– Takie cechy ma tylko człowiek wielki – mówi mieszkanka Bolestraszyc o ks. Jerzym Kędzierskim. Proboszcz tej parafii zmarł 2 sierpnia na zawał serca. Mieszkańcy pożegnali go bardzo licznie.
– Pamiętam go z czasów seminaryjnych jako mojego wykładowcę. Klerycy często mówili, że to najlepszy profesor. Bardzo mądry. Umysł ścisły, ale w bardzo prosty i zrozumiały sposób prowadził wykłady. Zawsze kulturalny na wysokim poziomie, każdemu klerykowi podawał rękę na egzaminie – wspomina pochodzący z Bolestraszyc ks. Witold Orzechowski.
– Kiedy tylko przyjeżdżałem[paywall] do domu rodzinnego, zawsze odwiedzałem go na plebani. Zapraszał do pokoju, przynosił filiżankę herbaty i rozmawialiśmy o parafii, o planach na przyszłość... – wspomina duchowny.
– W piątek, jeszcze przed zawałem byłem u niego i gdy wychodziłem powiedział: „Wituś mamy jeszcze zaległy obiad imieninowy, przyjedź, zapraszam” – opowiada.
Ks. Jerzy trafił do szpitala pod koniec lipca. Z Przemyśla przewieziono go do Rzeszowa. Niestety jego stan się pogorszył. Po drugiej operacji był w stanie krytycznym. Parafianie podjęli modlitwę. Codziennie rano w kościele gromadzili się na mszy św. w intencji swojego proboszcza. Mimo dnia powszedniego, świątynia była wypełniona jak w święto.
2 sierpnia dwoma autokarami wybrali się do Kraczkowej koło Łańcuta, gdzie co miesiąc odbywa się nabożeństwo do św. Jana Pawła II. – W drodze zadzwonił do mnie kapelan z rzeszowskiego szpitala z informacją, że ks. Jerzy odszedł od nas. Gdy ogłosiłem to ludziom, w autokarach był jeden płacz i niedowierzanie. Dojechaliśmy do Kraczkowej i w czasie mszy dziękowaliśmy Panu Bogu za jego życie i posługę w Bolestraszycach – mówi ks. Witold. – To dla nas wszystkich wielka strata: dla parafian, dla nas księży rodaków i dla seminarium – dodaje.
– Dobroć, życzliwość, ogromny szacunek jakim obdarzał ludzi... I do tego skromność i pokora – to Jego cechy. A tylko ludzie wielcy posiadają takie cechy – mówi zapytana przez nas o zmarłego proboszcza Janina Wyka z Bolestraszyc. – On nigdy się nie użalał i nie narzekał. Nigdy nikogo nie prosił o pomoc. Wolał dać, aniżeli wziąć. W sercu moim, jak i wszystkich parafian pozostanie na zawsze ze swoim szczerym uśmiechem, sercem przepełnionym dobrem i bijącym od niego ciepłem. Pozostał nam ogromny żal i smutek, którego nie sposób wyrazić słowami – dodaje.
– W mojej pamięci ks. Jerzy pozostanie jako wspaniały kapłan, dobry człowiek, pełen osobistego wdzięku i wysokiej kultury. Nie zapomnę uścisku jego dłoni: szczerego, zdecydowanego, mocnego i dodającego energii. Jako katecheta, był pełen ciepła, zawsze doskonale przygotowany do zajęć, punktualny, z licznymi sukcesami uczniów na corocznym konkursie biblijnym. Na przerwach bardzo lubił pograć z uczniami w ping-ponga, niejednokrotnie zapraszając nauczycieli do wspólnej zabawy. Kontakt z drugim człowiekiem cenił sobie szczególnie – opowiada dyrektor szkoły podstawowej w Bolestraszycach Renata Haśkiewicz-Kudła.
– Był bardzo szanowany przez nauczycieli, pracowników, uczniów i rodziców, i chętnie z nami rozmawiał. Osobiście angażował się w organizację różnych uroczystości i – co charakterystyczne – zawsze pytał czy trzeba w czymś pomóc – zauważa R. Haśkiewicz-Kudła.
– Gdy rozstawaliśmy się w czerwcu na wakacje, planowaliśmy nasze sierpniowe spotkanie z racji zbliżających się uroczystości związanych z 65-leciem szkoły w jej powojennej historii. Teraz tym bardziej jestem zmotywowana do zrealizowania tego przedsięwzięcia – mówi.
– Podczas wielokrotnych spotkań z księdzem zawsze odnosiłem wrażenie ,że to wyjątkowy kapłan. Gdy od kilku lat przekazywałem do kościoła parafialnego w Bolestraszycach Betlejemskie Światełko Pokoju, ksiądz Jerzy zawsze chętnie je przyjmował. Mówił, że tego pokoju dzisiaj wszystkim bardzo potrzeba i z wielką powagą dzielił się tym światłem ze swoimi parafianami – mówi wicestarosta przemyski Marek Kudła.
Rocznikowy kolega zmarłego ks. Marian Hofman (proboszcz w Żurawicy i poprzedni proboszcz w Bolestraszycach) przywołał w pożegnalnym kazaniu w niedzielę zdolności homiletyczne kolegi. – Z zegarkiem na ręku można było sprawdzać jak rozpoczynał homilię od przykładu, poprzez analizowanie treści Pisma Świętego i aktualizację w życiu chrześcijańskim. Do tego zawsze był przekonany i przygotowany. I zawsze trwało to 15 minut. Wielu parafian za to go podziwiało – mówił.
***
Ks. Jerzy Kędzierski urodził się 1 czerwca 1966 r. w Przemyślu. Pierwsze 6 lat życia spędził w pobliskiej Żurawicy. Następnie, ze względów zawodowych, cała rodzina przeprowadziła się do Jarosławia. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1992 r.. Przez 2 lata pracował jako wikariusz w Białobrzegach. W 1994 r. podjął studia filozoficzne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po powrocie ze studiów, w 2000 r. został kapelanem Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu, a następnie rektorem kościoła w Tapinie. Równocześnie był wykładowcą filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. 23 sierpnia 2014 r., został proboszczem w Bolestraszycach. Zgodnie z jego wolą, został pochowany na cmentarzu komunalnym w Jarosławiu, nieopodal grobu rodziców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Odszedł Człowiek godny najwyższego szacunku ... Niech Pan otworzy przed Tobą bramy Raju i wprowadzi Cię do wiecznej radości [*]
Then you are mind are thinks more useful thinking and you have get a experiment https://windowsclassroom.com/how-to-take-screenshot-on-windows-8 on this work to enjoy the working and take a screen a shoot on this website.
Spoczywaj w spokoju
Odszedł Człowiek godny najwyższego szacunku ... Niech Pan otworzy przed Tobą bramy Raju i wprowadzi Cię do wiecznej radości [*]
R.I.P o ks. Jerzy.