Reklama

Powstanie parku narodowego szansą rozwoju i poprawy życia mieszkańców*

05/12/2015 16:30

Nawiązując do artykułu pt. Ciąć czy nie ciąć, oto jest pytanie (ŻP nr 46 z 18 listopada br.), dotyczącego wniosku o uznanie za pomniki przyrody kilkusetletnich drzew w lasach Nadleśnictwa Bircza, w granicach projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, pragnę dorzucić swoje „trzy grosze” w tej sprawie.

       Wniosek Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze zmierzający do  ochrony wytypowanych starych drzew zasługuje na poparcie, tym bardziej że obecnie brakuje woli rządu, polityków i miejscowych samorządów do utworzenia tego parku. Wielowiekowe drzewa, przeważnie gałęziste i dziuplaste buki, rzadziej jodły, z próchnicą (zgnilizną) drewna, zwykle przedstawiają dużo większą wartość przyrodniczą niż surowcową. Z ekonomicznego punktu widzenia pozyskanie surowca z takich drzew może się okazać mało opłacalne lub nieopłacalne, biorąc pod uwagę koszty pozyskania i transportu drewna. Dlatego warto je zostawić w lesie, bo drzewa takie, także po śmierci, są siedliskiem i domem życia dla wielu organizmów, w tym gatunków bardzo rzadkich i prawnie chronionych. Stare drzewa potrzebne są nie tylko ptakom czy innym większym zwierzętom, ale również małym stworzeniom, np. rzadkim gatunkom chrząszczy-próchnojadów czy mchom i porostom żyjącym w lasach puszczańskich. Niektóre, zdrowsze, miałyby szansę stać się w przyszłości niemymi świadkami naszych i późniejszych czasów – Matuzalemami karpackiej puszczy. Wiedzą o tym doskonale leśnicy, którzy często nawet nieformalnie[paywall] chronią cenne składniki przyrody. Dlatego żywię przekonanie, że sprawa ta będzie w miarę możliwości szybko i pozytywnie rozpatrzona.  Wystarczy dobra wola współdziałania zainteresowanych stron, a wskazane drzewa, także z kropkami, pozostaną na zawsze w lesie z pożytkiem dla leśnej przyrody.  

       Druga z poruszonych spraw, do której pragnę się odnieść, to odpowiedź na pytanie, czy  ochrona przyrody jest dobrze realizowana na terenie Nadleśnictwa Bircza? Lasy Państwowe prowadzą gospodarkę leśną na podstawach ekologicznych, ale wielu uważa, że jest to niewystarczające, jeśli chodzi o potrzeby ochrony przyrody na Pogórzu Przemyskim. Dlatego powstał projekt utworzenia tutaj parku narodowego. Dokumentację projektową opracował 19- osobowy zespół pod kierunkiem prof. Stefana Michalika. Walory przyrodnicze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego zostały wycenione wyżej niż już istniejących parków: Gorczańskiego, Magurskiego, Stołowogórskiego i Roztoczańskiego. Waloryzację oparto na badaniu różnych cech obejmujących elementy przyrody ożywionej i nieożywionej. Dokumentacja w wersji książkowej trafiła do różnych instytucji, przede wszystkim do zainteresowanych poruszoną problematyką. Wcześniej, bo pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, propozycję utworzenia parku narodowego na Pogórzu Przemyskim przedłożyli profesorowie: Jerzy Piórecki – twórca bolestraszyckiego Arboretum i Janusz Kotlarczyk –odkrywca cennych dla gospodarki diatomitów na Pogórzu Przemyskim. W sprawę zaangażował się też prof. Janusz Janecki, wówczas prezes Zarządu Główngo Ligi Ochrony Przyrody i inni działacze organizacji ekologicznych. Jednak najintensywniejsze działania miały miejsce w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku, po wystąpieniu w 1992 r. ministra ochrony środowiska prof. Stefana Kozłowskiego do wojewodów województw: przemyskiego i krośnieńskiego z propozycją  utworzenia parku narodowego w okolicy Arłamowa. A zakończyły się w zasadzie w 1997 r., spełnieniem wymogów formalno-prawnych niezbędnych do utworzenia parku narodowego na Pogórzu Przemyskim, tj. złożeniem w Ministerstwie Środowiska pisma (wniosku) wojewody przemyskiego z załączoną niezbędną dokumentacją geodezyjną (rejestr powierzchniowy, mapy ewidencyjne, topograficzne i przeglądowe Nadleśnictwa Bircza z oznaczoną granicą projektowanego Parku),  projektem rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie utworzenia Turnickiego Parku Narodowego o powierzchni 13 578,79 ha. Przedłożono też  pozytywną opinię Państwowej Rady Ochrony Przyrody, wskazującą między innymi na potrzebę ochrony siedlisk żyjących tu dużych i zagrożonych wyginięciem drapieżników (rysie, żbiki, wilki, niedźwiedzie, a z ptaków orły przednie). Złożone, niewiążące wówczas Radę Ministrów opinie samorządów były zdecydowanie negatywne, mimo wielu prób przekonania ich do tej idei. Między innymi profesor  Janusz Katlarczyk w lokalnych Wiadomościach Birczańskich (nr 3 z grudnia 1999) przekonywał, że utworzenie parku narodowego na Pogórzu Przemyskim dałoby lokalnym gminom dużą szansę rozwoju i poprawy życia mieszkańców (dodatkowe zatrudnienie w administracji i służbie parku, większe możliwości uzyskania korzystnych dotacji na rozwój infrastruktury, wyższe dochody z turystyki i inne).

Reklama

      W 2011 r. Państwowa Rada Ochrony Przyrody ponownie opowiedziała się za potrzebą utworzenia parku narodowego na Pogórzu Przemyskim i zwróciła się w tej sprawie z wnioskiem do ministra środowiska. Stało się to na posiedzeniu wyjazdowym w Przemyślu.

      W tym miejscu warto zauważyć, że na początku lat dziewięćdziesiątych trwały burzliwe negocjacje resortu ochrony środowiska z samorządami 7 gmin w sprawie utworzenia Magurskiego Parku Narodowego. Park (19 363 ha, w tym 90 proc. to lasy) powstał po urodzonym w bólach porozumieniu.  

Reklama

      W październiku br. w gmachu Ośrodka Edukacyjnego i Muzeum MPN w Krempnej obchodzono uroczyście XX-lecie istnienia Parku, z  odsłonięciem tablicy pamiątkowej poświęconej Janowi Szafrańskiemu – zasłużonemu, pierwszemu dyrektorowi MPN. W okolicznościowych wystąpieniach podkreślano między innymi dobrą współpracę dyrekcji MPN z władzami samorządowymi.

      W czasie przygotowywania tego artykułu zatelefonowałem do znajomego w Krośnie, dobrze zorientowanego w sprawach związanych z funkcjonowaniem Parku, uczestnika okolicznościowej konferencji. Podczas rozmowy zapytałem, czy po utworzeniu Magurskiego Parku Narodowego wzrosło bezrobocie w gminach parkowych? Odpowiedział: „Tadeusz, czy słyszałeś o wzroście bezrobocia z powodu utworzenia któregokolwiek parku narodowego? Zresztą widziałeś, ilu na sali konferencyjnej było pracowników Parku, a przecież wielu innych ludzi też znajduje tu zatrudnienie”. No cóż. Niepotrzebnie pytałem.

Reklama

* tytuł od redakcji
Tadeusz Misiak, były wojewódzki konserwator przyrody
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kuku - niezalogowany 2015-12-05 21:22:20

    Tak ,tak. Owszem słuszny postulat. Lecz ilesz to miejsc pracy by było z tego  tytułu. A gdzie inni miłośnicy  rekreacji w lesie  choćby grzybiarze?Fakt  kompleksy leśne się kurczą. Bo jakby nie było pozysk  drzewa z lasu jest  potrzebny  jakby na to nie patrzeć. Lecz do diabła czy  wszystko  trzeba zamykać ,ograniczać. Lasy  są ostatecznie jeszcze Państwowe  i utrzymywane  tez miedzy  innymi z podatków reszty  społeczeństwa ! Co lasy  sobie  wypracują to ich  plan zadaniowy. A reszta społeczeństwa to już  śmieci  zbędne??Bo grupka zielonoświątkowych  ekologów za pieniądze domaga się ochrony  tak  dużej  ilości drzewostanu ?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    asdf - niezalogowany 2015-12-06 00:42:54

    Kompleksy leśne powiększają się, powierzchnia lasów w Polsce zwiększa się.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    eNt - niezalogowany 2015-12-06 00:50:58

    YOUTUBE.COM - DEZERTER - OSTATNIA CHWILA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama