Wojewoda podkarpacki sprawdzał, czy nie doszło do złamania ustawy o samorządzie gminnym w przypadku Bożeny Łanowy. Chodzi o to, że B. Łanowy łączy mandat radnego z funkcją w klubie Eurobud Grupa JKS Jarosław. W myśl ustawy nie powinna tego robić, jeśli zajmuje stanowisko prezesa spółki, co sugeruje tytuł, jakim się posługuje. Okazało się, że B. Łanowy prezesem jest tylko z nazwy, a swoją pracę wykonuje w formule wolontariatu.
Postępowanie wyjaśniające wojewoda podkarpacki wszczął na podstawie anonimowego donosu. Radna Łanowy miała łamać art. 24 f Ustawy o samorządzie gminnym, dotyczący ograniczenia w zakresie działalności gospodarczej radnego i pełnionych przez niego funkcji. Ujmując rzecz możliwie najprościej, według ustawy nie mogła by być jednocześnie[paywall] radną i prezesem spółki sportowej, korzystającej z mienia komunalnego. Jak się jednak okazało, do złamania przepisów nie doszło, a radna o swój mandat może być raczej spokojna.
Mylący może być fakt, że Bożena Łanowy od początku swojej przygody z handbalowym JKS-em tytułowana jest jako prezes. Występowała też jako jedna z osób reprezentujących klub, m.in. w materiałach prasowych prezentujących nowe zawodniczki. Stąd też dla wielu postronnych B. Łanowy znajdowała się wysoko w klubowej hierarchii. I o ile jej rzeczywista rola jest znacząca, to formalnie prezesem nie jest. Tę funkcję w spółce Eurobud Grupa JKS Jarosław pełni Robert Wiśniewski. – Nie stwierdzam żadnych przesłanek, żeby mówić tutaj o złamaniu prawa – podkreślał przewodniczący rady miasta S. Łąka, który uczestniczył w procedurze sprawdzającej. Podkreślał, że klub sportowy Eurobud grupa JKS to nazwa potoczna, a podmiotem prawnym jest spółka z o.o. o tej samej nazwie.
– Pani Bożena Łanowy została nazwana prezesem drużyny, ja użyłem sformułowania kierownik drużyny, bo tak to w sporcie wygląda, że jest kierownik drużyny, który się zajmuje tym, czym zajmuje się pani Bożena Łanowy. – Ja mogę być kierownikiem, mogę być prezesem, przyjęliśmy nazwę prezesa klubu i tak to zostało – wyjaśniała na ostatniej sesji rady miasta B. Łanowy, dodając, że w klubie pracuje pro publico bono. – To jest wolontariat, pełnię tę funkcję społecznie, poświęcam swój wolny czas, aby piłka ręczna rozwijała się u nas. Zarówno ja, jak i cały zarząd chcielibyśmy, ażeby klub dostarczał jak najwięcej emocji naszym kibicom – przekonywała.
Kłopot ze statusem B. Łanowy miał radny Marcin Nazarewicz. Pytał bowiem o praktyczny wymiar łączenia przez nią dwóch funkcji. – Czy, gdy będziemy decydować o środkach finansowych na dotacje dla klubów sportowych, czy pani jako osoba tam zaangażowana powinna podejmować takie decyzje? – zastawiał się. Wiceprzewodnicząca rady B. Łanowy tego problemu tak nie postrzega. – Czy jeśli będziemy podejmować decyzje dotyczące spółki miejskiej, w której pan pracuje, też się będzie pan wyłączał? – odbijała piłeczkę, przekonując, że podobne dylematy trzeba by mieć na każdym kroku, bo radni powiązani są siecią różnorakich zależności towarzyskich i zawodowych. – Proszę nie zadawać takiego pytania, bo wiadomo, że wielu rzeczy nie da się oddzielić – spuentowała funkcjonowanie rady B. Łanowy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze