Do Sądu Rejonowego w Jarosławiu wpłynęło zawiadomienie o uprowadzeniu dziecka. Złożyła je matka obwiniająca ojca. Sprawa jest rozpatrywana zgodnie z zapisami Konwencji Haskiej jako priorytetowa, a przebieg zdarzeń, które do niej doprowadziły, wręcz kuriozalny. Obecnie trzyletni chłopczyk przebywa pod opieką ojca zgodnie z orzeczeniem sądu, a mimo to rozpatrywana jest możliwość porwania przez niego dziecka.
We wrześniu 2015 r. do Sądu ds. Przemocy Wobec Kobiet w hiszpańskiej miejscowości Denia wpłynął podobny wniosek złożony przez matkę chłopca. Kobieta zarzuca panu Danielowi, ojcu dziecka, stosowanie gróźb karalnych i przymusu oraz uprowadzenie dziecka. Żąda wydania Europejskiego Nakazu Zatrzymania dla mężczyzny. Sprawa jest badana przez tamtejszą prokuraturę. Potem trafia przed sąd. Ten stwierdza, że wspominane we wniosku uprowadzenie nie mogło być dokonane przez podejrzanego, ponieważ posiada on pełnię praw rodzicielskich.
– Należy stwierdzić, że nie zostały spełnione warunki przewidziane w kodeksie postępowania karnego konieczne do zastosowania aresztu tymczasowego wobec podejrzanego – orzeka sąd i odmawia wydania ENA. Decyzja sądu staje się prawomocna. Postępowanie przed hiszpańskim sądem pokazuje, że obie strony mają pełnię praw rodzicielskich nad dzieckiem, mogą więc swobodnie decydować o jego miejscu pobytu.
Po pozytywnym orzeczeniu sądu w Hiszpanii pan Daniel występuje do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Jarosławiu o jednoznaczne ustalenie miejsca pobytu syna. W postępowaniu uczestniczy także matka. Sprawa zostaje rozpoznana w grudniu ubiegłego roku. Sąd ustala miejsce pobytu dziecka przy ojcu. Orzeczenie staje się prawomocne 25 grudnia 2015 r.
– Sąd w Hiszpanii orzeka, że nie mogłem uprowadzić swojego syna. Sąd w Polsce stwierdza, że syn powinien przebywać ze mną. Nie mija zbyt długo, a ta sama sprawa pojawia się znowu i organy stające na straży prawa ją rozpatrują, choć nic się nie zmieniło w tym czasie. Nie rozumiem tego. Czy wydane w państwie należącym do Unii Europejskiej wyroki u nas nie obowiązują? Czy wyrok sądu w Jarosławiu stwierdzający, iż syn powinien być ze mną, nie ma znaczenia, bo jeśli ma, to jak można podejrzewać, że dziecko zostało porwane, skoro jest przy ojcu, tak jak sąd nakazał? – pyta oburzony ojciec. – Mam pytanie. Gdzie jest mama Jurka zarzucająca jego uprowadzenie, skoro chłopczyk jest w swoim domu? – dodaje.
W 2007 r. Daniel i Agnieszka zamieszkali razem w Jarosławiu. Prowadzili wspólne interesy w krajach hiszpańskojęzycznych. Wyjeżdżali do klientów rozsianych w Europie. Często zostawali na dłużej w Hiszpanii. W styczniu 2013 r. kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży. Syn rodzi się we wrześniu w Hiszpanii.
– Dwa tygodnie po porodzie matka mówi, że jedzie z dzieckiem do swojej mamy i już nie wraca. Wyrabia dokumenty, w których podaje, że ojciec jest nieznany. Kontaktujemy się ze sobą i nawet spotykamy. Odbywa się to poza domem. Po kilku miesiącach postanawia wrócić. Przyjeżdża do naszego domu w Deni i mieszkamy wspólnie do końca lipca 2015 roku. W tym czasie przeprowadzamy długie postępowanie sądowe przyznające mi ojcostwo i pełnię praw rodzicielskich nad synem. Planujemy powrót do Polski. Wyrabiamy paszport dla dziecka, a matka wyraża zgodę na wyjazd dziecka.
W lipcu 2015 roku Agnieszka wychodzi z domu i już nie wraca. Zostaję sam z małym dzieckiem. Próbuję się z nią skontaktować. Udaje mi się porozmawiać z jej matką. Niestety nic to nie daje. Zajmuję się dzieckiem. Gdzie jest jego matka, nie wiem. Zgodnie z planami, jakie mieliśmy razem z Agnieszką, przyjeżdżam do Polski z synem. Matka nam nie towarzyszy. Niedługo później do sądu w Deni wpływa wniosek o uprowadzenie dziecka – opowiada pan Daniel. Po rozpatrzeniu przez hiszpański sąd sprawy, które okazało się negatywne dla matki, kobieta nadal nie kontaktuje się z dzieckiem. Teraz wraca do Polski i wykorzystując zapisy Konwencji Haskiej, domaga się ukarania ojca.
– Zapomniałaś o swoim dziecku, a teraz posądzasz mnie o porwanie? Nie przemawiają do mnie tłumaczenia, że byłaś u mamy czy koleżanki. Syn nie widział Ciebie ponad rok, choć byłaś w tym czasie w Polsce. Gdzie jesteś teraz? Dlaczego nie przy dziecku? Po prostu przyjedź, bo czeka – apeluje ojciec na portalu społecznościowym. – Jeśli sąd mi go zabierze, odwołam się. Pójdę po sprawiedliwość, obojętnie, w jakim kraju będę musiał dochodzić swych praw. Tu nie chodzi o mnie. Najbardziej poszkodowany jest syn. O niego będę walczył – zapewnia.
– Sprawa jest prowadzona w trybie Konwencji Haskiej w Sądzie Rejonowym w Jarosławiu. Obie strony reprezentują pełnomocnicy. Z uzyskanych informacji wynika, że do jarosławskiego sądu jeszcze nie wpłynęła informacja, iż podobna sprawa już się toczyła w Hiszpanii, choć strony powołują się na orzeczenia sądów hiszpańskich w innych sprawach. Postępowanie jest w trakcie. Rozprawa odbędzie się na początku sierpnia – potwierdza Małgorzata Reizer, sędzia i rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Przemyślu. Przypomina, że sprawy prowadzone w trybie Konwencji Haskiej mają charakter priorytetowy i do czasu ich rozstrzygnięcia wszystkie inne postępowania dotyczące tego problemu są zawieszone.
Konwencja Haska dotycząca uprowadzenia dziecka to zbiór przepisów mających przeciwdziałać negatywnym skutkom międzynarodowego uprowadzania lub zatrzymywania dzieci. Postępowanie wszczęte na jej podstawie ma doprowadzić do przywrócenia stanu faktycznego i prawnego, jaki istniał przed bezprawnym uprowadzeniem lub zatrzymaniem dziecka. Według Konwencji uprowadzenie lub zatrzymanie dziecka jest bezprawne, jeżeli nastąpiło naruszenie prawa opieki przyznanego w państwie, w którym dziecko miało miejsce stałego pobytu bezpośrednio przed uprowadzeniem lub zatrzymaniem, oraz jeżeli w chwili uprowadzenia lub zatrzymania prawo to było skutecznie wykonywane. Konwencja przyjmuje jako zasadę niezwłoczny powrót dziecka do państwa, które jest miejscem jego stałego pobytu.
* imię dziecka i matki zostało zmienione. Nie pokazujemy twarzy dziecka, mając na względzie ochronę jego dobra.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.toksyczna kobieta ,która jest przekonana że dziecko to własność jednego z rodziców. Niestety dziecko powinno mieć nieograniczone prawo do kontaktu z obojgiem pod warunkiem ,że rodzice są "normalni" pod względem prawnym i społecznym.
toksyczna kobieta ,która jest przekonana że dziecko to własność jednego z rodziców. Niestety dziecko powinno mieć nieograniczone prawo do kontaktu z obojgiem pod warunkiem ,że rodzice są "normalni" pod względem prawnym i społecznym.