O jadącym od rowu do rowu parokonnym zaprzęgu na drodze między Nowym Siołem a Chotylubiem poinformowali policjantów z Cieszanowa w powiecie lubaczowskim kierowcy, którzy mieli poważne kłopoty z ominięciem wozu. Po sprawdzeniu okazało się, że 58-letni woźnica jest kompletnie pijany i ma problemy z utrzymaniem się na furmance.
Zaprzęgnięty w dwa konie wóz mogli spotkać kierowcy, którzy w poniedziałek, 15 maja br. około południa jechali drogą przez Nowe Sioło w kierunku Chotylubia. Furmanka zwracała uwagę, ponieważ jechała całą szerokością szosy, a woźnica bardziej przeszkadzał niż kierował zaprzęgiem. - Policjanci z posterunku w Cieszanowie pojechali na miejsce, aby to sprawdzić. W miejscowości Nowe Sioło funkcjonariusze zauważyli jadący od pobocza do pobocza zaprzęg, którego woźnica miał duże problemy z utrzymaniem równowagi. Zatrzymali zaprzęg i sprawdzili trzeźwość woźnicy. Okazało się, że 58-latek miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu - informuje sierż. sztab. Monika Tomczyszyn Pachołek, oficer prasowy KPP w Lubaczowie. Pijanego furmana rozliczy sąd.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.dobrze , ze chociaz kon byl trzezwy...
dobrze , ze chociaz kon byl trzezwy...