W trakcie podzielonej na dwie części ostatniej z zaplanowanych sesji rady miasta nie odpuścił nikt. Zarówno w trakcie części roboczej, jak i uroczystej trwała zwyczajowa wymiana uszczypliwości i wypominanie sobie minionych krzywd.
Piątkowa sesja rady w jej roboczej części nie odbiegała znacząco od tego, do czego przyzwyczaili dotychczas radni VII kadencji. Uchwał było sporo, przy każdej niemal burzliwa dyskusja, przy każdej okazji przytyk do gospodarza miasta. Sporo uwagi poświęcili radni na przykład na precyzyjne skonstruowanie zgody na dzierżawę skrawków terenu przed cmentarzem z przeznaczeniem na handel chryzantemami. Pół godziny dochodzili, dlaczego nie udało się wybudować budki dla inkasenta pobierającego opłaty parkingowe na placu Bożnic. Rykoszetem wróciła też sprawa wina w jednostkach kultury podlegających miastu i sprawa remontu Elektrownianej[paywall] . Wiele uwagi poświęcono ponadto raportowi o stanie placówek oświatowych, przy okazji którego po raz kolejny radni zastanawiali się, dlaczego dzieci w SP 1 jest tak mało, a w SP 10 tak dużo, podnosili też obawy o to, czy miasto gotowe jest na realizację kolejnej fazy reformy oświatowej, wiążącej się z odpływem oddziałów gimnazjalnych i ostatniego rocznika uczniów podstawówek. Radni powrócili też do tematu Kraszewskiego, sugerując, że niezależnie od braku ich zgody urząd miasta nie miał wystarczająco dużo czasu na realizację projektu jej przebudowy. Wróciła także sprawa raportu w sprawie komendanta straży miejskiej. Jak się okazało, nadal nie trafił on do przewodniczącego rady J. Szkodnego, który rzecz skwitował informacją, że dokumenty dotyczące nieprawidłowości w straży miejskiej przekazał do prokuratury oraz do inspekcji pracy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze