Muszę przyznać, że kryminałek ma coraz większą konkurencję. Nie ma chyba dnia, żeby, co najmniej kilka newsów nie miało kryminalnego kontekstu. Media z szybkością błyskawicy donoszą: do aresztu trafił ktoś, kto jeszcze niedawno był taki ważny., Za chwilę afera, bo ktoś kogoś nagrywał, a w tle była mamona. Następnie news o tym, że ochotniczy strażacy „nabęckali” sołtysa. Kolejny o lekarzu, który pogryzł pacjenta. Przy takiej konkurencji żaden poczciwy złodziej, albo za przeproszeniem inny żul nie mają szans, żeby zainteresowały się nimi media.
Pozostał im tylko kryminałek, więc dzisiaj będzie o poczciwym złodzieju. O tym, że Stanisław W. kradnie, wiedzieli chyba wszyscy w kamienicy, jednak nikt z sąsiadów nie powiedziałby o nim złego słowa. Na przykład sąsiadka z naprzeciwka, ilekroć gliniarze przychodzili po niego, stała w drzwiach, załamywała ręce i szlochała: – Szkoda, bo pan Stasio to taki poczciwy człowiek. A kiedy Staszek odsiadywał kolejny wyrok, pilnowała mu mieszkania i podlewała kwiatki. Tajemnica tkwiła w tym, że Staszek, jeżeli kradł, to nigdy na swojej parafii. Lokatorzy wierzyli mu i często, kiedy wychodzili na chwilę, nawet nie zamykali mieszkań na klucz. Tylko jeden raz znalazł się w kręgu podejrzanych. Było to, kiedy ktoś włamał się do jednej z piwnic i ukradł dziesięciolitrowy gąsior z winem. Szybko jednak się okazało, że sprawcą był szesnastoletni smarkacz z parteru. Niedawno sąsiadka znowu załamała ręce, widząc, jak mundurowi prowadzą Staszka zakutego w kajdanki. Znowu wpadł, ale tym razem w bardzo głupi sposób. Kręcąc się w okolicy bazaru, zwrócił uwagę na pewnego obcokrajowca, który prowadził niewielki stragan z zegarkami i drobnym sprzętem elektronicznym.
Po kilkudniowej obserwacji Staszek wiedział już, jakim autem jeździ handlarz i w której noclegowni mieszka. Pewnego popołudnia przyczaił się i kiedy handlarz, zapominając zamknąć auto, wszedł na chwilę do domu, skorzystał z okazji i z tylnego siedzenia porwał pudełko, w którym, jak się potem okazało, było kilkadziesiąt szwajcarskich zegarków wyprodukowanych w Korei Północnej. Dwa dni później Staszek wszedł do jednego z lombardów i nie zwracając uwagi na młodego mężczyznę, który oglądał jakąś lornetkę, zaproponował sprzedawcy szwajcarski zegarek po niesłychanie okazyjnej cenie. Na to młody mężczyzna odłożył lornetkę, wyciągnął policyjną blachę i zatrzymał Staszka. Ponieważ to już jego kolejna kradzież, tym razem sąsiadka będzie musiała dłużej podlewać mu kwiatki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jasne, są szlachetni.https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=radny+pis+zatrzymany
Jasne, są szlachetni.https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=radny+pis+zatrzymany