– Co innego jest wiedzieć, że dziecko jest chore, a co innego widzieć, jak to naprawdę wygląda. Człowiek z zewnątrz nie jest w stanie zdać sobie sprawy, na jaki mur codziennie napotykam – mówi pani Iwona, która samotnie wychowuje autystyczną córkę.
Prozaiczna sytuacja. Pani Iwona kupuje córce buty. – Ona jeździ w starych, podartych, nowe czekają w reklamówce. Dopiero po jakimś czasie uda się ją przekonać. Da sobie założyć wszystko, ale rękawic nie nosi, choćby mrozy trzaskały. Do sklepu nie wejdzie, choć ma 16 lat – opowiada.
Problemy pojawiają się, gdy konieczna jest wizyta lekarza. Na jego widok ucieka i wcale nie musi być ubrany jak lekarz. – To tak, jakby miała szósty zmysł i rozpoznawała. Jeśli ona się rozchoruje, to ja idę do lekarza, mówię co jej dolega i lekarz przepisuje leki. To jedyna możliwość. Nawet temperatury nie da sobie zmierzyć. Leczenie zębów możliwe jest tylko pod narkozą – opisuje.
Początkowo nic nie zapowiadało, że Ania jest chora. Rozwijała się prawidłowo, zaczęła mówić. – I nagle zaczęła się z tej mowy wycofywać. To mnie zaniepokoiło – mówi pani Iwona. Kolejne symptomy to dziwne reakcje na codzienne sytuacje. Niespełna 2-letnia dziewczynka sprawiała wrażenie głuchej, wpadała w panikę, gdy włączało się mikser kuchenny. – Dwa lata to trwało, byliśmy u różnych lekarzy w Przemyślu i Rzeszowie, robili jej różne badania. Najpierw mówili, że nic jej nie jest, potem zauważyli, że coś jest nie tak, ale nie wiedzieli co. Najgorsze było to, że wszystkie instytucje, które się tym zajmują, są daleko i diagnozują dzieci do trzeciego roku życia – wspomina pani Iwona. W końcu trafili do Centrum Zdrowia Dziecka. Tam potwierdziły się przypuszczenia: to autyzm. – Były pewne symptomy, ale nigdy nie było czegoś, co mają autystycy, czyli braku kontaktu wzrokowego albo zamknięcia w swoim świecie, cokolwiek by się działo. Ona wszystko obserwuje – mówi matka dziewczyny. – Gdy się dowiedzieliśmy, pojawił się bunt: dlaczego moje dziecko. Najgorsze jest to, że na to lekarstwa nie ma. Pozostaje rehabilitacja i terapia. Efekty? Nikt ci nie powie, jakie będą – kontynuuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Doskonale znam te wszystkie opisane sytuacje ,moja Kasia ma 23lata .Każdy dzień to wyzwanie ,autyzm ma stwierdzony w 6roku życia ,podobnie jak była mała bardzo szybko zaczela mowić ,kochala ludzi a potem zaczęła się sukcesywnie wycofywać.Radzimy sobie różnie ,największym problemem są lekarze -to jest panika nie do opisania a najgorsze że lekarze też nie dają wsparcia a wręcz przeciwnie .Największym utrapieniem jest dla mnie co będzie z moją Kasią kiedy nas zabraknie,gdzie znaleźć dla Niej miejsce przyjazne do życia?
Najgorsze jest to ze jestesmy bezsilne jako matki.Nie ma na to leku.terpie to jest jak narazie lek.kazde dziecko autystyczne jest inne. Moj syn ma 6 lat.chodzi do specjalnego przedszkola i ma zajęcia w domu .logopede rowniez bo nie mowi.Po swojemu. Szybko sie uczy sa ogromne postępy ale spać po nocach nie moge kiedy zastanawiam sie czy bedzir samodzielny w przyszłości.Kazda z nas o tym myśli i to jest straszne.Coraz wiecej dzieci ma diagnozę autyzmu . Co bedzie w przyszłości jak nie wynajdą leku. To prawda AUTYZM jest zagadka!!!'
Doskonale wiem o czym dziewczyny piszecie,moja Nikola ma dopiero 3,5 lat jestem dopiero początkująca aczkolwiek 2 lata za mną pomocy po całej Polsce dla dziecka.To jest bardzo wyczerpujące dla Nas matek dzieci autystycznych -ktoś powinien pomyśleć o rodzicach dzieci autystycznych i zaoferować pomoc psychologiczną .Ja jak na razie sobie jakoś radzę ale kompletnie nie mam czasu na siebie wiem że jest dużo rodziców którzy sobie nie radzą.Czy nie mam racji?I też boję się o to co się stanie z moją córcią jak mnie zabraknie.
dziewczyny - mamy autystycznych dzieci jesteśmy wspaniałe i nasze dzieci są wyjątkowe, choć każdy dzień to walka o nie z autyzmem. Sama jestem Mamą 8latki są wspaniałe dni, ale bywają i takie, że człowiek chce krzyczeć z tej niemocy :( kochane szukajcie kontaktu z Rodzicami autystyków, sami wiemy najlepiej przez co przechodzimy codziennie. Polecam na facebooku różne grupy zamknięte, gdzie mogą się wygadać rodzice, są tam tez terapeuci, jak i sami ludzie, współżyjący z autyzmem... poruszamy fajne tematy, cieszymy się sukcesami naszych dzieci, ale i wspieramy się gdy przychodzą te trudniejsze chwile ...
W róznych miastach powstają Kluby rodzica Autyzm HELP by JIM , jak chcecie poczytać podaje linka www.jim.org ,Pozdrawiam mama 15 latka z autyzmem
Doskonale znam te wszystkie opisane sytuacje ,moja Kasia ma 23lata .Każdy dzień to wyzwanie ,autyzm ma stwierdzony w 6roku życia ,podobnie jak była mała bardzo szybko zaczela mowić ,kochala ludzi a potem zaczęła się sukcesywnie wycofywać.Radzimy sobie różnie ,największym problemem są lekarze -to jest panika nie do opisania a najgorsze że lekarze też nie dają wsparcia a wręcz przeciwnie .Największym utrapieniem jest dla mnie co będzie z moją Kasią kiedy nas zabraknie,gdzie znaleźć dla Niej miejsce przyjazne do życia?
Najgorsze jest to ze jestesmy bezsilne jako matki.Nie ma na to leku.terpie to jest jak narazie lek.kazde dziecko autystyczne jest inne. Moj syn ma 6 lat.chodzi do specjalnego przedszkola i ma zajęcia w domu .logopede rowniez bo nie mowi.Po swojemu. Szybko sie uczy sa ogromne postępy ale spać po nocach nie moge kiedy zastanawiam sie czy bedzir samodzielny w przyszłości.Kazda z nas o tym myśli i to jest straszne.Coraz wiecej dzieci ma diagnozę autyzmu . Co bedzie w przyszłości jak nie wynajdą leku. To prawda AUTYZM jest zagadka!!!'
Doskonale wiem o czym dziewczyny piszecie,moja Nikola ma dopiero 3,5 lat jestem dopiero początkująca aczkolwiek 2 lata za mną pomocy po całej Polsce dla dziecka.To jest bardzo wyczerpujące dla Nas matek dzieci autystycznych -ktoś powinien pomyśleć o rodzicach dzieci autystycznych i zaoferować pomoc psychologiczną .Ja jak na razie sobie jakoś radzę ale kompletnie nie mam czasu na siebie wiem że jest dużo rodziców którzy sobie nie radzą.Czy nie mam racji?I też boję się o to co się stanie z moją córcią jak mnie zabraknie.