Reklama

Pozbyli się zabytków przy ul. Piekarskiej

29/12/2016 17:00

– Do bezwzględnego zachowania została zakwalifikowana tak zwana duża ujeżdżalnia na tyłach Klubu Oficerskiego i mała ujeżdżalnia przy ulicy Piekarskiej – przypominał władzom Jarosławia wojewódzki konserwator zabytków kilka lat temu. Po dużej ujeżdżalni dziś nie ma nawet śladu. Małą, z której zostały tylko resztki, burmistrz Jarosławia zarządzeniem z 12 grudnia br. wykreślił z ewidencji zabytków.

Oba budynki były częścią nieruchomości położonej przy ul. Piekarskiej, przejętej przez miasto od wojska kilkanaście lat temu. Stanowiły część koszarowych zabudowań i podlegały ochronie w zakresie ukształtowania bryły i wystroju elewacji. Świadczyły również o historii miasta związanej z dużym garnizonem wojskowym i stacjonujących w Jarosławiu ułanach.

Nie przystawały do koncepcji

Miasto przejęło od wojska plac przy ul. Piekarskiej, licząc, że zrobi na tym dobry interes. Wyszło odwrotnie. Kolejne plany upadały. Projekty szły do kosza. W końcu[paywall] sprzedano nieruchomość za ułamek pierwotnej ceny. Już wtedy można było sądzić, że nowy właściciel nie zechce się dostosować do oczekiwań władz Jarosławia, a budynki stojące na działce niezbyt pasują do jego planów. Starania o wyburzenie dużej ujeżdżalni ruszyły prawie 10 lat temu. Sprzeciwiły się służby konserwatorskie. Podkarpacki Konserwator Zabytków nie wyraził zgody, przypominając, że obiekt jest cenny historycznie i pod względem architektonicznym oraz jest jedynym tego typu budynkiem w regionie. Miasto postawiło na swoim i zrównało ujeżdżalnię z ziemią. Małej ujeżdżalni nikt się wtedy nie czepiał. – Walczymy o ostatni obiekt w tym zespole. Niestety mamy ograniczone możliwości. Budynek jest ujęty tylko w gminnej ewidencji zabytków. Podlega też miejscowym planom zagospodarowania przestrzennego. Koncepcja zagospodarowania zakłada wkomponowanie go w bryłę mającej powstać galerii. Należy przyznać, że sam projekt jest dobry – zapewniały służby konserwatorskie. Prawie trzy lata temu spółka będąca wieczystym dzierżawcą, zmuszana przez władze miasta do rozpoczęcia inwestycji, rozpoczęła prace. Z małej ujeżdżalni zerwano dach i roboty wstrzymano. Sprawą zajął się wojewódzki konserwator zabytków i służby nadzoru budowlanego. Powoływano komisje. Zlecano ekspertyzy. W końcu ustalono, że z dawnej ujeżdżalni zostanie zachowane tyle, ile się uda, a reszta obiektu ma zostać zrekonstruowana. Los obiektu został przypieczętowany w ostatnich dniach. Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu pismem z 25 listopada tego roku uznał, że budynek ujeżdżalni utracił wartości zabytkowe, wobec czego został wykreślony z Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków. Spowodowało to wykreślenie go z ewidencji prowadzonej przez miasto, co potwierdził burmistrz w zarządzeniu wydanym 12 grudnia.

Reklama

Hula wiatr

Takim sposobem dwa cenne pod względem historycznym i architektonicznym obiekty przestały istnieć, a na 3,5-hektarowym placu nic się nie dzieje. Galerii handlowej z multikinem i centrum rozrywkowym już tam raczej nie będzie. Burmistrz przyznaje, że sprawa placu przy Piekarskiej to trudny temat. – Miasto sprzedało teren w wieczyste użytkowanie. Firma płaci dzierżawę oraz podatek od nieruchomości. Dlatego nie mamy żadnych postaw, by umowę wypowiedzieć. Zgodnie z umową powinni już dawno rozpocząć inwestycję. Nie rozpoczęli, więc naliczamy kary. Ponad 20 tys. zł miesięcznie. Nie płacą, więc wystąpiłem do sądu o nakaz zapłaty. Sąd do wniosku się przychylił. Komornik ściągnął 300 zł. Tyle firma miała na koncie i jednocześnie właściciel odwołał się do sądu o uchylenie nakazu zapłaty, tłumacząc to tym, że starostwo nie wydało wszystkich pozwoleń, więc budować nie może. – Nie jesteśmy właścicielem i wobec tego miasto nawet nie ma prawa wejść na plac, by posprzątać – wyjaśniał niedawno burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch.

Pomnik niezaradności

– Mamy pomnik niezaradności i braku gospodarskiego myślenia. Duży plac w centrum miasta mógłby przynosić zyski, a on jeszcze generuje koszty. Władze miejskie pozwoliły na zniszczenie zabytkowych budynków. Winnych nie ma. Dziś mamy ogrodzoną blaszanym płotem enklawę nieużytków dwa kroki od ratusza. Proponuję zostawić resztki murów po ujeżdżalni jako symbol podejścia władz Jarosławia do miejskiej historii – ironizuje jeden z przedstawicieli samorządu.

Reklama


erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wkur...ny mieszkaniec. - niezalogowany 2016-12-29 18:12:49

    Władze miasta postawią na tym terenie "bardzo" potrzebny kolejny hipermarket z pomnikiem "SMOLEŃSK 2010"  oczywiście nie zapomną o (gratyfikacji) dla siebie za operatywność i JINTELIGENCYJE.   Debilizm w tym kraju przekroczył wszelkie granice. "Pogratulować"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2016-12-29 18:17:19

    Władzę czyli ludzi przedtem i obecnie odpowiedzialnych za ten stan nieruchomości do pierdla  za dewastację, skoro wojewódzki konserwator zabytków informował o zaniedbaniach w tej kwestii. Za partactwo w pracy ponosi się odpowiedzialność -czas egzekwować obowiązki od urzędasów  biorą pensję za pracę a nie bycie przy biurku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    GOŚĆ - niezalogowany 2016-12-29 19:13:05

    Skoro poprzedni konserwator informował i przypominał, że mają zachować i utrzymać zabytek w parku kulturowym, to gdzie jest obecny konserwator i jego kompetencje??? Niech się ruszy zza biurka...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości