27 stycznia pracownik PKP, który przyszedł do pracy wcześnie rano zauważył, że ktoś przez okno włamał się do warsztatu kolejowego i skradł spawarkę elektryczną wartości około tysiąca złotych, o czym natychmiast poinformował policjantów.
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze z wydziału kryminalnego, którzy zabezpieczyli wszelkie ślady i zebrali informacje pomocne w ustaleniu sprawcy. Policja poprosiła o pomoc przewodnika z psem tropiącym ze Straży Granicznej. Kilka godzin później policjanci namierzyli jednego z podejrzanych. Następnie, jak po nitce do kłębka, dotarli do informacji o drugim ze sprawców. Znali już jego dane i adres, ale pomimo kilkukrotnego pukania nikt nie otwierał. Policjanci, mając stuprocentową pewność, że podejrzewany jest w domu, zdecydowali o wyważeniu drzwi. Poprosili o pomoc strażaków, którzy uznali, że łatwiej będzie sforsować okno i policjanci mogli wejść do mieszkania.Przeszukanie wnętrza nie trwało długo i policjanci podejrzewanego znaleźli w szafie, w której schował się jak dziecko. Znalazła się też skradziona spawarka, którą włamywacz ukrył w pralce.
W toku dalszych czynności policjanci zatrzymali jeszcze trzeciego podejrzanego, który stojąc na czatach, pomagał kolegom we włamaniu. Sprawcami okazali się mieszkańcy Lubaczowa: 20-letni Kamil U., 17-letni Dawid B. oraz 24-letni Krzysztof J.
Wszyscy usłyszeli już zarzuty, a o wysokości kary zdecyduje lubaczowski sąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze