Najwyższe możliwe stawki ustaliła rada powiatu przemyskiego dla starosty Jana Pączka. Radni nie byli jednomyślni i uchwała przeszła jednym głosem.
W projekcie uchwały zaproponowano wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 4800 zł, dodatek funkcyjny – 2100 zł, dodatek specjalny – 2760 zł i dodatek za wieloletnią pracę – 960 zł. W sumie daje to 10 620 zł brutto.
– Jakie czynniki brano pod uwagę, ustalając maksymalne składniki wynagrodzenia? – pytał [paywall]Piotr Pękalski (PiS). Zauważył on, że Rzeszów się rozwija, zdobywa wiele funduszy zewnętrznych, a pensja prezydenta Tadeusza Ferenca jest porównywalna z proponowaną dla J. Pączka. – Śmiem twierdzić, że zadania starostwa są znacznie okrojone. Wspomnę choćby o służbie zdrowia. Nie sądzicie państwo, że powinno to zostać bardziej zróżnicowane? – mówił.
Wtórował mu Arkadiusz Mazur (PiS), który wskazywał, że społeczeństwo oczekuje, aby wynagrodzenia osób publicznych były niższe.
Zbigniew Blecharczyk (PSL) argumentował, że jest to czwarta kadencja J. Pączka jako starosty, a odnoszone przez niego sukcesy potwierdzają słuszność takiego wynagrodzenia. Skrytykował również rząd za to, że obniżył pensje samorządowców, bo – jak stwierdził – jest to ciężka praca.
Z kolei P. Pekalski bronił rządu, oceniając, że „ograniczył samowolę przyznawania sobie przez różnych włodarzy pensji”. – Dysponujemy środkami publicznymi, a są to środki nas wszystkich – mówił.
Jan Semków (Wspólnota Samorządowa Ziemi Przemyskiej) wymieniał, że za starostą przemawiają kilometry wyremontowanych dróg i wybudowane mosty, za które ludzie „dziękowali ze łzami w oczach”.
– W 2006 r., gdy pan starosta przejmował kierownictwo tym urzędem i powiatem, byliśmy na 299. miejscu na 315 powiatów w Polsce pod względem możliwości i realizacji zadań inwestycyjnych. W 2017 r. byliśmy na 2. miejscu – mówił Jerzy Góralewicz (Wspólnota Samorządowa Ziemi Przemyskiej), który do listopada 2018 r. był sekretarzem starostwa.
Wojciech Bobowski (Stowarzyszeni dla Powiatu) stwierdził, że J. Pączek zasługuje na proponowane mu wynagrodzenie. Zauważył przy tym, że należałoby rozważyć, czy inni pracownicy starostwa nie powinni zarabiać więcej. – Należałoby się przyjrzeć temu systemowi. Być może są za słabo wynagradzani. Oczekujemy od urzędników wysokiego profesjonalizmu, uśmiechu i szybkiego załatwienia sprawy. Wobec tego coś za coś. Powinni być adekwatnie wynagradzani do pracy, która jest od nich wymagana – powiedział. Odniósł się w ten sposób do wcześniejszej sugestii P. Pękalskiego, który stwierdził, że być może innym osobom również należy się wyższa pensja.
Za przyjęciem zaproponowanej uchwały zagłosowało 10 radnych, a 9 było przeciwnych.
Na wcześniejszej sesji – również grudniowej – rada ustaliła składy komisji stałych. W żadnej z nich funkcji przewodniczącego lub zastępcy nie powierzono w ręce opozycyjnego klubu, którym jest PiS.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Czyli dość niska, jak na kawał dobrej roboty, którą ten gość wykonał od 2007 roku. Komu jak komu - jemu się po tylu latach należy. Tym bardziej, że np. radni miejscy przyznali maksymalne wynagrodzenie komuś, kto dopiero objął urząd...
A co takiego dokonał ten Pączek, konkrety. Przecież powiat przemyski same wiocha grzeje miejsce na końcu rankingów polskich powiatów. O czym więc piszesz, jakie sukcesy, tego nie rozumiem.
W Polsce już nie ma konkurencji.Wyciął przeciwników w pień.Teraz będzie walczył o najbiedniejszy powiat w całej UE z trzema powiatami w Bułgarii.Mam nadzieję,że też ich wytnie w pień
To przypomnij sobie w jakiej sytuacji obejmował funkcję, jaki był np. dług po ZOZie (każdą sesję rady powiatu okupowały pielęgniarki, których poprzedni starostowie i wicestarostowie mieli za przeproszeniem w du...). Starostwo jest też znacznie przyjaźniejsze dla petentów niż Urząd Miejski, a nepotyzm czy przypadkowi ludzie na kierowniczych stanowiskach (w porownaniu do Urzedu Miejskiego i podległych jednostek) prawie nie występują.
Może by autor pb pokusił się o porównanie wynagrodzeń starostów i wójtów z większego obszaru np. z całego dawnego woj. przemyskiego. A tak odbieram to tylko jako szczucie (zresztą jak zwykle)
Pielęgniarki z ZOZ-u dostały większość pieniędzy jeszcze za poprzedniej ekipy w Starostwie. Pączek wypłacał już tylko odsetki. Jeżeli A nie znasz się na temacie to się nie udzielaj.
Czyli dość niska, jak na kawał dobrej roboty, którą ten gość wykonał od 2007 roku. Komu jak komu - jemu się po tylu latach należy. Tym bardziej, że np. radni miejscy przyznali maksymalne wynagrodzenie komuś, kto dopiero objął urząd...
Jak pączek w maśle ?
A co takiego dokonał ten Pączek, konkrety. Przecież powiat przemyski same wiocha grzeje miejsce na końcu rankingów polskich powiatów. O czym więc piszesz, jakie sukcesy, tego nie rozumiem.