Reklama

Pobiegli dla Pauliny. Wielki wyczyn Pawła Kanieckiego [ZDJĘCIA]

Paulina Szafirska urodziła się 16 grudnia 1999 roku. Na co dzień zmaga się z wrodzoną wadą centralnego układu nerwowego, epilepsją i małogłowiem. Jest bardzo pogodną dziewczyną, ciekawą świata i wszystkiego, co ją otacza. By mogła aktywnie uczestniczyć w życiu i cieszyć jego pięknem, prowadzona jest zbiórka na zakup specjalistycznego roweru. Pomoc dla Pauliny w formie akcji „Pomaganie przez Bieganie – Biegnij dla Pauliny!” zorganizowali członkowie ekipy „Przemyskie Serca” i przemyski radny Paweł Kaniecki, który dokonał rzeczy wielkiej: biegał... całą dobę, pokonując łącznie 120 km.

Rozmowa z Paweł Kanieckim.

 

Czy bieganie to Pana druga miłość? Jak się zaczęło?

– Nie nazwałbym tego miłością, ale jest spore podobieństwo, bo czasem trzeba coś poświęcić... Od zawsze byłem dość aktywny. Akrobatyka oraz ju-jitsu w szkole podstawowej, jazda na rolkach w szkole średniej i w młodości. Później, kiedy trzeba było bardziej się poświęcić rodzinie, na pewien czas aktywność spadła, ale kiedy wróciłem do Przemyśla w 2016 roku, poznałem w swojej kawiarni ludzi, którzy zabrali mnie na bieg Runmageddon (biegi przełajowe z przeszkodami – przyp. aut.) i tak mi się to spodobało, że bieganie pochłonęło mnie bez reszty.

Reklama

W ilu biegowych imprezach Pan uczestniczył? Nie stroni Pan od ultrawyzwań...

– Przez sześć lat trochę się tego nazbierało. To już ponad sto różnych imprez sportowych, wliczając również zawody typu crossfit, gdzie, o dziwo, bieganie też się przydaje. Moim ulubionym biegiem ultra jest nasz rodzimy Ultramaraton Wyszehradzki. Trasę 55 km pokonałem już trzy razy, a mimo to już czekam na kolejną edycję. Najbardziej wymagającym biegiem do tej pory był bieg 7 Dolin, organizowany w Krynicy, gdzie trasa to 100 kilometrów, z czego około cztery jest pod górę.

Jaki bieg zapamiętał Pan najbardziej? Czy wiążą się z nim jakieś wyjątkowe historie?

– Było tego bardzo dużo, zawsze jednak najbardziej miło wspominam takie mniejsze, lokalne imprezy. Bardzo dużo moich ulubionych biegów, tak zwanych OCR-ów, czyli biegów przeszkodowych, organizowanych jest w mniejszych miejscowościach albo bardzo nietypowych lokalizacjach przy większych ośrodkach. Natomiast to, co tam jest istotne[paywall], to pasja i zaangażowanie lokalnych społeczności.

Reklama

Kiedy zrodził się pomysł, aby pomóc Paulinie?

– Z Kasią – mamą Pauliny – znamy się już wiele lat, ponieważ pochodzi z miejscowości, w której jest rodzinny dom mojej żony. W kawiarni, którą razem z żoną prowadzimy, organizowaliśmy mniejsze akcje, licytacje, skarbonki, ale zawsze chciałem zrobić coś wykraczającego poza schemat. Kiedy Kasia w ubiegłym roku informowała, że zbiórka stoi i mało się dzieje, pomyślałem: jak nie teraz, to kiedy? Z chłopakami z Przemyskich Serc znaliśmy się już kilka lat, więc na spotkaniu 22 grudnia tamtego roku ustaliliśmy, co i jak. Reszta to już po prostu piękna historia.

Pomysł był niezwykle oryginalny, ale i wymagał nie lada odwagi. Wszak na dobę biegania non stop nie może sobie pozwolić każdy. To zbyt ryzykowne dla organizmu. Pan jakoś specjalnie się do tego przygotowywał?

– Od trzech lat staram się już staranniej dobierać cele sportowe na dany rok. Kiedyś trenowałem od imprezy do imprezy, teraz to jest już bardziej rozplanowane. Ponieważ w tym roku moim głównym celem są czerwcowe Mistrzostwa Europy w biegach OCR we Włoszech, wiedziałem, że będąc w tak zwanym etapie budowania wytrzymałości, podołam temu wyzwaniu. Można powiedzieć, że ten bieg potraktowałem jako takie bardzo długie wybieganie oraz trening mentalny. Bo w zawodach sportowych nasza odporność psychiczna ma czasem większe znaczenie niż przygotowanie fizyczne.

