Reklama

Pechowe związki

02/08/2022 11:15

Mirek, choć niczego mu nie brakowało jakoś nie miał szczęścia do kobiet. Pierwszą narzeczoną własnoręcznie wyrzucił z domu po tym jak się uparła, że nie powinien więcej pić i wylała do zlewu ledwo, co zaczętą butelkę wódki. Kilka miesięcy później miał już drugą narzeczoną, ale to też nie potrwało długo. Któregoś dnia wygoniła ją mamusia Mirka, bo podejrzewała, że dziewczyna wypiła jej całe piwo z lodówki. Mirek dopiero po dwóch tygodniach przyznał się mamusi, że to on wypił piwo, ale już było za późno. Zresztą nie żałował aż tak bardzo i szybko zaczął się rozglądać za następną. Trzecią poznał na corocznym zlocie motocyklowym w R. Jak to się mówi – wpadła mu w oko od pierwszego spojrzenia.

Ostry makijaż, dekolt taki, że oczu nie można oderwać, na łydce pięknie wydziergana róża, jednym słowem super laska. Przyjechała starym rzęchem z jakimiś kolesiami, ale wracała już mercem Mirka. Niecały miesiąc później przedstawił ją mamusi i na drugi dzień dziewczyna wprowadziła się do niego z jedną dużą torbą. Najpierw, jak zwykle wszystko było cacy, cacy. Wprawdzie mamusia przez parę dni podchodziła do nowej narzeczonej jak pies do jeża, ale dziewczyna szybko ją sobie zjednała.

Mirek oficjalnie był bezrobotny, ale dorabiał sobie wyjazdami do Niemiec, skąd na zamówienie przywoził używane auta. Broń boże kradzione, tylko kupowane legalnie w tamtejszych komisach. Zdarzało się, że raz albo dwa w miesiącu musiał wyjechać w interesach na parę dni. Wtedy narzeczona najczęściej też gdzieś znikała i pojawiała się dopiero po dwóch dniach nie tłumacząc się. Kiedy wracał Mirek mamusia  relacjonowała co do godziny jej nieobecność, najczęściej kończyło się tym, że robił narzeczonej wymówki i atmosfera na parę dni robiła się gęsta.

Reklama

Aż wreszcie podczas kolejnego wyjazdu Mirka narzeczona zniknęła i już się nie pojawiła. Kiedy wrócił z Niemiec odkrył, że razem z narzeczoną zniknęło prawie cztery tysiące euro zaliczki od klienta i wypasiony laptop. Wtedy też okazało się, że narzeczona dzień przed zniknięciem pożyczyła od mamusi tysiąc złotych. Pal sześć dziewczyna, ale straty kasy nie można było podarować i Mirek z mamusią poszli na policję. Kilka dni później narzeczeni spotkali się na komisariacie i wszystko wskazuje, że nie było to ich ostatnie spotkanie. Termin następnego wyznaczy Sąd Rejonowy.


Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości