Reklama

Pamięć o bohaterach Monte Cassino nigdy nie może zginąć

W nadsańskim mieście jest kilka miejsc, upamiętniających jedną ze słynniejszych bitew w historii polskiego wojska, czyli bitwy pod Monte Cassino. Trudno się dziwić, skoro 78 lat temu patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich pod wodzą przemyślanina (wówczas porucznika, tuż przed śmiercią awansowanego na kapitana) Kazimierza Gurbiela wkroczył do ruin klasztoru benedyktynów na Monte Cassino i zatknął na murach proporzec 12 Pułku Ułanów, uszyty przez innego przemyślanina – plutonowego Jana Donocika, a następnie polską flagę.

18 maja br., w 78. rocznicę bitwy o Monte Cassino, starosta przemyski Jan Pączek oraz prezydent Przemyśla Wojciech Bakun w towarzystwie przedstawicieli Garnizonu Przemyskiego oddali cześć polskim bohaterom, którzy 78 lat temu zdobyli wzgórze Monte Cassino, a także oddali hołd św. Janowi Pawłowi II w 102. rocznicę jego urodzin.

Złożyli kwiaty i zapalili znicze na grobach kpt. Kazimierza Gurbiela i mjra Jerzego Kostiuka, zmarłego w 2019 roku przemyślanina, który również był[paywall] uczestnikiem walk o Monte Cassino.

Miejscami upamiętniajacymi uczestników walk o klasztor benedyktynów są również tablica znajdująca się przy pomniku Orląt Przemyskich, a także obelisk przy ul. Monte Cassino.

Ojcem chrzestnym tego ostatniego upamiętnienia i samej ulicy był 8 maja 1987 r., w 43. rocznicę historycznej bitwy, kpt. K. Gurbiel, który osobiście dokonał symbolicznego odsłonięcia pamiątkowego obelisku.

Reklama

Wielu bohaterów znad Sanu

W historii Przemyśla jest wiele postaci, które rozsławiały miasto, z których mieszkańcy byli, są i będą dumni. Niektóre z nich jednak nie są na piedestale. Do rzadkości należy, aby były na ustach wszystkich. Ale pod żadnym pozorem zapomnieć o nich nie można. Jedną z takich osób jest właśnie kapitan Kazimierz Gurbiel. Bohater spod Monte Cassino, któremu należy się wieczna chwała.

„(...) Ppor. Gurbiel to ten, który pierwszy z patrolem ułańskim wszedł, nie zważając na nierozpoznany teren, do Klasztoru (...). To ten, który potem walcząc w kampanii adriatyckiej, został ciężko ranny i amputowany...” – tak o Kazimierzu Gurbielu pisał w swym dziele „Monte Cassino” Melchior Wańkowicz.

Reklama

Pod Monte Cassino walczyło wielu przemyślan: mjr Melik Safians (z pochodzenia Ormianin), rotmistrz Włodzimierz Tabaka, kpt. Tadeusz Radwański, ppor. Libich, kapral Stanisław Kusiński, ppor. Wacław Kipp, ppor. Witkowski, st. strzelec Cichocki, strzelec Kostyrka, plut. Jan Donocik, strzelec Henryk Tur, st. sierż. Pisarski, a także st. strzelec Leopold Grega, kierowca sanitarki, który przewiózł do szpitali ok. 2 tys. rannych.

Był pierwszy

„(...) Ranek 18 maja 1944 roku zapowiadał ciepły i słoneczny dzień. Wokół panowała cisza, przerywana jedynie dobiegającymi z oddali, sporadycznymi wystrzałami dział. Cisza usypiała, pogrążyłem się w drzemce. Wyrwał mnie z niej głos dowódcy szwadronu, który polecił zameldować się u porucznika Sandera, jarosławianina, wspaniałego dowódcy, dla którego zawsze najdroższe było życie żołnierzy. Zwykł mawiać, że Polsce, po wojnie, będą potrzebni mężni ludzie. Zwrócił się do mnie i powiedział: „Kaziu, masz tu wachmistrza Wróblewskiego. On ma już przygotowany dla ciebie patrol. Pójdziesz zobaczyć, co dzieje się w klasztorze. Prawdopodobnie Niemców tam już nie ma, ale licho nie śpi (...)” – tak przed laty opowiadał o tamtych wydarzeniach kpt. K. Gurbiel. Był pierwszym polskim żołnierzem, który dotarł na szczyt wzgórza.

Reklama

Proporzec na szczycie

Godzinę po wkroczeniu patrolu ułańskiego pod dowództwem ppor. K. Gurbiela do ruin klasztoru dotarł z plutonem por. Hrynkiewicz.

Jego przyjście oznajmił zdyszany goniec, ułan Józef Bruliński, który niósł ze sobą proporczyk 12 Pułku Ułanów Podolskich, sporządzony z czerwonej i granatowej chusty oraz bandaża (w oryginale powinien być amarantowo-granatowy z białą żyłką pośrodku).

„(...) Jeśli przyniosłeś ten proporzec, to biegnij teraz na szczyt gruzów i wetknij go tam! – poleciłem ułanowi. Nie musiałem dwa razy powtarzać. Chwilę potem proporzec, uszyty przez przemyślanina, plutonowego Jana Donocika, z zawodu krawca, załopotał na samym szczycie klasztornych ruin. Dopiero później zawieszono tam polską flagę, a po niej angielską (...)” – zdradził K. Gurbiel.

Reklama

 



Bitwa o Monte Cassino

Bitwa o Monte Cassino była niezwykle krwawym i długim starciem. Była jedną z ważniejszych bitew II wojny światowej. Podczas walk zginęło 923 polskich żołnierzy, 2 tys. 931 zostało ciężko rannych, a co najmniej 345 zostało uznanych za zaginionych...

Historyczne starcie pod Monte Cassino otworzyło aliantom 18 maja 1944 r. drogę do Rzymu.

Kapitan Kazimierz Gurbiel był synem oficera armii carskiej. Urodził się 24 maja 1918 r. w Moskwie. Młodość spędził w Przemyślu, gdzie uczęszczał do gimnazjum im. K. Morawskiego. Po zdaniu matury, jesienią 1938 r. został powołany do wojska i skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Ukończył ją w lipcu 1939 r., otrzymując jednocześnie promocję na podchorążego i przydział do 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie.

Brał czynny udział w kampanii wrześniowej. W czasie walk pod Krakowcem został ranny, a następnie wzięty do niewoli niemieckiej, z której uratował się ucieczką. W czasie próby przedostania się na Węgry został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagru w Autonomicznej Republice Komi.

W marcu 1942 r. wstąpił w szeregi armii polskiej gen. Andersa, z którą przewędrował cały szlak od Iranu, poprzez Irak, Palestynę, Egipt, aż do Włoch. 7 lipca 1944 r., w czasie walk pod Anconą został ciężko ranny i stracił nogę.

Po zakończeniu wojny przez 7 lat mieszkał w Szkocji, konkretnie w Glasgow, gdzie prowadził sklep z galanterią skórzaną. Potem osiadł w Stanach Zjednoczonych. Pracował tam jako barman w Klubie Polskim w Filadelfii.

Na stałe powrócił do ojczyzny w 1975 r. i zamieszkał w Przemyślu. Na dwa dni przed śmiercią został awansowany do stopnia kapitana. Zmarł w wieku 73 lat, 27 stycznia 1992 r. Pochowany jest na Cmentarzu Głównym w Przemyślu.

W uznaniu zasług, uchwałą Rady Miasta Przemyśla z 15 lipca 1992 r., postanowiono nazwać jego imieniem część ulicy Bolesława Chrobrego na odcinku od ul. Sobieskiego do Monte Cassino.

Reklama


fot.ze zbiorów własnych
78 lat temu patrol 12. Pułku Ułanów Podolskich pod wodzą przemyślanina (wówczas porucznika, tuż przed śmiercią awansowanego na kapitana) Kazimierza Gurbiela wkroczył do ruin klasztoru benedyktynów na Monte Cassino i zatknął na murach proporzec 12 Pułku Ułanów, uszyty przez innego przemyślanina plutonowego Jana Donocika, a następnie polską flagę.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama