Na wieczny spoczynek odeszła Maria Żemełko – przemyska poetka, działaczka społeczna, specjalistka od lwowskiego bałakania i strażniczka poprawnej polszczyzny. Wielka miłośniczka podróży, kochająca ludzi i z obcowania z nimi czerpiąca cudowną energię. Jej śmierć to niepowetowana strata dla społeczności Przemyśla, który tak bardzo kochała.
W kwietniu ubiegłego roku, w materiale „Z miłości do ludzi i życia” pisaliśmy: „Pasją i energią do działania M. Żemełko mogłaby obdarować co najmniej kilka osób. Co dają jej rozliczne aktywności i do czego są potrzebne? – Chodzi o bycie z ludźmi, których po prostu lubię poznawać. Na wycieczki często jeżdżę sama. To znaczy nie sama, bo zawsze znajdę w gronie uczestników nowych znajomych. Obcowanie z ludźmi to dla mnie wielka przyjemność, coś, z czego czerpię siłę i dobrą energię. Dlatego nieustannie szukam z nimi kontaktu – mówiła”. I tak właśnie było. Nie mogła usiedzieć w miejscu, działała na wielu polach, w tym m.in. w Stowarzyszeniu Rekonstrukcji Strojów Historycznych „Damy i Huzary” czy Towarzystwie Dramatycznym Fredreum, włączając się w realizację różnych przedsięwzięć.
Przez Przemyślan z pewnością zapamiętana zostanie jako autorka corocznych Przemyskich Dyktand organizowanych w SP 4, która wysoko podnosiła poprzeczkę zmagającym się z ortograficznymi pułapkami. Zostawiła po sobie wspaniałe wiersze i wierszyki dedykowane najmłodszym („Bajki na życzenie”, „Słówko do sówki, czyli ortograficzne łamigłówki”, „Z krótką chwilką u Przemisi i nie tylko”, „O prawach dzieci na całym świecie”) oraz pomysłową publikację dedykowaną dorosłym – „Przemyśl – przewodnik w pigułce. Witamina na serce”, w której oprowadza wierszem po mieście. Sama, przez skromność, uważała, że określenie „poetka” to za duże słowo w odniesieniu do jej twórczych działań. Aż trudno uwierzyć, że nie ma Jej już wśród nas.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze