Reklama

Pomogła niania

02/10/2022 08:03

W ubiegłotygodniowym wydaniu naszego tygodnika na jedynce pojawił się materiał o serii włamań do mieszkań na Zielińskiego. W tym samym czasie w ogólnopolskim tygodniku opinii „Polityce” pojawił się duży artykuł o tym, że w całym kraju bardzo zwiększyła się liczba kradzieży. Również w policyjnych statystykach kradzież, jako przestępstwo, pojawia się najczęściej, a policjanci z prewencji dwoją się i troją, żeby uświadomić społeczeństwo, jak przed włamaniem czy kradzieżą się ustrzec. Wprawdzie „Kryminałek” nie jest miejscem na takie porady, ale dzisiejsza historia jest przykładem, że wystarczy tylko mieć pomysł na złodziei.

Na wiosnę dwudziestoletnia Basia zatrudniła się jako ekspedientka w niewielkim prywatnym sklepie typu „szwarc mydło i powidło”, czyli wielobranżowym – jak się dzisiaj mówi. Wiedząc, że tylko w określonych porach jest większy ruch w sklepie, a w pozostałych nie ma klientów, zgodziła się pracować po dziesięć godzin. Szło jej dobrze. Zawsze uśmiechnięta, miła dla kupujących. W lipcu przed zamknięciem sklepu wydało się jej, że na regale z kosmetykami brakuje szamponu, a nie przypominała sobie, żeby dzisiaj ktoś go kupował.

Na wszelki wypadek sprawdziła w kasie i wyszło, że ktoś ukradł szampon. Trochę się zmartwiła, bo zgodnie z umową miała pokrywać wszelkie niedobory. Na drugi dzień zrobiła mały remanent i wyszły jeszcze inne braki. Przeważnie były to drobiazgi, typu batoniki, gumy do żucia, napoje energetyzujące i jakieś kosmetyki. Wprawdzie w sklepie był monitoring, ale jedna kamera starego typu nie obejmowała całego wnętrza zastawionego ciasno regałami.

Reklama

Kiedy Basia napomknęła właścicielowi, że przydałaby się druga kamera, wytłumaczył się chwilowym brakiem gotówki na taką inwestycję i poradził, żeby bardziej uważała. Wtedy dziewczyna przypomniała sobie, że ma w domu elektroniczną nianię, która już nie była potrzebna, bo dziecko było duże.

Przyniosła urządzenie do sklepu, kamerkę dyskretnie zamontowała między regałami, a monitorek przykleiła do kasy. W kolejce było kilka osób, wśród nich dwóch nastolatków. Kiedy pierwszy podszedł do kasy i położył chipsy, Basia kazała mu wyciągnąć resztę z kieszeni. Chłopak oburzył się, ale kiedy wtrącił się ktoś z dorosłych, wyjął z kieszeni dwa batoniki. Wtedy jego kolega, widząc, co się dzieje, bez polecenia opróżnił kieszenie z ukradzionych słodyczy.

Reklama

Od tego czasu kradzieże ustały. Niania zadziałała.


Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości