Reklama

Pani Zofia dojedzie do domu? Owszem, ale przez wjazd u sąsiada

11/12/2022 19:57

Pani Zofia ze Starej Birczy od niemal 13 lat walczy o dojazd na swoją posesję. I mimo, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała w 2010 roku pozytywną decyzję, mieszkanka do tej pory musi korzystać z sąsiedzkiego wjazdu. Ponieważ wówczas nie udało jej się przeprowadzić inwestycji, a termin wydanej zgody minął, po 10 latach poprosiła o nowe pozwolenie. Od dwóch lat decyzja jest jednak nieustannie odmowna.

Zezwolenie na lokalizację zjazdu indywidualnego z drogi krajowej nr 28 Zator – Sanok –Medyka pani Zofia otrzymała 2 lipca 2010 roku. Wtedy jednak głównie kwestie finansowe spowodowały, że nie miała możliwości jego wykonania.

W piśmie, które otrzymała, widniała informacja o tym, że: „zezwolenie wygasa, jeżeli inwestycja nie zostanie zrealizowana w ciągu trzech lat od dnia otrzymania niniejszej decyzji”. Pani Zofia wraz z małżonkiem terminu nie dotrzymała, lecz gdy przyszedł czas, by ponownie złożyć wniosek, spotkali się z odmową.

Nie zezwalam!

Od 24 lutego 2020 roku państwo Niewińscy odbijają się od ściany.

Jak mantrę GDDiK powtarza, że nieruchomość, która do nich należy, nie[paywall] posiada bezpośredniego skomunikowania z drogą krajową nr 28, działka jest skomunikowana z tą drogą istniejącym zjazdem indywidualnym (u sąsiadów), a „przepisy techniczno-budowlane w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, stanowią, że na drodze klasy G (w 2017 roku omawiana droga została zakwalifikowana do tej kategorii) należy ograniczyć liczbę i częstość zjazdów przez zapewnienie dojazdu z innych dróg niższych klas lub dodatkowej jezdni”.

Reklama

Swoją decyzję odmowną GDDiK motywuje również faktem, że „nieprawidłowy podział działki nie może wymuszać na zarządcy drogi wyrażenia zgody na lokalizację nowego zjazdu dla nowych relacji, gdyż projekt podziału powinien przewidzieć ustanowienie służebności na bazie istniejącego zjazdu z drogi publicznej”.

Tłumaczą, że możliwe jest wykorzystanie istniejącego już zjazdu (na sąsiedniej działce) bądź jego przesunięcie na granicę działek. Uświadamiają, że przepisy, takie jak Ustawa o Drogach Publicznych, nie gwarantują każdemu właścicielowi nieruchomości przylegającej do drogi publicznej bezpośredniego zjazdu na tę drogę.

Poruszają niebo i ziemię

Choć pani Zofia niejednokrotnie podkreśla, że „jakoś” w tym zjeździe się mieszczą, dodaje, że często stanowi to niemały problem.

Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą remonty czy dostawy towarów. Niejednokrotnie trzeba wycofywać bądź czekać, aż samochód zastawiający wjazd zrobi miejsce. Wielu dostawców mówi też wprost, by wyjść po przesyłkę, bo nie dadzą rady dojechać bezpośrednio pod dom.

Reklama

Kolejną kwestią jest ryzyko powodziowe na tym terenie. Brak zjazdu, a co za tym idzie – przepustu uniemożliwia szybkie odprowadzenie wody z terenu posesji, by nie dostała się do domu i gospodarstwa. W przepisach jednak ginie człowiek.

Pani Zofia interweniowała już chyba w każdym możliwym urzędzie. Dzięki pomocy radców prawnych wiedziała, gdzie i z jakim pismem najlepiej się zgłosić, by – być może – uzyskać pomoc. Pisała nawet do Kancelarii Prezydenta RP. Wszyscy jednak odsyłają ją do rzeszowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. A tam decyzja ciągle jest odmowna.

Czy jest szansa na sukces?

Osobiście zwróciłam się do GDDKiA w Rzeszowie, chcąc uzyskać informację, czy istnieje jakakolwiek szansa, żeby wniosek pani Zofii został w końcu pozytywnie rozpatrzony. 

Reklama

„Decyzja odmowna ws. wydania zezwolenia na lokalizację zjazdu z DK28 do działki w m. Stara Bircza jest ostateczna. (...) GDDKiA podziela stanowisko NSA (Naczelnego Sądu Administracyjnego – przyp. red.), że budowa zjazdu musi być dopuszczalna nie tylko z punktu widzenia rygorów przewidzianych w przepisach prawa powszechnie obowiązującego i nie może zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego, ale ponadto nie może naruszać wymogów związanych z klasą drogi”.

Rzecznik prasowy GDDKiA Joanna Rarus informuje również, że „w rozpatrywanej sprawie trudno było dopatrzyć się istnienia takiej sytuacji”, by jakikolwiek inny dojazd z dróg niższych klas nie występował.

Reklama

„Wskazane wyżej okoliczności definitywnie eliminują możliwość wydania decyzji zezwalającej na lokalizację zjazdu z DK28 do nieruchomości stron ze względu zarówno na bezpieczeństwo ruchu drogowego, jak i brak wyjątkowej sytuacji, bowiem, jak wskazano, „do działki 810/2 można zapewnić dojazd bez konieczności wykonywania kolejnego zjazdu”.

Na pytanie, dlaczego wydane decyzje są ze sobą sprzeczne, J. Rarus poinformowała, że:

„pierwsza decyzja została wydana zgodnie z ówczesnym stanem faktycznym i prawnym, jednak w związku z jej wygaśnięciem, rozpatrując nowe postępowanie, GDDKiA miała obowiązek uwzględnić zmiany, jakie zaszły od czasu wydania decyzji, w tym m.in. natężenie ruchu, scalenie, a następnie podział nieruchomości, w wyniku którego powstała działka nr 810/2”.

Reklama

Pani Zofia sprawę oddała do sądu w Warszawie. Twierdzi, że będzie dalej walczyć o osobny wjazd. Zbyt dużo środków finansowych, starań i nerwów kosztowała ją dotychczasowa walka z systemem.

Nasza czytelniczka ma to szczęście, że służebność stanowi wjazd na posesji córki. Co by było jednak, gdyby sąsiad kwestionował jego użytkowanie?


fot.archiwum rodzinne
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad stawia sprawę jasno: decyzja odmowna jest ostateczna. A pani Zofia zdana jest na dobrą wolę sąsiadów.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama