Tradycyjnie na rowerową wyprawę wzdłuż granic gminy Wielkie Oczy wybrali się początkiem jesieni mieszkańcy preferujący aktywne formy spędzania wolnego czasu. Jak zwykle było familijnie, wesoło i smacznie. Dopisała też pogoda.
50 km na dwóch kółkach pokonali uczestnicy wrześniowego rajdu granicami gminy Wielkie Oczy. Wspomniana wyprawa rowerowa to już tradycja. W tym roku miłośnicy bicykli ruszyli na trasę 5 bm.
Wystartowali o 12.30 spod Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Wielkich Oczach, skąd – w asyście strażaków ochotników z OSP Łukawiec i OSP Wielkie Oczy – ruszyli w stronę Skolina.
Do mety w Wielkich Oczach rowerzyści dotarli kwadrans po g. 17. Wycieczka, do której każdy chętny mógł też dołączyć na trasie przejazdu, obfitowała w[paywall] atrakcje, a na każdym z przystanków czekały na strudzonych cyklistów przekąski przygotowane przez koła gospodyń wiejskich.
Pierwszy postój miał miejsce pomiędzy Czaplakami a Kobylnicą Wołoską, niedaleko nowo wybudowanego mostu nad rzeką Szkło. Tu uczestnicy mogli liczyć na poczęstunek zaoferowany przez gospodynie z KGW w Skolinie. Dalsza część rajdu wiodła przez Kobylnicę Wołoską i Bihale. W tej drugiej miejscowości był czas na regenerację sił.
Na kolejnym postoju – w Łukawcu – czekała atrakcja w postaci pikniku rodzinnego, zorganizowanego przez tamtejsze KGW. Był grill, dmuchańce dla najmłodszych, upominki dla rowerzystów przygotowane przez Aleksandrę Kowal oraz szansa na wygraną w loterii.
Ci, którym szczęście sprzyjało, otrzymali kask rowerowy. W dalszym etapie rowerzyści przejechali przez Majdan Lipowiecki, zdążając w kierunku Wielkich Oczu przez Wólkę Żmijowską i Żmijowiska. Na mecie na twarzach uczestników gościły szerokie uśmiechy, co dowodziło tego, że impreza kolejny raz okazała się strzałem w dziesiątkę.
Organizatorzy, dziękując mieszkańcom za uczestnictwo, już zapowiedzieli kolejną, przyszłoroczną edycję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze