W naszej tradycji pierniki zagościły przed wiekami. Ich korzenny zapach przywodzi na myśl bajki opowiadane przez rodziców i przenosi w świat marzeń. I choć był czas, gdy zostały wyparte przez nowoczesność, sztuczność nie zdołała pokonać tradycji. Dziś pierniki wracają do łask. I to nie tylko jako ozdoby kojarzone ze świętami i odpustami. Towarzyszą walentykom. Są na Dniu Matki i Ojca. Na ślubach i kiermaszach. Cieszą oko, zapewniają o uczuciach i pomagają w leczeniu.
Rodzina Kuźniarowskich, prowadząca w Jarosławiu wytwórnię pierników, wywodzi się w prostej linii od lwowskich piernikarzy, którzy już w XIX wieku zajmowali się pieczeniem korzennych ciast. Nie tylko we Lwowie, ale i Samborze, Równem i Stryju. W okresie międzywojennym również w Przemyślu. Do Jarosławia pierniki sprowadził Stanisław Kuźniarowski, nieżyjący już ojciec Macieja. W 1935 r. założył on Fabrykę Keksów, Pierników Jarmarcznych i Ciast. W 1983 roku Stanisław przekazał zakład synowi. Obecnie Maciej prowadzi wytwórnię ciast razem z synem Kamilem. – To zawsze było zajęcie rodzinne. Dawniej ojciec przygotowywał ciasto i piekł pierniki. Dzieci dekorowały, a mama odpowiadała za sprzedaż. Potem dzieci się usamodzielniały. Zakładały swoje firmy, a żeby nie konkurować z rodziną, wyjeżdżały do innych miast. Dzisiaj została nas garstka, ale jest nadzieja, że piernikarze nie odejdą. Wracają do łask korzenne ciasta, więc ktoś musi je wypiekać – podsumowuje Kuźniarowski.

fot.Roman Kijanka
W piekarni Kuźniarowskich pozostał jeszcze stary szyld, przypominający o założycielu firmy.
Jarosławski piekarz przekonuje, że to jedno z najbardziej wdzięcznych ciast. – Można nadawać mu różne kształty i przekazywać nim różne treści. Dekorować na różne sposoby. Jest na wszystkie okazje. Co można zrobić z piernika? Od serc sprzedawanych na odpustach i zamawianych na wesela, aż po samochody do promocji firmy. Rękodzielniczy charakter wyrobów wypiekanych w piekarni Kuźniarowskich sprawia, że jarosławskie wypieki uczestniczą w wystawach i kiermaszach sztuki ludowej. Piernikarz należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Wytwarzane według tradycyjnych przepisów i dekorowane ręcznie ciasta są chronione prawem autorskim, a wiele z nich posiada patenty Urzędu Patentowego RP. Zyskały też uznanie znanych ludzi. Dla Teresy Żylis-Gary zamawiał je Bogusław Kaczyński. Podziwiali je papież Jan Paweł II, Anna Dymna i Krystyna Janda. W Teatrze Wielkim służyły za dekorację do przedstawienia o Jasiu i Małgosi. A zespół Brathanki występował na scenie wyłożonej słodkościami z Jarosławia.
Jarosławskie pierniki są bardziej znane za granicą i w różnych częściach Polski niż w samym Jarosławiu. Można je kupić w Sandomierzu, Krakowie, Kazimierzu, Szczecinie czy Zgorzelcu. Na niemieckich weselach są w postaci dużych serc z datą i obrączkami i malutkich serduszek jako pamiątki dla gości. Wracają też na nasze choinki i do mikołajowych prezentów, stając się piernikowym łącznikiem między pokoleniami.

fot.Roman Kijanka
Tajemnica piernika tkwi w dobrze przygotowanym cieście.

fot.Roman Kijanka
Jarosławskie pierniki zdobią stoły na całym świecie.

fot.Roman Kijanka
Różne kształty i wzory, ale wszystkie z piernika. To je łączy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze