Z okazji 95. rocznicy podpisania umowy pomiędzy Józefem Piłsudskim a Symenem Petlurą w sobotę, 7 czerwca, w Narodowym Domu Ukraińskim w Przemyślu odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa, którą prowadził prof. nadzw. dr hab. Wacław Wierzbieniec, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej w Jarosławiu.
Referaty przedstawiające genezę oraz skutki niespełnionej umowy pomiędzy Piłsudskim a Petlurą przedstawiali kolejno: prorektor Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu dr Stanisław Stępień, doc. dr Oleg Pawłyszyn z Uniwersytetu Lwowskiego, prof. Jan Pisuliński z Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz dr Małgorzata Kuźbida z PWSW.
W umowie znalazła się również konwencja wojskowa rozpoczynająca współpracę militarną pomiędzy RP i URL przeciwko wojskom bolszewickim na terytorium Ukrainy. Warto zaznaczyć, że ze względu na toczącą się wojnę treść umowy była tajna z wyjątkiem opublikowanego w Monitorze Polskim aktu uznania Ukraińskiej Republiki Ludowej i Dyrektoriatu Symona Petlury jako rządu Ukrainy. Niestety porozumienie zostało przekreślone, kiedy delegacja polska podpisała w Rydze zawieszenie broni w wojnie polsko-bolszewickiej, co oznaczało wycofanie uznania dyplomatycznego dla URL, która 18 marca 1921 roku stała się Republiką Związku Radzieckiego.

fot.Jacek Szwic
Uczestnicy konferencji w Ukraińskim Narodowym Domu.
Kolejnym punktem programu konferencji była promocja książki dra Aleksandra Kolańczuka Umarli, aby zmartwychwstała Ukraina. Książka jest przewodnikiem po miejscach pamięci związanych z pobytem w latach 1920 – 1939 na ziemiach polskich ukraińskich żołnierzy i emigrantów z Naddniestrza oraz uczestnikami ukraińskich walk niepodległościowych. Autor skrupulatnie wymienia aż 259 miejscowości związanych w jakiś sposób z żołnierzami, którzy byli internowani, zmarli i zostali tam pochowani, pochodzili z nich lub w jakikolwiek sposób zaznaczyli swoją obecność. Wydawnictwo jest bogato ilustrowane zarówno archiwalnymi, jak i współczesnymi fotografiami i bez wątpienia będzie pomocnym przewodnikiem dla zainteresowanych tą tematyką. Jednocześnie jest świadectwem, jak bardzo przenikała się historia obu narodów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak to się skończyło 23 lata później, to wszyscy wiemy. Siekiery, widły, piły i sztachety tylko furczały.....
Obecnie na Ukrainie powtarza się historia podobna /tylko Polska nie prowadzi wojny z Rosją na szczęście / jak 95 lat temu kiedy został zawarty Sojusz Piłsudski-Petlura Polska wsparła materialnie i sprzętowo ukraińską armię licząc na znaczną jej pomoc jednak większość społeczeństwa ukraińskiego nie poparła swego generała Symon Petlura by być wolnym państwem i uznali zwierzchność Rosji- czerwonych .Dziś jest prawie podobnie i skoro Ukraińcy nie są sami zainteresowani by stać się wolnym zjednoczonym państwem to ich problem nie nasz , jak widać historia zatoczyła koło czas by naród ukraiński wyciągnął wnioski a przede wszystkim zapoznał się z własną historią ,że prócz bandery mieli wcześniej znacznie światlejszych patriotów jak Symon Petlura z których mogą brać przykład .
A dom Polski we Lwowie? Liże dupę banderowskim pomiotom i faworyzuje ich w stosunku do polskich studentów.
Panuje dość powszechny pogląd, że współcześnie znaczący polityk na arenie międzynarodowej kiedy ma dwie propozycje spotkania; z innym mężem stanu lub z prezesem firmy generującej jedne z największych przychodów wybiera tego drugiego. Takie mamy czasy. Tego nie widać, bo to niezgodne z prawem międzynarodowym i nikt wprost nie powie, że biznes rządzi światem bardziej niż politycy. Polska bardzo interesuje się Ukrainą, bo to duży kraj i widzi w tym swój interes. Polski biznes chce tam zarabiać sam lub jako pośrednik Zachodu. Biznes nie zna sentymentów. Przemyśl jest bardzo sentymentalny, dlatego ma taką stopę bezrobocia i nie ma biznesu na skalę umożliwiającą zaspokojenie potrzeb ludzi, którzy chcą tu pracować. Wydaje mi się, że Ukraina interesuje się Polską mniej, niż Polska Ukrainą, bo nasi wschodni sąsiedzi widzą dla siebie mniejsze możliwości zarabiania u nas.Potwierdzają to dane GUS, które wskazują, że Ukraińcy na zakupy w Przemyślu wydają zdecydowanie więcej, niż my na zakupy u wschodniego sąsiada. Moim zdaniem należy się tylko cieszyć, że do wyludniającego się miasta o słabej kondycji gospodarczej jeszcze ktoś przyjeżdża. A regularnie spotykam się z pełnymi agresji komentarzami, że jakiś Ukrainiec miał dużo jednego produktu w koszyku. Od 25 lat nie mamy problemów z pustymi pułkami sklepowymi, więc skąd te lęki, że nam cały asortyment danego produktu z miasta wywiozą?Z ciekawości sprawdziłem kiedyś czy i ewentualnie co pisze się o Przemyślu w prasie lokalnej w największych polskich miastach. Wnioski: przylgnęła do nas łatka prowincji, która nie rozumie procesów, jakie obecnie zachodzą w Polsce i decydują o rozwoju poszczególnych miast.Przemyślanie skoncentrowani na zbrodniczej działalności części Ukraińców na swoich rodakach w pierwszej połowie XX wieku, na ogół nie reagują na inwestorów amerykańskich, brytyjskich czy niemieckich, ale na punkcie Ukraińców mają obsesję. Jak zachodni kapitał kupi kolejny interesujący teren w Przemyślu (zazwyczaj z przeznaczeniem na supermarket), to praktycznie nie jest to komentowane w złowrogim nastroju. Natomiast potencjalny inwestor ukraiński wywołuje ogrom negatywnych emocji.Kolejną ciekawą kwestią jest stosunek przemyskiej mniejszości ukraińskiej do swoich rodaków, którzy przyjeżdżają tu do pracy… Generalnie jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże. Przykładowo w Polsce Nasze Słowo ocenia się jednoznacznie. Polscy patrioci w Przemyślu generalnie nie potrafią konstruktywnie wyrażać swoich racji i pretensji do mniejszości ukraińskiej. Piszę to wszystko z pełną świadomością, że w rzeszowskich mediach pojawiło się wiele nieobiektywnych artykułów o Przemyślu, cały problem jest złożony , a w obecnej stolicy naszego województwa niejednokrotnie panowała postawa: ponieważ w Przemyślu tylko się kłócą te pieniądze, podobnie jak wcześniejsze zamiast do nich, trafią do nas.
Jak to się skończyło 23 lata później, to wszyscy wiemy. Siekiery, widły, piły i sztachety tylko furczały.....