„Umiesz liczyć, licz na siebie”, „Nadzieja umiera ostatnia” – te dwa znane powiedzenia będą pewnie jeszcze długo chodzić po głowach władz, działaczy, piłkarzy i kibiców Pogoni-Sokoła Lubaczów. Bo są absolutnie adekwatne do tego, co działo się z beniaminkiem rozgrywek w tym sezonie.
Winę za to, iż, niestety, może to być jednosezonowa przygoda, mogą lubaczowianie mieć tylko i wyłącznie do siebie. Przed ostatnią kolejką było wiadomo, że aby Pogoń-Sokół w przyszłym sezonie zagrała na tym poziomie raczej na pewno, muszą zostać spełnione dwa warunki. Po pierwsze: Pogoń-Sokół musiała wygrać u siebie z outsiderem Unią Tarnów. Po drugie: ktoś z pary Świdniczanka Świdnik – Wiślanie Skawina nie mógł wygrać swojego spotkania. Ci pierwsi rywalizowali w Dębicy z Wisłoką, ci drudzy u siebie z Chełmianką Chełm. Pierwszy warunek został spełniony i beniaminek był już niemal w ogródku, bo po upływie regulaminowego czasu gry w Skawinie był remis 2:2. Niestety, w drugiej minucie doliczonego czasu gry gospodarze strzelili trzeciego gola i zepchnęli lubaczowian na pozycję spadkową. Jak było do przewidzenie, nikt Pogoni-Sokołowi nie pomógł, bo… „umiesz liczyć, licz na siebie”. Cała nadzieja w Podhalu Nowy Targ. To ten zespół przystąpi do dwustopniowych rozgrywek barażowych o awans do II ligi. Najpierw zmierzy się z Legią II Warszawa, potem z jednym z zespołów, które w II lidze zajmą na koniec miejsce 13. i 14. To niezwykle karkołomna droga popularnych „górali” i prawdę powiedziawszy tylko cud może sprawić, że awansują do II ligi i uratują Pogoń-Sokół Lubaczów. Ale… „nadzieja umiera ostatnia”. Trzeba poczekać. W pożegnalnym z III-ligowymi rozgrywkami meczu zwycięstwo odniósł KS Wiązownica. To dobrze świadczy o tym zespole, ale swoją szansę przegrał już jakiś czas temu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze