Reklama

Podkarpacki anioł jest po porażeniu. O Marcinie Góralu i o tym, jak pomógł rodzinie Kielarów spełnić marzenia

24/06/2018 19:18

Krystyna Kielar i jej 25-letni syn, cierpiąacy na rdzeniowy zanik mózgu, będą mieć swój wymarzony dom. Wszystko dzięki rzeszy darczyńców i akcji medialnej, jaką dla potrzebującej rodziny Kielarów rozkręcił inny niepełnosprawny – Marcin Góral z Łowiec.

O Marcinie Góralu pani Krystyna nie mówi inaczej jak „nasz anioł”. Bo i historia ich znajomości przedstawia się tak, jakby w losy całej trójki ingerowała jakaś siła wyższa. Spotkali się w kolejce u lekarza. Pani Krystyna przywiozła swojego syna Kamila. Marcin chciał znaleźć antidotum na swoje problemy. A tych też jest niemało. Marcin ma porażenie mózgowe, ale funkcjonuje całkiem nieźle, daje sobie radę z codziennymi sprawami, choć niepełnosprawności ani ukryć, ani wyleczyć się nie da. Mimo to, pod wpływem impulsu, postanowił nieznajomą kobietę przepuścić w kolejce. I tak to się zaczęło.

Decyzja, która zmieniła życie

Od słowa do słowa i okazało się, że pani Krystyna i jej syn są w tragicznej sytuacji. Mieszkają w stuletniej chałupce, której dach przecieka, a ściany pękają. Wtedy, w tej kolejce, zapadła decyzja, która odmieniła życie całej trójki. Jak się okazało, Marcin Góral wcześniej też potrzebował pomocy, za pośrednictwem internetu sam uzyskał dla siebie wsparcie, wiedział więc, że się da i wiedział jak. Najpierw obdzwonił lokalne środowisko, władze samorządowe, księży. Tu napotkał na mur. Podobno nic się nie dało zrobić. Dopiero, gdy sprawa nabrała medialnego rozgłosu, akcja pomocy nabrała tempa.

Reklama

Sporo pozytywnej energii, szczypta arogancji

Tak w telegraficznym skrócie wyglądała walka o dom dla Kilarów. Marcin Góral wspomina, że obdzwonił wiele redakcji. W niektórych spotkał się z obojętnością, gdzie indziej z niezrozumieniem. Pierwsza publikacja nastąpiła na łamach naszego tygodnika, potem były Gazeta Jarosławska, Nowiny, Wyborcza – wylicza Marcin. – Fakt zrobił taki agresywny materiał, w tytule było „tak w Polsce żyją niepełnosprawni” – opowiada. Rodzina Kielarów nie była  z tego szczególnie zadowolona, pani Krystyna płakała podobno nawet po naszej publikacji w Życiu Podkarpackim. Ale im sprawa nabierała większego medialnego rozgłosu, tym łatwiej było o datki. Marcin Góral założył dla rodziny z Jodłówki stronę na portalu pomagam.pl. Początkowo szło powoli. Kontrowersyjna publikacja w Fakcie przyniosła spory efekt – mówi Marcin. W pewnym momencie jednak wszystko stanęło. Udało się zebrać połowę potrzebnej sumy, około 50 tysięcy. I wtedy przyjechała telewizja. Materiał wyemitowano w Interwencji. W ciągu kilku dni odzew był tak ogromny, że udało się uzbierać całą kwotę. Nawet z górką. Na pomagam.pl Kielorowie zebrali 110 tys. zł. Z datkami, które rodzina otrzymała poza portalem i oszczędnościami pani Krystyny, mają na dom 170 tysięcy.

To jeszcze nie koniec

Pani Krystyna wybrała już projekt domu. Pali się do tego, by zacząć budowę. Już znalazła się firma z Przemyśla, która zadeklarowała zestaw okien z montażem. Do pani Krystyny zgłosił się także budowlaniec, który obiecał, że nieodpłatnie wykona więźbę dachową. – Tu wielki apel – mówi Marcin Góral. – Jest problem z lokalem na czas budowy. Gmina nagle znalazła jakieś mieszkanie socjalne, ale warunki nie są odpowiednie dla Kamila – wyjaśnia. Sugeruje, by poprosić o pomoc naszych czytelników. – Mogą nie pomóc rząd, urzędy, kościół, ale na ofiarność Polaków zawsze można liczyć – mówi podekscytowana pani Krystyna. Marcin Góral zapowiada z kolei, że jego misja jeszcze się nie skończyła, że dopóki Kamil nie będzie miał kluczy do swojego nowego domu, nie przestanie doglądać spraw Kielarów.

Reklama

Co dalej Marcinie?

„Góral” nie ukrywa, że walka z własnymi słabościami i walka o rodzinę Kielarów nadszarpnęła jego siły. Chciałby odpocząć. Marzy o tym, by gdzieś wyjechać, ale na koncie środków brak. – Redaktorka z Polsatu mówiła, że może coś w tej sprawie da się zrobić – mówi Marcin. Sam tego nie przyzna, ale pomocy w spełnieniu marzeń o podróżach pewnie by nie odrzucił . Zapowiada jednak, że ze swoją działalnością nie skończy. – Kiedyś miałem żal do całego świata o to, że mnie i mojej mamie nikt nie pomagał, gdy najbardziej tego potrzebowaliśmy – opowiada. – Teraz mi to jednak przeszło i robię trochę temu światu na złość, żeby pokazać, że jestem ponad to – mówi. Marcin otrzymał sporo głosów wsparcia. Internauci obdarzyli go wielkim szacunkiem, podziwiają, że sam jest niepełnosprawny, a pomaga innym. – Co druga wiadomość to prośba o pomoc albo pytanie, jak w ciągu miesiąca udało mi się zebrać tyle pieniędzy – mówi Marcin. Ma upatrzone kilka osób, z którymi chciałby pracować, ale na razie się waha. Niewykluczone jednak, że już niedługo dla kogoś innego stanie się aniołem.

O rodzinie Kielarów przeczytasz tutaj:

Matka i niepełnosprawny syn żyją w dramatycznych warunkach


Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rebeliant - niezalogowany 2018-06-25 07:51:29

    Tak na szybko to należą się dwa sprostowania. Pierwsze to wypadało by wspomieć o tym że Anioł z Łowiec jest osobą niewierzącą. Po drugie to po publikacji w wyborczej zbiórka ruszyła z kilkunastu tys. do ponad 50. A nie wymieniona z nazwy firma która zaoferowała okna to Hensfort. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    D. K - niezalogowany 2018-07-02 09:41:46

    Ja się zastanawiam co na to kościół, nic nie zrobił, dobrze że sam żyje ponad stan.Kościół nie szanuje  bliźniego, aby księdzu było dobrze.Niewierzący ma lepsze serce niż ksiądz, biada Wam obłudnicy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    K - niezalogowany 2018-07-18 14:43:05

    bardzo madry komentarz  S WIETA  PRAWDA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości