Reklama

Paskudny charakter

03/01/2017 07:48

O Ryszardzie P. mówili, że jest nie do życia. Faktycznie, Rysiek miał paskudny charakter, i pierwszy lepszy psychiatra dopatrzyłby się u niego zaburzeń osobowości charakteryzujących się chłodem emocjonalnym, nadmierną podejrzliwością, wycofywaniem się, niezdolnością do wybaczania urazy oraz nadmierną wrażliwością na krytykę. Niestety Rysiek nie trafił w ręce żadnego psychiatry, a szkoda, bo dzisiaj, mając żółte papiery, mógłby liczyć na łagodniejszy wyrok w sprawie, która go czeka.

Nie będzie to jego pierwszy kontakt z Temidą. Parę lat temu przegrał proces o fałszywe zawiadomienie o przestępstwie. Wtedy coś mu się ubzdurało, że jego sąsiad handluje wódką bez polskich znaków akcyzy i machnął pismo do policji. Nawet nie anonim, a podpisany donos. Wyrok był symboliczny. W miasteczku szybko to się rozniosło i ludzie, widząc Ryśka, przechodzili na drugą stronę ulicy, ale niczego go to nie nauczyło. Na wiosnę zainteresował się znanym w miasteczku warsztatem samochodowym, bo tym razem podejrzewał, że jest tam dziupla, w której przerabiają kradzione samochody. Czasem wpadał do warsztatu, niby to po jakąś śrubkę, ale tak naprawdę, żeby zobaczyć, co się tam dzieje. Często też spacerował w pobliżu i notował numery rejestracyjne aut, które były zaparkowane przed warsztatem. Jednym słowem zachowywał się jak detektyw z kiepskiego kryminału. Oczywiście nie uszło to uwadze pracowników warsztatu, którzy, widząc jak chowa się za rogiem, śmiali się: – O, Rysiek znowu się czai. Tymczasem Rysiek coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że wykryje grubszą sprawę, ale brakowało mu twardych dowodów. 

Chodził po mieście i w rozmowach podpuszczał ludzi, licząc na to, że usłyszy coś o działalności warsztatu. Któregoś dnia zaszedł na piwo do miejscowego baru. Pech chciał, że w barze przy stoliku siedział jeden z pracowników warsztatu. Rysiek usiadł niedaleko, licząc, że może usłyszy coś ciekawego. Wtedy tamten się odwrócił i pokazując palcem na Ryśka, krzyknął na całą salę: – Uważajcie, to kapuś! Na to Rysiek, zwykle mocny tylko w gębie, poderwał się i jednym szarpnięciem zrzucił go z krzesła. W barze nie takie rzeczy się działy, ale tym razem doszło do nieszczęścia, bo mężczyzna, padając, uderzył głową w krzesło, co – jak potem napisał lekarz – skutkowało wstrząśnieniem mózgu. Dlatego nie ma się co dziwić, że zarzuty, jakie Rysiek usłyszał, były poważne, a jeszcze nie wiadomo, jak oceni to sąd.  jot podpis kryminałek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości