Rodzynek z naszego regionu na III-ligowych boiskach, czyli Pogoń-Sokół Lubaczów odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie. Po minimalnej porażce w Świdniku z Avią, ekipa Andrzeja Paszkiewicza gościła niewygodnych Czarnych Połaniec. Niewygodnych, bo nigdy nie wiadomo, co ten zespół zaprezentuje. Potrafi rozegrać znakomite zawody, by za moment zupełnie nijakie. Lubaczowianie wygrali jak najbardziej zasłużenie, w najniższych z możliwych rozmiarach.
Pogoń-Sokół wciąż się rzeźbi. Wciąż nie zakończył się proces stabilizacji składu, a najlepszym tego przykładem jest występ w meczu z Czarnymi Piotra Marcińca, 28-letniego pomocnika, który w poprzednim sezonie występował w II-ligowym Zagłębiu Sosnowiec, a który został zakontraktowany trzy dni przed pojedynkiem. Trudno więc na razie wymagać regularności i powtarzalności.
W pierwszym domowym meczu nowego sezonu lubaczowianie byli jednak zdecydowanie lepszym zespołem od rywala. Stworzyli wiele bardzo dobrych lub dobrych sytuacji strzeleckich i Czarni mogą podziękować opatrzności, że stracili ledwie jednego gola. Ten był dziełem pozyskanego z Karpat Krosno Wiktora Jaślara, który wzorowo włączył się w akcję ofensywną, odważnie uderzył z ok. 20 m po długim rogu i piłka zatrzepotała w bramce strzeżonej przez Marcina Wieczerzaka. Ten był bohaterem gości, bo mógł skapitulować choćby po uderzeniach: Adama Imieli (17.), Serhija Rusjana (71.) czy Oskara Majdy (74. min), ale pokonać się nie dał. Wygrana lubaczowian cieszy i oby była dobrym prognostykiem przed kolejnymi trudnymi wyzwaniami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze