski, który jako dziecko „zwiedzał” opustoszały domek po drugiej stronie podwórka i zaglądał na strych.

Reklama


Pocztówka z początków XX wieku, na której widać nieistniejący domek przy Tatarskiej.

Zaczęło się w getcie

O wojennych losach Janka Zimmermanna i jego siostry Cesi opowiada paradokumentalny film Ukrywający się w ciszy. Janek miał dziesięć lat, kiedy Niemcy zamknęli getto. Matka starała się go ukryć w bezpiecznym miejscu po aryjskiej stronie. Podczas pierwszej próby omal nie zginął. Dwaj mężczyźni, którzy za pieniądze podjęli się przeprowadzić dziesięciolatka z getta do kryjówki, doprowadzili go do parku i tam chcieli zabić. Strzelili dwa razy, ale na szczęście chybili. Janek, przerażony, uciekł do getta, do matki i pokazał w płaszczyku dziurę po kuli. Udało się dopiero za drugim razem.

Na początku maja 1943 roku razem ze starszą o cztery lata siostrą Cesią uciekli z jednej z kamienic przy ulicy Kopernika przez piwniczne okienko. Potem prześlizgnęli się przez Kamienny Most i  idąc za przewodniczką, która na nich czekała, dotarli na Tatarską, gdzie siostry Stefania (Fusia) i Helena Podgórskie przygotowały kryjówkę na strychu małego domku. Kiedy Janek z siostrą dotarli tam, na strychu ukrywało się już dziewięć osób. Potem dołączyła jeszcze ich matka Malwina (ojciec już nie żył, zginął w Bełżcu) i Hirsch, dentysta z Dobromila. Razem ukrywało się trzynaście osób. Lokalizacja była ryzykowna, ponieważ po drugiej stronie ulicy Niemcy urządzili szpital wojskowy i wszędzie kręcili się żołnierze. 

Reklama


fot.Jacek Szwic
Zimmermann pokazuje miejsce, w którym w 1944 roku wydłubali zapasowy schron.

Ocaliły ich szczury

Zimmermann wspomina: – Całymi dniami siedzieliśmy na strychu, nie ruszając się i mówiąc do siebie szeptem. Pomimo tego kiedyś Niemiec, który odwiedzał pielęgniarki mieszkające na dole, usłyszał ze strychu jakiś szmer. Chcąc to sprawdzić, wszedł po drabinie, uchylił klapę i poczuł smród, a przed nosem zobaczył kilka wielkich szczurów. To mu wystarczyło. Zeskoczył i odszedł ze wstrętem. W ten sposób szczury, z którymi żyliśmy w symbiozie, uratowały nam życie. Naprawdę trudno przekazać, w jakich warunkach przebywaliśmy. Nieustający strach, głód, brak jakichkolwiek warunków sanitarnych. Aż dziwne, że wytrzymaliśmy tam ponad półtora roku, do sierpnia czterdziestego trzeciego.

Reklama

Nie wolno naginać historii

– Tam, gdzie ja teraz mieszkam, mieszkała pani Koniośna i u niej też ukrywała się żydowska dziewczynka – włącza się lokator mieszkający po drugiej stronie podwórka. Do dzisiaj jeszcze zostały małe drzwiczki prowadzące z pokoju na strych. – Faktycznie, ukrywała się, ale krótko. Bo zrobiło się niebezpiecznie i ją gdzieś przenieśli – potwierdza Zimmermann. Lokator opowiada też, jak to kiedyś przyjechała telewizja i nakręcili istniejący budynek, informując, że to w nim ukrywali się Żydzi. – Tak nie może być, że nagina się historię – oburza się mężczyzna. – Właśnie dlatego tu chciałem być, żeby wyprostować to, co mówią ludzie – tłumaczy Zimmermann.


fot.Jacek Szwic
Sporny dom, w którym na pewno nie ukrywali się Żydzi.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zbigniew - niezalogowany 2018-06-04 08:31:24

    Warto wspomnieć też o rodzinie Medwit, o której chyba niewielu wie, a która także pomagała Żydom w czasie II wojny światowej. Znajdują się na liście Yad Vashem. Polecam poniższe artykuły. https://collections.ushmm.org/oh_findingaids/RG-50.488.0100_tcn_pl.pdffile:///C:/Users/AE/Downloads/poland.pdf

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    654re - niezalogowany 2018-06-04 14:41:49

    A może jakiś artykuł jak Polacy zdychali z głodu w Przemyślu w czasie II wojny .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maro - niezalogowany 2018-06-08 08:49:51

    Nie przeczytałem całego artykułu bo nie mam dostępu, ale po tytule można by wnioskować że szczury ocaliły im życie (przynosiły jeść czy były jedzeniem?) , kto przynosił wodę? myszy?nasuwa się pytanie czy Polacy im pomagali, skoro były tak pomocne szczury?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości