Reklama

Pomocnicy Świętego nie zawiedli. Małe gesty mają wielką moc [ZDJĘCIA]

Blisko 50 paczek, jakie 14 grudnia trafiły do rąk podopiecznych Domów dla Dzieci przy Jasińskiego w Przemyślu i Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Korytnikach, to efekt 6. już edycji przepięknej akcji pomysłu przemyślanki Małgorzaty Sztolf. Społeczna inicjatywa „Pomocnik Świętego” co roku zatacza szersze kręgi, co jest dowodem na to, że ludzie mają wielkie serca, wystarczy im tylko stworzyć sposobność do czynienia dobra.

Już 6. raz z rzędu dzięki pomysłowi Małgorzaty Sztolf i życzliwości darczyńców do rąk podopiecznych Domów dla Dzieci przy Jasińskiego w Przemyślu i Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Korytnikach trafiły spersonalizowane prezenty, będące odpowiedzią na akcję „Pomocnik Świętego”. Obdarowanych zostało nimi 47 dzieciaków i nastolatków. Ich listy do św. Mikołaja jak co roku opublikowane zostały na profilu akcji w mediach społecznościowych. Dosłownie chwilę później opatrywane były komentarzem „Chcę zostać pomocnikiem”, który był jednocześnie potwierdzeniem woli przygotowania paczki dla autora korespondencji do Świętego. Darczyńcy znajdowali się w ekspresowym tempie, czasami od momentu publikacji listu w sieci do sygnału, że jest już chętny do przygotowania paczki, mijało dosłownie kilka minut. W tym roku nowością było to, że nie było wcześniejszej zapowiedzi, kiedy listy zostaną opublikowane.

– Zrobiliśmy to spontanicznie. Następnego dnia rano po tym, jak upubliczniliśmy treści listów, z kilkudziesięciu jedynie sześć czekało jeszcze na chętnego do zrealizowania dziecięcego marzenia. To naprawdę niesamowite – mówi M. Sztolf.

Reklama

W akcję włącza się stałe grono darczyńców, ale co roku dochodzą też kolejni. Często to członkowie ich rodzin czy przyjaciele.

– Jako że akcja ma już kilka lat, mamy okazję obserwować, jak wraz z dorastaniem dzieciaków zmieniają się ich życzenia, a także jak rosną one same. Z każdej akcji mamy pamiątkowy film, więc łatwo nam te zmiany zauważyć. Życzenia zawarte w listach pokazują też, jak zmieniają i rozwijają się zainteresowania dzieci – dodaje.

Chętnych do zrealizowania cudzych marzeń nie brakuje

W listach, szczególnie najmłodszych dzieci, przewijają się pewne trendy. Czasem pojawiają się także zaskakujące życzenia, takimi w tym roku były glany. Są też wzruszające prośby[paywall] o, wydawałoby się, proste rzeczy, jak ciepłe ubrania.

Reklama

– Ośrodek zapewnia dzieciakom naprawdę dobre warunki, ale chcą mieć też coś swojego – podkreśla pomysłodawczyni przedsięwzięcia. Jak dodaje, skompletowanie paczki bywa wyzwaniem, bo zdarza się, że dzieciaki proszą o rzeczy, które nie są łatwo dostępne. Niekiedy można je kupić jedynie na Aliexpress i niezwykle trudno jest, by dotarły na czas.

W tym roku akcja obchodziła już 6. urodziny, co pokazuje, że chętnych do zrealizowania cudzych marzeń nie brakuje.

- Ludzie są dobrzy, trzeba im tylko stworzyć przestrzeń do niesienia pomocy. To, co rzuca się w oczy, to także fakt, że każdego roku paczki dla autorów listów są bardzo starannie przygotowane. Pięknie opakowane i podpisane. A czasem szykujący je pytają o dodatkowe zainteresowania dzieci, bo chcą dorzucić do podarku jeszcze coś od siebie – podkreśla pomysłodawczyni inicjatywy.

Reklama

By paczki mogły 14 grudnia dotrzeć do oczekujących na nie, trzeba było wykonać odpowiednią logistykę.

– Rokrocznie w tym zadaniu dzielnie pomagają mój mąż, szwagier i kolega. Pozytywnym akcentem jest także to, że z placówki Korytnikach, dedykowanej ofiarom przemocy w rodzinie, było mniej listów niż rok temu. A to świadczy o tym, że mniej dzieciaków pobytu w takim miejscu potrzebowało – podsumowuje M. Sztolf.

Co było dla niej inspiracją do zorganizowania akcji?

– Kiedy 6 lat temu moi siostrzeńcy pisali listy do św. Mikołaja, przypomniałam sobie, że jako mała dziewczynka bardzo chciałam dostać na gwiazdkę domek dla lalek. Mój brat w nocy postanowił zrobić dla mnie taki właśnie prezent, co było spełnieniem moich marzeń. Pomyślałam, że nie wszyscy jesteśmy otoczeni na co dzień taką miłością ze strony bliskich, a że znam pracowników domów dla dzieci, zapytałam ich, co sądzą o pomyśle zorganizowania akcji dla ich podopiecznych. I tak to się zaczęło. Jestem wdzięczna paniom dyrektor Bożenie Szymańskiej i Honoracie Elińskiej oraz wszystkim pracownikom obu placówek za zaufanie i ogromną pomoc w przygotowaniu zarówno listów, jak i paczek – zwłaszcza pani Monice Pacławskiej, która z anielską cierpliwością odpowiada na wszystkie pytania dotyczące próśb dzieciaków – kończy M. Sztolf, podkreślając, że patrząc na zaangażowanie pomocników, nie zanosi się na to, żeby akcja miała się zatrzymać.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/01/2025 16:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama