Reklama

Pechowy skok

18/05/2020 07:48

W ubiegły czwartek, wczesnym popołudniem, do jednego ze sklepów jubilerskich w Warszawie weszło dwóch mężczyzn. Obydwaj na twarzach mieli wymagane teraz maseczki. Jeden z nich powiedział sprzedawcy, że chce kupić złoty łańcuszek.

Kiedy sprzedawca wyjął tacę z precjozami, mężczyzna chciał wyrwać mu ją z rąk. Ten nie puszczał, więc mężczyzna zaczął mu grozić, że go zabije. W końcu udało się zdobyć łup i mężczyźni pobiegli do stojącego nieopodal citroena. Daleko nie ujechali, bo w aucie zabrakło paliwa. Zatrzymali się przy jednej z ambasad w alei Szucha. Jeden ze złodziei wyjął kanister i szybko oddalił się w poszukiwaniu stacji benzynowej. Drugi biegał zdenerwowany dookoła pechowego auta. Jego zachowanie i fakt, że przed ambasadą stoi samochód na niemieckich rejestracjach, zainteresował patrol policyjny. W momencie, gdy funkcjonariusze chcieli sprawdzić, co się dzieje, przez radio usłyszeli komunikat o kradzieży i poszukiwaniu sprawców. Policjanci zatrzymali mężczyznę stojącego przy aucie, a po kilku minutach do kolegi dołączył drugi podejrzany i obaj trafili za kratki – o czym poinformował asp. szt. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II. Takie przypadki zdarzają się również na prowincji. Kilka lat temu dwaj mieszkańcy M. zaplanowali skok na sklep AGD w powiatowym mieście. Z początku wszystko szło jak po maśle. Szwedzkimi nożycami przecięli kłódkę zabezpieczającą drzwi na zapleczu sklepu i z magazynu zaczęli wynosić do auta pudła ze sprzętem. Najpierw załadowali towarem bagażnik starego passata, a to, co się nie zmieściło, poukładali na tylnym siedzeniu. 

Dochodziła trzecia w nocy, kiedy odjechali. Na rogatkach zobaczyli radiowóz zaparkowany w bocznej uliczce i wówczas puściły im nerwy. Gwałtownie skręcili w boczną drogę i wtedy złapali kapcia w przednim kole. Ujechali jeszcze kilkaset metrów i opona rozerwała się na strzępy. Zatrzymali się w szczerym polu i postanowili zmienić koło, ale żeby to zrobić, musieli wypakować bagażnik, żeby się dostać do podnośnika i koła zapasowego. Tymczasem ich manewr zwrócił uwagę policjantów, którzy nudzili się w radiowozie i chcąc sprawdzić podejrzany pojazd, chwilę później ruszyli za nim. Zaczęło świtać, kiedy funkcjonariusze z daleka zauważyli samochód na polnej drodze, a koło niego dwóch mężczyzn zajętych pakowaniem jakichś pudeł. No cóż, w tym przypadku, podobnie jak w historii ze stolicy, sprawcy też mieli pecha.

jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości