Jeśli miasto rocznie wydaje na funkcjonowanie Przemyskiej Biblioteki Publicznej i jej siedmiu filii ok. 2,5 mln zł, a powiat przemyski dokłada do tego 11 tys. zł, trudno się dziwić zaniepokojeniu prezydenta miasta Wojciecha Bakuna i dyrektora PBP Macieja Waltosia.
Obaj pojawili się na konferencji prasowej w siedzibie przemyskiej biblioteki przy ul. Grodzkiej, aby przybliżyć mechanizmy współpracy miasta i powiatu w kwestii czytelnictwa[paywall].
Starostwo Powiatowe w Przemyślu ma pod swoimi skrzydłami biblioteki w 10 miejscowościach: Birczy, Krzywczy, Dubiecku, Fredropolu, Krasiczynie, Orłach, Medyce, Hermanowicach, Stubnie i Żurawicy. Ich prowadzenie – oczywiście na mocy odpowiedniej umowy – władze starostwa zrzuciły na barki Przemyskiej Biblioteki Publicznej i jej siedmiu filii. Tyle że – choć to jedno z ich zadań – chciałyby, aby PBP była... organizacją charytatywną samarytańską.
Od 20 lat Przemyska Biblioteka Publiczna sprawuje pieczę nad czytelnikami z terenu powiatu przemyskiego. Do jej najważniejszych zadań należy m.in.: gromadzenie, opracowywanie oraz udostępnianie materiałów bibliotecznych, upowszechnianie czytelnictwa i promocja bibliotek w środowisku lokalnym, organizacja imprez kulturalnych i rozmaitych programów edukacyjnych (lekcje biblioteczne, wystawy, konkursy, akcje czytelnicze czy Dzień Bibliotekarza, których uczestnikami są czytelnicy z terenu powiatu). Jest organizatorem szkoleń i doskonalenia zawodowego bibliotekarzy bibliotek publicznych działających na terenie powiatu.
W 2018 r. powiat przemyski – zgodnie z zawartym porozumieniem – przelał na konto przemyskiej biblioteki 11 tys. zł. Tyle samo, co przez kilkanaście poprzednich lat.
– Przemyska Biblioteka Publiczna finansowana jest przede wszystkim przez miasto. Kwota, jaką rokrocznie wydajemy na funkcjonowanie biblioteki i jej siedmiu filii to około dwóch i pół miliona złotych. Powiat, który powinien realizować wspomniane wyżej zadania, dopłacał nam 11 tysięcy złotych. To kwota zdecydowanie niewystarczająca w stosunku do tego, co przemyska biblioteka realizuje na rzecz powiatu – powiedział prezydent Przemyśla W. Bakun.
W lutym br. prezydent W. Bakun zwrócił się do starosty przemyskiego Jana Pączka o zwiększenie kwoty dotacji. 26 lutego br. starosta w odrębnym piśmie poinformował, że jej zwiększenie nie jest możliwe ze względu na „(...) szereg zaplanowanych w budżecie powiatu przemyskiego na 2019 rok zadań do realizacji (...)”. J. Pączek dodał, że wobec takiego stanowiska miasta oni rezygnują ze współpracy.
– Cóż, przyjmujemy taką odpowiedź. Równocześnie uspakajamy mieszkańców powiatu przemyskiego, że nie zamkniemy dla nich biblioteki i w dalszym ciągu będziemy rozmawiać z powiatem. Jeśli władze starostwa nie będą chciały kontynuować współpracy w tym roku, to może zechcą w przyszłym. Chcemy tylko urealnić kwoty. 11 tysięcy złotych na dwa i pół miliona złotych wydawanych na funkcjonowanie biblioteki jest, delikatnie mówiąc, kroplą w morzu – stwierdził W. Bakun.
Prezydent Przemyśla zdecydował, że Przemyska Biblioteka Publiczna nie będzie realizować już innych zadań na rzecz bibliotek publicznych z powiatu przemyskiego, czyli m.in. nie będzie organizować imprez kulturalnych i różnego rodzaju programów edukacyjnych dla czytelników z jego terenu. W dalszym ciągu będą oni jednak mogli korzystać z księgozbioru miejskich bibliotek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Fajnie że miasto szuka oszczędności. Wkoncu może znajdą się pieniądze na basen który był obiecywany mieszkańcom od 25 lat
A jaka jest liczba czytelników z powiatu przemyskiego w stosunku do wszystkich korzystających z biblioteki? Łatwiej wtedy ustalić udział powiatów w finansowaniu tej placówki.
Wszyscy doskonale wiemy ,że prawdziwa ciemność oświatowa panuje w naszym powiecie.Bardzo słabo rozjaśniona blaskiem małego kaganka oświaty naszej książnicy.Dla dobra wspólnego a szczególnie zdobycie podstawowej wiedzy w naszym zacofanym regionie nie uzależniajmy od bardzo drobnych pieniędzy.Oszczędności owszem ale nie w oświacie tej elementarnej.Każdy ma prawo do wiedzy.A my nie zbiedniejemy.Zaniechał bym dochodzenia tak drobnej kasy.To nie przystoi.
Odezwał się Kościuszko pod Racławicami
Wolałbym nowe miejsca pracy zamiast basenu. Wtedy z podatków znajdą się pieniądze na basen i inne bajery.
Taki kaganek z książką zrobił z prowincjonalnego Białorusina prawdziwego bohatera Polski .Czy nie jest to piękne
Ale problem, pisma do Wójtów o zwrot utrzymania bibliotek w ich gminach w przeciwnym razie zamykamy, niech się martwią. W żaden sposób nie wpłynie to na UM a jedynie da minus wojtom i staroście..a koszt utrzymania tej miejskiej też zmaleje o 1mln..
Młodzież ma dzisiaj internet .facebook, messengera i nie kwapi się do czytania.
Fajnie że miasto szuka oszczędności. Wkoncu może znajdą się pieniądze na basen który był obiecywany mieszkańcom od 25 lat
A jaka jest liczba czytelników z powiatu przemyskiego w stosunku do wszystkich korzystających z biblioteki? Łatwiej wtedy ustalić udział powiatów w finansowaniu tej placówki.
Obstawiam, że większy niż 0,4% :)