Reklama

W trakcie imprezy mógł się do Pana dołączyć każdy. Było dużo chętnych?

– Frekwencja było bardzo zaskakująca, łącznie biegało blisko dwieście osób. Na ostatnie kółko ruszyło ze mną blisko czterdzieści osób. Nie było godziny, abym biegł sam. Moi znajomi z klubu umówili się, że będą na zmianę mi towarzyszyć, a mimo to zawsze był ktoś jeszcze. Najbardziej zaskoczyła mnie para, która przyjechała do nas specjalnie z Pruchnika o godzinie 5 tej nad ranem. To było coś pięknego. Wtedy już wiedziałem, że się nie poddam i skończę to wyzwanie.

Zna Pan już efekt przedsięwzięcia? Paulina otrzyma wymarzony wózek?

– Zdecydowanie tak! Nasza akcja spowodowała istotny ruch na stronie, gdzie są zbierane środki dla Pauliny. Ten efekt nadal trwa i jestem pewny, że w dniu, kiedy ukaże się ta rozmowa, pełna kwota będzie już na koncie. Dzięki naszej akcji Pomaganie przez Bieganie udało się w pięć dni zebrać ponad 18 tysięcy złotych, co uważam za ogromny sukces.

Reklama

Ta inicjatywa może pociągnąć za sobą kolejne. Mogą się do Pana np. zwrócić inni potrzebujący, których jest, niestety, bez liku. Jest Pan na to gotowy?

– Wspólnie z Przemyskimi Sercami planujemy w tym roku jeszcze dwa takie wydarzenia. Jedno biegowe i jedno rowerowe. Nie wiemy tylko, czy to będą akcje dla konkretnych osób, czy może na jakiś wspólny cel. Oczywiście, że osoby potrzebujące pomocy mogą się do mnie zwrócić. Jestem do dyspozycji. Pamiętam, jak powiedziałem Kasi, że nie mam takiej kwoty, aby jej pomóc, ale mogę oddać 24 godziny ze swojego życia i pomóc w taki sposób. Taki już jestem, że tam gdzie inni widzą problemy, ja widzę same możliwości.

 

Pomoc dla Pauliny

Paulina po urodzeniu została wypisana do domu jako zdrowy noworodek. Niestety, jej rozwój nie przebiegał prawidłowo, przez co w 4. miesiącu matka zdecydowała się na konsultację u pediatry. Rozpoczęła się rehabilitacja oraz szerokie konsultacje u wielu specjalistów, którzy wykluczyli udział genów w opóźnieniu psychoruchowym Pauliny. Na domiar złego Paulina cierpi na epilepsję lekooporną, przez co wyciszenie napadów, przy których dochodzi nawet do kilkudziesięciosekundowych bezdechów, się nie udało. Obecnie znajduje się pod stałą opieką poradni neurologicznej, uczestniczy w zajęciach w oparciu o indywidualny program rewalidacyjno-wychowawczy, gdzie ma również zapewnioną fizjoterapię. Jest osobą całkowicie zależną od drugiej osoby, przez co wymaga całodobowej opieki. By mogła aktywnie uczestniczyć w życiu i cieszyć jego pięknem, prowadzona jest zbiórka na zakup specjalistycznego roweru.

Reklama

6 stycznia grupa „Przemyskie Serca” zorganizowała akcję charytatywną pod hasłem „Pomaganie przez Bieganie – Biegnij dla Pauliny!”. Każdy mógł wykupić pakiet biegowy 5 km za 50 zł (do zdobycia był dodatkowo wyjątkowy pamiątkowy medal). Kto nie chciał biec, mógł wpłacić dowolną kwotę jako wsparcie z serca! Wszystko zaczęło się o g. 12. O każdej równej godzinie chętni wyruszali na 5-kilometrową pętlę po przemyskich ulicach i parku. Cała impreza trwała 24 godziny. Wyjątkowym wyzwaniem był bieg Pawła Kanieckiego – 24 pętle po 5 km, łącznie 120 km. W akcji wzięli udział m.in. żołnierze 20 Przemyskiej Brygady Terytorialnej. Na trasę wyruszyło ich dwudziestu.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama