To nie miało prawa się zdarzyć. To było tylko i wyłącznie w sferze marzeń. Ale oni są w tym sezonie niesamowici! Dla nich niemożliwe nie istnieje. Marzenia zamienili w rzeczywistość. Pokonali mistrza Polski, u nich, w domu! To był absolutnie niewiarygodny występ teamu Adriano Ribeiro.
Pewnie gdzieś tam z tyłu głowy wszyscy marzyli, że uda się z Bielska-Białej wywieźć jakąkolwiek zdobycz punktową. Pewnie gdzieś kibice, którzy wybrali się na spotkanie z zespołem, który kilka dni wstecz kapitalnie zaprezentował się w rozgrywkach Ligi Mistrzów, będąc o krok od awansu do Final Four, który potrafił w ostatnim pojedynku zremisować na Majorce z triumfatorem Champions League hiszpańskim Illes Balears Palma, liczyli na wielką niespodziankę. Pewnie podobnie liczyli prezes sponsora tytularnego firmy Texom Krystian Woś i prezes klubu Mariusz Franków, którzy na żywo oglądali tę potyczkę.
Texom Eurobus Przemyśl sprawił wielką niespodziankę i pokonał mistrza Polski. Ten zespół wart jest każdych pieniędzy. Wyróżnianie kogokolwiek byłoby bardzo niesprawiedliwe, ale z pełnym przekonaniem można rzec jedno: gdyby nie rewelacyjnie dysponowany między słupkami Roman Koltok, kompletu punktów by nie było.
Adriano Ribeiro i jego sztab wiedział, jak wygrać ten mecz. Wiedział, że newralgicznym elementem będzie defensywa. I jego podopieczni, oprócz ledwie kilku pomyłek, w obronie spisywali się kapitalnie. Zaspali nieco zaraz na początku, kiedy reprezentant Polski Michał Marek z bliska otworzył wynik tego spotkania. Zaspali nieco przy trzeciej bramce dla Rekordu, ale pozostałe fragmenty były fundamentem pod przyszły sukces.
To był kapitalny spektakl. Trzymający w napięciu do końcowych sekund. Z wymianą ciosów, efektownymi akcjami, znakomitymi bramkarskimi paradami. Pięknymi bramkami. Nie wiadomo, która była tą naj… Czy atomowe uderzenie Victora Diego na 1:2, czy genialne uderzenie piętą kolejnego reprezentanta Polski Pawła Budniaka na 2:2. Ale z całą pewnością najładniejszą akcję przeprowadził Leo Santana. To, co zrobił były gracz Barcelony przy golu na 3:5, kiedy magicznym dryblingiem, z popularną ruletą na czele, wyprowadził mega skutecznego w ostatnim czasie Artema Fareniuka (5 bramek w 2 meczach!) na czystą pozycję, a ten nie dał szans Bartłomiejowi Nawratowi, było fenomenalne.
Swoje trzy grosze chcieli dołożyć sędziowie. Dobrze prowadzący przez 38 minut zawody, na niecałe dwie minuty przed finałem odgwizdali Nazarowi Szwedowi wyimaginowany faul, a to skutkowało przedłużonym rzutem karnym. Chcieli pomóc Rekordowi nie przegrać, ale się nie udało. Roman Koltok był na posterunku! Tak jak nie dał się pokonać z rzutu karnego Budniakowi w 28. min, tak wyszedł obronną ręką z pojedynku oko w oko z Matheusem.
Korzystny wynik przemyślanie obronili do ostatniej syreny. Dokonali rzeczy wielkiej. Ale można być pewnym, że to nie jest w tym sezonie ich ostatnie słowo. Oni są gotowi na wszystko...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze