Reklama

Piwo dla relaksu, wino do obiadu, wieczorny drink na lepszy sen... czyli miłe złego początki

Jeśli chodzi o ilość wypijanego alkoholu, jako Polacy jesteśmy w europejskiej, niechlubnej czołówce. W ślad za smutną statystyką idą liczne problemy i coraz większa potrzeba wsparcia ze strony terapeutów. Jako że sierpień w polskiej tradycji to miesiąc uznawany za czas abstynencji od alkoholu, pokusiliśmy się o rozmowę o tym, jakie konsekwencje niesie życie w duecie z procentami. O cienkiej granicy w naszych relacjach z alkoholem i o tym, jaki związek ma z on uczuciami rozmawiamy z terapeutą uzależnień Łukaszem Kowalczykiem.

Większość z nas pije okazjonalnie. Dla jednych to piwo w domu dla relaksu, kieliszek wina do obiadu lub kolacji, dla innych wieczorny drink na lepszy sen… Czy jako terapeuta pracujący z pacjentami Oddziału Terapii Uzależnień Wojewódzkiego Podkarpackiego Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy i osobami uzależnionymi zgłaszającymi się po pomoc do Kalwaryjskiego Ośrodka Pomocy o. Wenantego Katarzyńca, może Pan określić, w którym momencie powinna się nam zapalić czerwona lampka?

– Tak naprawdę istnieje cienka granica między umiarkowanym spożywaniem alkoholu a problematycznym używaniem go, które może prowadzić do negatywnych konsekwencji zdrowotnych, psychicznych i społecznych. Czerwona lampka powinna się zapalić, gdy zauważymy sygnały, takie jak: zwiększenie częstotliwości sięgania po alkohol, zwiększenie ilości wypijanego alkoholu czy picie w celu rozwiązania problemów, ale też objawy fizyczne, zmiany w naszym zachowaniu czy brak kontroli.

Reklama

W obecnych, stresujących i wymagających od nas stawiania sobie coraz wyżej poprzeczki czasach to wieczorne piwo czy drink staje się nierzadko wybawieniem od problemów dnia codziennego i formą odreagowania. To prosta droga do uzależnienia?

– Gdy alkohol staje się jednym z głównych sposobów radzenia sobie z codziennymi problemami i stresem, może to być początek drogi prowadzącej do uzależnienia. Regularne wykorzystywanie go jako antidotum na trudności znacząco zwiększa ryzyko. Pamiętajmy, że uzależnienie rozwija się stopniowo, na początku trudno zauważyć, kiedy zaczyna się przekraczać granicę między umiarkowanym spożyciem a problematycznym używaniem.

Reklama

Panuje w społeczeństwie przekonanie, że picie piwa nie jest tak szkodliwe, jak picie mocniejszych alkoholi. Czy regularne sięganie po piwo może zaprowadzić nas do uzależnienia?

– Owszem, regularne sięganie po piwo może prowadzić do uzależnienia. Ważne jest, aby być świadomym ryzyka związanego z regularnym piciem go i traktować je z taką samą ostrożnością jak każdy inny rodzaj alkoholu. Jeśli sięgasz po piwo regularnie i coraz trudniej ci zrezygnować z tego nawyku, może to być sygnał, że warto zwrócić uwagę na swoje relacje z alkoholem.

Reklama

Problem alkoholizmu częściej dotyka mężczyzn czy kobiet? A może płeć nie ma tu większego znaczenia?

– Statystycznie częściej dotyka mężczyzn niż kobiet, ale różnice te nie są tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać. Problem alkoholizmu u kobiet może być mniej widoczny w społeczeństwie ze względu na różnice w sposobie picia, stygmatyzację i różne wzorce picia. Tak naprawdę każdy przypadek jest indywidualny i uzależnienie od alkoholu może dotknąć osoby niezależnie od płci.

Trudno jest się mierzyć z problemem uzależnienia od alkoholu bez specjalistycznego wsparcia. Ale najtrudniej chyba zrobić pierwszy krok i szukać pomocy specjalisty?

Reklama

– Zrobienie pierwszego kroku jest najtrudniejsze, ale jednocześnie kluczowe dla zdrowienia. Istnieje wiele strategii, które mogą pomóc pokonać opór. Niezależnie od tego, czy problem dotyczy nas samych, czy osoby bliskiej, warto pamiętać, że uzależnienie to choroba, którą można skutecznie leczyć. A dlaczego pierwszy krok jest tak trudny? Każda osoba uzależniona najczęściej ostatnia się o tym dowiaduje w wyniku działania mechanizmów uzależnienia. Człowiek uzależniony często porównuje się z innymi, znajdując w otoczeniu gorszych od siebie. „Przecież w rowie nie leżałem” – myśli. Będzie podejmować próby kontroli picia, wyznaczając[paywall] sobie okres abstynencji. I jeśli ją w założonym przez siebie czasie utrzyma, utwierdzi się w przekonaniu, że skoro kontroluje sytuację, pić może. Zrobienie pierwszego kroku blokuje też strach przed zmianą. Pamiętajmy, że najpierw był problem, a dopiero w jego wyniku pojawił się w życiu uzależnionego alkohol. Dla takiej osoby jest on ,,lekarstwem” na trudności. Jeśli dajmy na to dodaje pewności siebie wtedy, kiedy jej brakuje, zaczynamy powielać pewien schemat i każdorazowo wspomagać się alkoholem w takiej sytuacji. Z czasem nasza tolerancja na ilość wypitego alkoholu rośnie. Wypijamy go więcej, bo jedno czy dwa piwa nie przynoszą już oczekiwanego efektu. Uczymy się żyć z nim w duecie. Pierwszy krok do zmiany blokuje też wstyd przed przyznaniem się, że mamy z alkoholem problem, że mamy trudność w codziennym funkcjonowaniu, czy nie potrafimy skończyć picia na jednym piwie. Ciężko jest nam zaakceptować fakt utraty kontroli, dlatego też ciągłe próby picia kontrolowanego kończą się porażką, niosąc za sobą coraz większe konsekwencje, jak utrata pracy, rodziny a nawet życia...

Jak ułatwić bliskiej osobie zrobienie tego pierwszego kroku?

Reklama

– Kluczem jest rozmowa. Istotna jest w tej kwestii edukacja i wsparcie emocjonalne. Ważne, by w pierwszym kroku osoba uzależniona dowiedziała się, że nie jest zła i niemoralna, tylko chora, bo uzależnienie to choroba. Nie chodzi oczywiście o ściąganie odpowiedzialności, ale uświadomienie, że zachowania będące wynikiem nałogowego picia nie są do końca świadome. Alkoholik nie planuje konsekwencji, jakie będzie ponosił. Potem przychodzi czas na uświadomienie objawów choroby alkoholowej i szukanie sposobu zaradzenia im. W końcu też czas na podjecie terapii i zrozumienie płynących z niej korzyści. Wszystko musi się odbywać małymi krokami.

Jaka jest rola terapeuty w procesie wychodzenia z uzależnienia?

Reklama

– Praca z terapeutą to długotrwały proces. Podstawą jest tu zbudowanie dobrej relacji, zaufania i płaszczyzny do zrozumienia problemu, a także nakreślenie planu terapii dostosowanego do indywidualnych potrzeb. Terapeuta nie tylko pomaga zrozumieć i przepracować problem uzależnienia, ale też wspiera na każdym etapie procesu zdrowienia. Pamiętajmy, że dla osoby uzależnionej alkohol jest najważniejszy, dlatego swojego picia będzie bronić jak niepodległości, wchodząc w konflikty, choćby z rodziną, która często nalega, aby osoba pijąca przestała pić. Podczas terapii okazuje się, że problemy w rodzinie są jednak wynikiem picia. Perspektywa osoby pijącej się zmienia i zaczyna dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziała.

Części osób udaje wyjść z uzależnienia na drogę trzeźwości. Ale wielu na etapie wychodzenia z problemu ponosi porażkę i wraca do picia. Dlaczego?

Reklama

– W tym pierwszym etapie zdrowienia jesteśmy zmotywowani do abstynencji, ale jednak stykamy się też z problemami, które były zalążkiem naszego picia. Dlatego trzeba być uważnym i nie zapominać o tym, że jesteśmy uzależnieni i musimy przestrzegać zaleceń. Wychodzenie z nałogowego picia to bardzo długotrwały proces. Łatwo tu o potknięcie, dlatego rezygnowanie z mityngów czy terapii pogłębionej często bywa powodem powrotu do nałogu. Nawet wypicie niewielkiej dawki alkoholu, choćby pół kieliszka, może wywołać uczucie przymusu picia. Dlatego jednym z zaleceń dla moich pacjentów jest niechodzenie na imprezy, na których jest alkohol. Uczucia i picie mają ze sobą duży związek, ponieważ osoby uzależnione regulują uczucia alkoholem. W sytuacji, kiedy będzie się lał alkohol, u osoby, która piła, a jest w abstynencji, może pojawić się napięcie i rozdrażnienie, które może chcieć rozładować znaną sobie metodą – sięgając po kieliszek. Jasno stawiajmy granice. W sytuacjach podbramkowych nie musimy się nikomu tłumaczyć. Krótkie asertywne „dziękuję, nie piję” sprawdza się najlepiej.

Jakie są najczęściej powielane mity o uzależnieniu od alkoholu, które należałoby raz na zawsze obalić?

Reklama

– Najpowszechniejszy to przekonanie, że uzależnienie od alkoholu to kwestia słabej woli. Warto zdać sobie sprawę, że jest ono chorobą, a choroby, podobnie jak biegunki, nie zatrzymamy silną wolą. To nie jest kwestia słabej woli, lecz złożonego procesu biologicznego, psychologicznego i społecznego. Skuteczne leczenie wymaga wsparcia medycznego i terapeutycznego, nie tylko silnej woli.

Dziękuję za rozmowę.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/08/2024 18:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama