Na nic zdały się protesty grupy mieszkańców i przedsiębiorców, bezpośrednio zainteresowanych powstaniem Parku Kulturowego Stare Miasto, na nic petycja Stowarzyszenia Przemyski Konwent Miejski z 300 podpisami o odroczenie w czasie głosowania nad obecną formą parku, ani jak i kilkanaście poprawek przedstawionych przez niektórych radnych oraz ich tyrady, które finalizowane były pytaniem: kto za to zapłaci? 12 radnych z różnych klubów Rady Miejskiej w Przemyślu zdecydowało się przyjąć projekt uchwały w sprawie utworzenia Parku Kulturowego „Stare Miasto”.
O kulisach powstania projektu, niezadowoleniu części mieszkańców i przedsiębiorców, o prośbach i petycjach tychże pisaliśmy już wielokrotnie, więc nie ma sensu się powtarzać. Jeśli chcieć jednym zdaniem scharakteryzować powyższe, należałoby napisać, że – zdaniem wspomnianych – za projekt pomysłodawcy wzięli się od... tyłu.
Nie mając jakiegokolwiek finansowego zabezpieczenia na szereg nakazów, obwarowań związanych z powołaniem tego tworu do życia, nie potrafiąc[paywall] odpowiedzieć na klarowne, jasne pytania mieszkańców i przedsiębiorców, bezpośrednio zainteresowanych (bo oni są adresatami co najmniej kilkudziesięciu zakazów wynikających z przyjęcia dokumentu), zdecydowali się to zrobić.
Tyle, że to nie byle jaki świstek papieru, a prawne obowiązki, które obowiązywać zaczną już od 1 lipca br.
Z jednym wszyscy (radni, mieszkańcy i przedsiębiorcy) się zgadzają: powstanie Parku Kulturowego „Stare Miasto” jest dobrym pomysłem. I potrzebnym.
Tyle, że w takiej formie, bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego, bez grupy osób, które by to nadzorowało (obecnie w organie, który uchwałę ma realizować, czyli UM Przemyśl, jest jedna osoba od tego, czyli Miejski Konserwator Zabytków Julia Olech-Nowak), dla niektórych jest to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie lub wręcz nie do zaakceptowania.
I temu dali wyraz podczas kilkugodzinnej sesji Rady Miejskiej w Przemyślu, która odbyła się 27 kwietnia br. Radni zgłosili i głosowali ok. 20 poprawek do uchwały. Tylko trzy, mniej istotne, zaakceptowali.
Wiele dyskusji wywołały zakazy, m.in.: lokalizacji klimatyzatorów, anten, masztów oraz innych urządzeń technicznych na elewacjach i dachach budynków frontowych w miejscach widocznych z poziomu przechodnia od strony przestrzeni publicznej, urządzania parkingów w obrębie Rynku oraz placu Dominikańskiego i Katedralnego i otoczeniu katedry, umieszczania śmietników, pojemników i kontenerów na zewnątrz budynku, bezpośrednio przy traktach pieszych, za wyjątkiem miejskich koszy na śmieci umieszczonych przy ciągach pieszych. Te i inne problemy przedstawił m.in. radny Tomasz Kulawik (Nasz Przemyśl).
Większość kwitował pytaniem: kto za to zapłaci? Wskazał również na zagrożenie anulowania uchwały przez wojewodę podkarpackiego za zapisy daleko ingerujące we własność prywatną, zakazujące np. zmiany przeznaczenia nieruchomości lub jej części.
Padła propozycja przesunięcia o kilkanaście tygodni procedowania tego projektu uchwały. Także została odrzucona. Radni Grażyna Stojak i Jerzy Krużel wskazywali na błędy stylistyczne, ortograficzne czy merytoryczne. Poprawki również odrzucono.
Radny Wspólnie dla Przemyśla Mirosław Majkowski, który był pomysłodawcą projektu, przekonywał, że ów jest jednym z najlepszych w Polsce, nad którym przez trzy lata pracowało szereg wybitnych fachowców. I że nie ma już o czym dyskutować, tylko zrobić wreszcie ten krok i projekt przyjąć.
Jak czytamy w stanowisku:
„PO jest partią liberalną, proobywatelską i prospołeczną. Dlatego jej członkowie nie mogą popierać rozwiązań legislacyjnych, które godzą bezpośrednio w szeroko pojęte dobro obywateli, są zagrożeniem dla ich finansów lub mogą uniemożliwić prowadzenie działalności gospodarczej. Projekt utworzenia Parku Kulturowego zawiera w swojej treści powyższe zagrożenia i nie może być przyjęty w takiej formie (...)”.
Radni PO, czyli przewodniczący klubu radnych P. Zastrowski i radna E. Sawicka, nie zastosowali się do tej uchwały.
– Stanowisko zarządu powiatu było jednoznaczne. Jako Platforma Obywatelska bronimy praw i interesów mieszkańców. Postawa dwójki radnych jest dla nas niezrozumiała. Będziemy się zastanawiać, jakie – wobec powyższego – podjąć kroki – krótko skomentował szef powiatowych struktur PO Artur Pich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze