Reklama

Pornograf

23/08/2016 08:15

Był kiedyś filmowy dokument "Żywot gorszyciela poczciwego" o facecie, który we własnym M 3 założył prywatną szkołę dla dziewczyn, które chciały zrobić karierę w przemyśle erotycznym. Zainwestował w sprzęt foto i video. W jednym pokoju zainstalował rurę, na której przyszłe gwiazdki miały pod jego okiem ćwiczyć różne erotyczne wygibasy. Z filmu wynikało, że uczennic nie brakowało.

Nauczyciel pomagał im dobrać odpowiednią bieliznę i uczył, jak się jej pozbywać. Potem co zdolniejsze absolwentki nabyte u niego umiejętności prezentowały w rozmaitych remizach i szemranych dyskotekach. Czterdziestoletniemu Andrzejowi K. też się marzyła taka kariera, ale drobny incydent sprawił, że musiał zmienić plany, a co gorsze stracił pracę. Andrzej utrzymywał się z kamerowania, czyli kręcenia filmów z różnych uroczystości, jakie odbywały się w jego miejscowości i najbliższej okolicy. Najwięcej zleceń miał na wesela, bo wiadomo, z takiej uroczystości musiał być film, którym potem do znudzenia zamęcza się znajomych. Trzeba przyznać, że Andrzej był w tym dobry. Nigdy nie przegapił żadnego ważnego momentu i żeby mieć dobre ujęcia, potrafił wejść na stół albo pełzać po parkiecie. Oprócz tego już całkiem amatorsko próbował sił w bardziej frywolnych filmikach. Największy problem miał z aktorkami, bo dziewczyny, które znał, były trochę pruderyjne, a na zawodowe modelki nie było go stać. Pewnego razu kręcił wesele w sąsiedniej miejscowości i zwrócił uwagę na dość atrakcyjną i odważnie ubraną dziewczynę. 

W czasie przerwy, kiedy goście byli zajęci spożywaniem, podszedł do niej. Bajer miał dobry i po pięciu minutach udało mu się ją namówić na króciutką sesję na tle kwitnącego sadu. Dziewczyna rozochocona tańcami i kilkoma drinkami pozowała śmiało i zbyt nie oponowała, kiedy operator położył się na trawie, chcąc uwiecznić fragmenty jej bielizny, ale na więcej nie pozwoliła. Następnego dnia Andrzej siedział przy komputerze i męczył się z montażem nakręconego materiału. Ponieważ była to najnudniejsza część pracy, miał pod ręką butelkę weselnej wódki. Zmęczony zapomniał wyciąć z materiału sesję z dziewczyną i oddał film klientom. Kilka dni później na ulicy dorwał go chłopak dziewczyny, którą sfilmował. Najpierw usłyszał, że jest p...m pornografem, a potem nieźle oberwał po buzi. Tydzień później już wszyscy mówili na niego pornograf i przestali przychodzić z zamówieniami. 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości