Reklama

„Powierz Panu swoją drogę”... Mateusz Pieniążęk poszukiwał smugi światła

02/09/2026 11:16

Odszedł, chociaż właściwiej będzie napisać: odjechał na swoim rowerze Mateusz Pieniążek – poeta, pedagog, dobry człowiek. Kto go znał, zapamięta obraz szusującej na trasie Łętownia – Przemyśl i z powrotem pary rowerzystów: Mateusza i jego żony Zdzisławy Gaweł-Pieniążek. Zawsze szusowali razem.


Mateusz, z urodzenia Przeworszczanin, z wyboru mieszkaniec Łętowni,  konkretnie domu położonego na Zielonym Wzgórzu. Tam – ponad trzy dekady temu – poznałem Pieniążków. W miejscu szczególnym. Pełnym ciepła, rodzinnej, literackiej aury, z najważniejszym meblem: fortepianem, w otoczeniu zieleni, kwiatów, owocowych drzew, gdakających kur. Nie wiem, czy gdaczą do dzisiaj.

Mateusz był autorem kilkudziesięciu tomików wierszy. Tyluż samo wydań książkowych legend regionalnych, utworów dla dzieci. Autorem i kompozytorem pastorałek, kolęd. Od lat osiemdziesiątych związany oblaturą z tynieckimi benedyktynami, co zaowocowało utworami dokumentującymi duchową podróż Mateusza. Niezmordowany wędrowiec podkarpackich szlaków.

Reklama

W pejzaż Łętowni i Przemyśla na stałe wpiszą się jego oryginalne ubiory, kolorowe szaliki, burza siwych włosów, pogoda ducha, dowcip i życzliwość. Nie podejmuję się oceny bogatej spuścizny twórczej Mateusza. Zrobią to osoby zawodowo zajmujące się krytyką literacką. Mnie ujmowała, nie tak częsta u twórców, próba uchwycenia tego, co w ludziach, zwierzętach, przyrodzie nieprzemijające: woli życia mimo wszystko. Konsekwentnie poszukiwał smugi światła zamiast Conradowskiej smugi cienia.

W bodajże ostatnim wywiadzie udzielonym w kwietniu tego roku Polskiemu Radiu Rzeszów na pytanie prowadzącej rozmowę Anny Leśniewskiej, co było dla niego w życiu najważniejsze, odpowiedział: miłość. Miłość do żony, dwójki ich dzieci i wnuków. Rodzina, żona, dzieci, wnuki, ludzie, których kochał, ukochane zwierzęta, drzewa; możliwość śmigania rowerem po nieodkrytych drogach, możliwość pisania wierszy, komponowania; możliwość smakowania życia w każdym jego przejawie. Jeżeli Mateusz wyobrażał sobie raj, to chyba właśnie tak.

Reklama

Mateuszowi dziękuję za lata współpracy z redakcją Życia Przemyskiego, Życia Podkarpackiego, za jego teksty i pamięć smaku domowego wina i jabłek z przydomowego ogrodu, którymi poczęstowali mnie Pieniążkowie podczas naszego pierwszego spotkania. Dziękuję. Szerokiej drogi. Niech Aniołowie…

Artur Wilgucki

Redaktor naczelny

Życie Przemyskie

Życie Podkarpackie 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/09/2026 11:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama