Niegospodarność, nierzetelność i nieracjonalność – to uchybienia dyrektora szpitala Piotra Ciompy, które mają wynikać z kontroli NIK i RIO. – Szpital to nie prywatny folwark – podkreśla poseł Marek Rząsa (PO). Dyrektor natomiast zarzuca inspektorom stronniczość i mieszanie się do kampanii politycznej. – Gdyby nasze błędy były poważne, zostałaby powiadomiona prokuratura – podkreśla.
Temat połączenia szpitala wojewódzkiego z miejskim zrewidowały Najwyższa Inspekcja Kontroli (NIK) oraz Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO). NIK ogólnie oceniła łączenie obu placówek „pozytywnie pod względem formalnym”. Natomiast wydatkowanie pieniędzy publicznych związane z tym procesem zostało zaopiniowane „pozytywnie z nieprawidłowościami”. Znajdujemy też zapis, że „faktycznie proces ten polegał na stopniowej likwidacji” szpitala miejskiego.
– Protokół pokrywa się z tym[paywall], o czym mówiłem od samego początku: nie było żadnego łączenia szpitali, to była likwidacja dobrego, sprawnie funkcjonującego szpitala miejskiego – podkreśla poseł Marek Rząsa.
Co na to dyrektor Piotr Ciompa? – NIK negatywnie ocenił kilkanaście spośród wielu tysięcy cząstkowych decyzji składających się na proces połączenia. Dyrekcja nie podziela ocen cząstkowych, tym niemniej, nawet jeżeli uznać je za trafne, nie podważają przeprowadzonej restrukturyzacji – stwierdza.
Dyrektor zarzuca kontrolerom NIK stronniczość i brak kompetencji w omawianej dziedzinie. O braku obiektywności ma świadczyć fakt, że negatywną ocenę niektórych elementów wydano 3 miesiące przed zakończeniem łączenia szpitali. – Świadczy to o rozpoczęciu kontroli ze z góry założoną tezą – argumentuje.
NIK uznało, że połączenie szpitali – wbrew zapowiedziom – nie przyniosło poprawy kondycji finansowej placówki. Mowa jednak o latach 2015 i 2016. P. Ciompa wskazuje, że 30 czerwca 2018 r. szpital osiągnął najlepszy wynik ekonomiczny spośród szpitali wojewódzkich na Podkarpaciu i samorząd nie musiał do niego dopłacać.
– Najbardziej bulwersujące jest to, że na 26 urządzeń, które funkcjonowały w szpitalu, 23 w trakcie wykonywania badań nie miały ważnych badań technicznych. Kierownik aparatury kilkukrotnie informował dyrektora o tej sprawie, a on w ogóle nie reagował. Na tym sprzęcie przeprowadzono 3619 badań. Pytam zatem, jakie diagnozy stawiano po badaniach takim sprzętem? Czy ktoś monitorował losy tych pacjentów? – mówi dalej poseł.
Dyrektor odpowiada, że obejmując funkcję dyrektora szpitala, zastał opóźnienia w serwisowaniu aparatury sięgające 18 miesięcy wstecz. Zaczęto je nadrabiać i przed zakończeniem kontroli serwisowanie aparatury było realizowane w terminie. – Tego inspektorzy NIK w protokole nie odnotowują – zauważa P. Ciompa. – Gdyby inspektorzy rzeczywiście stwierdzili zagrożenie, musieliby zgodnie z ustawą o NIK jeszcze w trakcie kontroli zwrócić na to uwagę dyrektorowi, co powinno być odnotowane w wystąpieniu pokontrolnym, i powiadomić prokuraturę. Żadnej z tych czynności inspektorzy nie podjęli, czyli sami swoje ustalenia traktują jako blagę na użytek kampanii wyborczej – uznaje.
– Szpital nie jest prywatnym folwarkiem dyrektora Ciompy – mówi poseł Rząsa. Na specjalnej konferencji prasowej stwierdził, że protokoły NIK i RIO są „tylko wierzchołkiem góry lodowej” i obecnie analizują je prawnicy. – Chcę mieć pełną wiedzę, w jaki sposób można jeszcze działać. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby po ukazaniu się tych protokołów wszyscy powiedzieli, że nie było sprawy. Tej sprawy nie zamieciemy pod dywan, to mogę państwu obiecać. Mogą mnie pozywać przed sądy, mogą mnie hejtować w internecie. Nie spocznę, dopóki ta sprawa nie będzie wyjaśniona, dopóki pan dyrektor Ciompa nie rozliczy się co do złotówki z naszych publicznych pieniędzy – podkreślił.
Z kolei P. Ciompa obstaje przy tym, że cała kontrola (przeprowadzona na wniosek M. Rząsy) jest elementem jego kampanii wyborczej. Przypomina, że prezesem NIK jest Krzysztof Kwiatkowski – „partyjny kolega posła Marka Rząsy”. – Ma on postawione zarzuty prokuratorskie za ustawianie konkursu na kierownictwo Delegatury NIK w Rzeszowie pod osobę związaną z posłem Janem Burym. Rozmowy telefoniczne w tej sprawie nagrało CBA jeszcze przed dojściem PiS do władzy – mówi P. Ciompa. – Najwyższa Izba Kontroli jest niewiarygodna, jako uwikłana politycznie instytucja biorąca udział w kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej. Dlatego oczywistą pozytywną ocenę połączenia Izba musiała równoważyć negatywną oceną niewielkiej liczby decyzji – uznaje dyrektor.
Odnosząc się do kontroli przeprowadzonej przez RIO, M. Rząsa powiedział, że dyrektor szpitala odmówił kontrolerom okazania 3 dokumentów, a na 10 pytań nie udzielił odpowiedzi. Odmówił też podpisania protokołu i skierował do MSWiA wniosek o zbadanie, czy działania RIO były zgodne z prawem. – Ministerstwo uznało, że prace kontrolerów były prawidłowe – mówi M. Rząsa.
Dopytywany, czy dyrektor dopuścił się przestępstwa, poseł odpowiedział, że nie może tak powiedzieć, ponieważ w protokole takie słowa nie padają. Odpowiedź ma dać opinia prawników.
Sam dyrektor podkreśla, że kontrolerzy – gdyby wykryli poważne nieprawidłowości – powinni z mocy ustawy zgłosić je do prokuratury. Nie zrobili tego jednak, co jego zdaniem ma świadczyć o tym, że błędy nie dotyczyły istotnych kwestii.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jedno jest pewne.Przemyśl i jego mieszkańcy tylko na tym "interesie" z marszałkiem stracili.Zostaliśmy w ordynarny sposób oszukani prze obecne władze województwa. Ale tak to jest .Kto z kim przystaje takim się staje jak mawiali nasi dziadowie i unikali szumowin gardząc jednocześnie nimi. W naszym mieście szczególnie widoczne to było za komuny.Ale historia lubi się powtarzać.
Wydawało się wszystkim Przemyślanom, że taka reprezentacja- jak, Marszałek Sejmu, wicewojewoda i nawet szef partii -komitetu wykonawczego z Radymna - niejaki "sobol" - będą sprzyjali Miastu. A tu "dupa". Lucy- specjalistka od służby zdrowia -ha,ha,ha,ha,ha,....... -towarzyszka,która odpowiedzialna była za kampanię samorządową - i oczywiście, nie została rozliczona. PZPR ,bliska jej formacja, zachowywała się bardziej przyzwoicie w takich przypadkach. Towarzysze partyjni mimo swojej "ułomności" intelektualnej i zawodowej, jak to bywało za "tzw" Komuny ",rzuceni" na "odcinek" walki z "reakcyjnymi" siłami z UE, w imię "KORYTA" i Nepotycznych zachowań POKAZALI, że rodzina na swoim i koryto + jest najważniejsze. A 27 do 1 i 34 do 21 dla tzw. "oborowej" to ich zwycięstwo. MATRIX i NEOKOMUNA.
Mój Tata nie mierał w takich luksusach jak jest prrzentowane na tym zdjęciu .To zdjęcie to chba z planu filmowego.
Tak dla formalności NIK to Najwyższa Izba Kontroli a nie jak w artykule Najwyższa Inspekcja Kontroli. Czy takie byki w artykule przystoja gazecie a przecież to wiedza powszechna.
Tu wladzy brak Tu jest tylko zlepek indywidualnosci.A miastem rzadzi ducze Józef.
Obojetnie co będziemy mówić czy tez pisać to jedno można stwierdzic .Miasto Przemyśl przegrało opiekę szpitalną na własne życzenie przy pomocy lokalnych przydupasów -a tych jest kilku których powinniśmy napiętnowaćTak napiętnować.Wykorzystac nawet bilbordy w naszym mieście by mieszkańcy zobaczyli kto zniszczył nasze szpitale.To są złoczyńcy ,którzy dogadali się z podobnymi typami z naszego województwa.
ma Pan mój głos na wyborach , i setki innych mieszkańców miast Prosimy drążyć sprawę do końca
To sala pooperacyjna oddziału chirurgicznego zlikwidowanego Szpitala Miejskiego.
Jedno jest pewne.Przemyśl i jego mieszkańcy tylko na tym "interesie" z marszałkiem stracili.Zostaliśmy w ordynarny sposób oszukani prze obecne władze województwa. Ale tak to jest .Kto z kim przystaje takim się staje jak mawiali nasi dziadowie i unikali szumowin gardząc jednocześnie nimi. W naszym mieście szczególnie widoczne to było za komuny.Ale historia lubi się powtarzać.
Wydawało się wszystkim Przemyślanom, że taka reprezentacja- jak, Marszałek Sejmu, wicewojewoda i nawet szef partii -komitetu wykonawczego z Radymna - niejaki "sobol" - będą sprzyjali Miastu. A tu "dupa". Lucy- specjalistka od służby zdrowia -ha,ha,ha,ha,ha,....... -towarzyszka,która odpowiedzialna była za kampanię samorządową - i oczywiście, nie została rozliczona. PZPR ,bliska jej formacja, zachowywała się bardziej przyzwoicie w takich przypadkach. Towarzysze partyjni mimo swojej "ułomności" intelektualnej i zawodowej, jak to bywało za "tzw" Komuny ",rzuceni" na "odcinek" walki z "reakcyjnymi" siłami z UE, w imię "KORYTA" i Nepotycznych zachowań POKAZALI, że rodzina na swoim i koryto + jest najważniejsze. A 27 do 1 i 34 do 21 dla tzw. "oborowej" to ich zwycięstwo. MATRIX i NEOKOMUNA.
Mój Tata nie mierał w takich luksusach jak jest prrzentowane na tym zdjęciu .To zdjęcie to chba z planu filmowego.