Mimo iż akurat obchodzono 30-lecie, ponieważ tradycja tych uroczystości została wznowiona w 1990 roku, i chociaż właśnie przypada 100. rocznica zawarcia sojuszu Piłsudski – Petlura, przez obostrzenia sanitarne spowodowane COVID-19 w tym roku świętowano skromniej. Jednak nie mniej dostojnie.
Uroczystości żałobne 14 czerwca w archikatedrze greckokatolickiej rozpoczęła msza święta w intencji żołnierzy Ukraińskiej Armii Ludowej i Ukraińskiej Halickiej Armii, którzy w 1920 roku walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej jako sojusznicy Józefa Piłsudskiego.
Następnie, rezygnując ze zwyczajowej procesji, udano się na[paywall] Ukraiński Cmentarz Wojenny w Przemyślu – Pikulicach. Panachydę odprawili tam proboszcz i wikariusz parafii grecko-katolickiej ks. Bogdan Stepan oraz ks. Paweł Szady. O oprawę muzyczną zadbał zaś chór katedry greckokatolickiej.
Organizator, czyli parafia greckokatolicka z proboszczem ks. Bogdanem Stepanem na czele, po konsultacjach z sanepidem i policją, ale też ze względu na sytuację pandemiczną podjęła decyzję, że nie będzie w tym roku procesji, a jedynie nabożeństwo żałobne panachyda na Ukraińskim Cmentarzu Wojennym w Pikulicach.
– Obecnie zgromadzenia publiczne tego typu mogą liczyć nie więcej niż 150 osób i w razie gdyby było więcej uczestników, część należałoby wyprosić z procesji – co w przypadku uroczystości religijnych byłoby niewłaściwe. Z tego samego powodu w tym roku nie odbyła się główna procesja na Boże Ciało. Organizator zobowiązał uczestników uroczystości na cmentarzu do założenia maseczek ochronnych, a wewnętrzne służby porządkowe przeliczały wchodzących na cmentarz. Wpuszczono 150 osób. Dodatkowo kilkadziesiąt uczestniczyło w uroczystości, przebywając poza terenem cmentarza – relacjonuje przewodniczący przemyskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce Igor Horków.
Mimo odczuwalnego strachu przed wirusem frekwencja dopisała. Wśród gości znaleźli się: konsul generalny Ukrainy w Lublinie Wasyl Pawluk, konsul honorowy Ukrainy w Przemyślu Aleksander Baczyk, w imieniu wojewody podkarpackiego – pełnomocnik ds. mniejszości narodowych i etnicznych M. Majka-Onyszkiewicz, w imieniu marszałka województwa – Waldemar Szumny.
Byli przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce z Przemyśla i regionu, a także przemyślan: Jan Bartmiński i dr hab. Stanisław Stępień oraz grup nieformalnych: Obywatele RP i Rebelianty Podkarpackie. Tradycyjnie zawsze obecnym na uroczystości honorowym przedstawicielem władz lokalnych jest delegacja rady i zarządu powiatu przemyskiego. W tym roku, w imieniu starosty Jana Pączka, urząd reprezentowali Ewelina Gierczak i Zdzisław Szeliga. Z powodu zamknięcia granic zabrakło także gości z Ukrainy. Kolejny raz panachydę zabezpieczało sporo policji, w mundurach i po cywilnemu.
Podczas uroczystości żałobnych nie zabrakło deklaracji i przemów. Wśród nich padły te ważne słowa: – Kiedy my, Ukraińcy i Polacy, współpracujemy, to możemy tak jak w 1920 roku – mimo trudnych okoliczności – odbić Kijów i obronić Warszawę. Możemy dokonać niemożliwego. Ale gdy stoimy po przeciwnych stronach barykady, to rzeczy niemożliwych dokonują inni za nas i na nas. Niech z tego miasta, z tego cmentarza płynie nauka, że niezależnie od różnych nastrojów i „okrzyków” ważniejsza jest partnerska współpraca. I my razem, Ukraińcy i Polacy w Przemyślu, jesteśmy odpowiedzialni za to, aby tworzyć sobie przestrzeń do czynienia niemożliwego – powiedział Igor Horków.
Z powodu pandemii zaplanowane na maj i czerwiec uroczystości związane z setną rocznicą sojuszu Petlura-Piłsudski, czyli debaty, prezentacja książki (z bardzo dobrymi nazwiskami) oraz akcja uliczna zostały przeniesione na drugą połowę roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze