Reklama

Pisali ikony pod okiem mistrzyni

Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej nie po raz pierwszy postawiło sobie za cel przybliżać najmłodszym odwiedzającym kulturę i tradycje ludowe. Tym razem na warsztat wzięto ikonopisarstwo, a w tajniki tej dziedzina wprowadzała mistrzyni sztuki Agnieszka Bieniek-Wydrzyńska.

Agnieszka Bieniek-Wydrzyńska przybliżała dzieciom i młodzieży bogatą historię warsztatów pisania ikon, których świetność przypadała na XVIII w. Sama mistrzyni nauki pobierała w Cisnej, w pracowni Jadwigi Denisiuk. Styl, w jakim pisano ikony, badacze określają mianem bohomazów rybotyckich, ponieważ[paywall] to Rybotycze i Posada Rybotycka były znanymi ośrodkami ikonopisarstwa. Nazwa ta niech nie kojarzy się negatywnie, przeciwnie, ma podkreślić ludowość i wyrazisty styl obrazów o treści religijnej. Tworzeniem ikon zajmowali się mieszczanie rybotyccy, bowiem Rybotycze jako miasto funkcjonowały do 1934 r. Na początku XX w. sztuka ta zanikła, ale jej pozostałości możemy oglądać w gmachu przemyskiego muzeum.

Rok mozolnej pracy

Przez cały rok w muzeum odbywały się lekcje, podczas których uczniowie zapoznawali się z najstarszymi dziełami malarstwa ikonowego. Potem nastąpiły miesiące żmudnej i skrupulatnej pracy.

– Uczniowie mistrzyni sami musieli przygotować sobie deski, odpowiednio wystrugać i wygładzić kowczeg, czyli odpowiednie wgłębienie w licu deski, by nanosić i wygładzać niekończące się warstwy podkładu. W skład podkładu wchodzą między innymi kreda bolońska i klej skórny pozłotniczy. Każda warstwa musiała odpowiednio wyschnąć, a następnie zostać wypolerowana. Potem nastąpił bardzo ważny moment zaznaczenia pierwszych zarysów postaci. Dzięki temu określono obszary, na których można położyć złoto lub srebro. Moment nakładania złotych płatków na podkładzie był ściśle określony, liczyły się niemalże minuty i nie można było przeoczyć odpowiedniej chwili. Praca nad ikonami wymaga cierpliwości i skupienia. W tę cierpliwość musieli się uzbroić uczniowie, nakładając kolejne warstwy farby. Oczywiście nie były to gotowe farby kupione w sklepie, a własnoręcznie rozrabiane pigmenty między innymi w żółtku – opowiada Katarzyna Trojanowska, etnograf w MNZP.

Piękne ikony gotowe były dopiero po roku mozolnej pracy. Swoje dzieło wykonała także sama mistrzyni tradycji – Agnieszka Bieniek-Wydrzyńska. Była to ikona świętego Onufrego, a powstała według oryginału znajdującego się w zbiorach muzeum. Program, który pozwolił na przybliżenie dzieciakom ikonopisarstwa, dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
AN
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama