Reklama

Post scriptum do roku Henryka Jaskuły

13/12/2021 15:21

Gdy zbliżała się 40. rocznica zakończenia rejsu solo non stop dookoła świata na jachcie Dar Przemyśla, dokonanego przez Kapitana Żeglugi Wielkiej Henryka Jaskułę, Rada Miejska w Przemyślu podjęła uchwałę, aby rok 2020 poświęcony był przemyskiemu żeglarzowi. W roku ubiegłym plany zastopowała pandemia i wszelkie uroczystości i publiczne wspomnienia tamtego wydarzenia przeniesiono w czasie na stosowną chwilę.

Taka chwila nastąpiła w dniu 27 listopada 2021 roku, kiedy w sali widowiskowej Centrum Kulturalnego instytucja ta oraz Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska zorganizowały wieczór wspomnień związany z rejsem i zakończeniem roku Henryka Jaskuły.

Przy wypełnionej publicznością sali w żeglarski nastrój wieczoru wprowadziła orkiestra 14. Przemyskiej Harcerskiej Drużyny Wodnej im. hm. Edwarda Heila. Wieczór wspomnień Podstawą dla Rafała Paśki, prowadzącego ten wieczór, były informacje zaczerpnięte z książki Justyny i Mieczysława Nyczków „Nad Jaskułowym Gniazdem”.

Prowadzenie i prezentacje filmowe przeplatane były niezwykle[paywall] barwnymi opowiadaniami autorów książki, przytaczaniem faktów znanych i dotąd nieznanych, odkrywanych podczas tego wieczoru. O swoich kontaktach z kapitanem, jego pasjach i determinacji w dążeniu do celu opowiadał jego przyjaciel Maciej Antoniewski, a redaktor Janek Miszczak podzielił się emocjami, jakie przeżywał, kiedy przyszło mu 24 maja 1980 roku, w obecności ponad 2 tysięcy widzów, powitać w przemyskiej hali sportowej kapitana i przeprowadzić z nim wywiad.

Te wywiady i te prezentacje były wisienką na torcie tego wieczoru. I to się kapitanowi Henrykowi Jaskule należało. Inne czasy Konwencja tego listopadowego spotkania w CK w Przemyślu nie przewidywała roboczych wspomnień o rejsie i jego organizacji. Zresztą nie pasowałyby do tych uroczystości, ale dla porządku wypada wspomnieć o faktach i ludziach tworzących historię tego rejsu.

Nawet gdyby była ona niepopularna i zbyt wstydliwa, jak na obecne czasy. Bo historii się nie cofnie, a wypada ją znać. Henryk Jaskuła miał szczęście, że w drugiej połowie lat 70., po licznych wcześniejszych podchodach do ważnych gabinetów, odwiedzinach wpływowych instytucji, zobaczył światło w tunelu przybliżające go do realizacji jego życiowego marzenia żeglarskiego. W tamtych latach nie było już tak dobrze, jak chciał Edward Gierek („aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnio”).

Nadciągał kryzys ekonomiczny, nie pomagały zabiegi administracyjne w postaci utworzenia 49 województw, w tym województwa przemyskiego, do tego jednego z najbiedniejszych, ubogiego ekonomicznie i przemysłowo, z małą liczbą mieszkańców. Władza, i ta na górze, i ta w województwie, poszukiwała pozytywów, sukcesu. W każdej dziedzinie.

Henryk Jaskuła, jako świetny analityk, wyczuł tę atmosferę, a po żeglarsku „złapał wiatr w żagle”. Znalazł drogę do Andrzeja Brylińskiego – geografa i turysty, który – zaszczepiony ideą kapitana – przekazał władzom partyjnym z Kościuszki (z mapy Przemyśla dawny klasztor Bonifratów) jego pomysł o rejsie, i to jako pierwszego Polaka. Władza takiej informacji oczekiwała jak kania dżdżu. W komitecie wojewódzkim PZPR zapadła decyzja polityczna, przeniesiona na szczebel centralny, któremu też odpowiadało takie przedsięwzięcie podjęte w Przemyślu.

Reklama

Machina ruszyła W Urzędzie Wojewódzkim w Przemyślu powołano komitet organizacyjny rejsu, w Stoczni Conrada w Gdyni znaleziono budujący się jacht, który administracja województwa zobowiązała się sfinansować, a Henryk Jaskuła mógł już na serio rozpocząć przygotowania.

Na czele roboczego komitetu organizacyjnego (bo honorowy był jeszcze wyżej) stanął wicewojewoda przemyski Marian Grendysa, któremu kapitan Jaskuła zawdzięcza bardzo wiele, bowiem sygnował on swoim podpisem nawet bardzo specjalistyczne, dla przeciętnego człowieka zupełnie abstrakcyjne, życzenia. Nie sprzeciwiał się tym podpisom szef urzędu wojewoda Zdzisław Cichocki, który na dodatek, po wszystkich uroczystościach, podjął decyzję o nieodpłatnym wypożyczeniu kapitanowi Jaskule jachtu na rodzinny rejs do Argentyny.

W Wydziale Sportu i Turystyki, który obsługiwał komitet organizacyjny rejsu, do realizacji zadań oddelegowany został Władysław Ciciński – człowiek od czarnej roboty, którą wykonał od chrztu jachtu do jego wpłynięcia do portu w Gdyni. Także czarną robotę, ale z dziedziny finansów, wykonał Józef Więch – zarządzający finansami wojewódzkimi, który niczym noblista potrafił rozwiązać każdy problem ekonomiczny związany z rejsem. To tylko nieliczne przykłady z imienia i nazwiska.

Tych, co działali na hasło rejs Jaskuły, było wielu. Czasem niewidoczni, bezimienni, ale i oni przyczynili się do historycznego sukcesu tego rejsu i im też należą się żeglarskie szanty w wykonaniu muzycznego zespołu CK Port Przemyśl, a występujący w imieniu organizatorów Jerzy Uziembło mógł poprosić przewodniczącego rady miasta Macieja Kamińskiego o zakończenie roku „Naszego Kapitana”. Dopłynęli do celu.  


Rafał Paśko i Jan Miszczak

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama