Reklama

Profesor

08/10/2022 07:12

Choć czterdziestoletni Marcin K. skończył tylko dwie klasy technikum, w światku, w którym się obracał, mówili na niego profesor. Faktycznie, zasobem wiedzy przewyższał swoich kolegów o głowę. Potrafił wymienić stolice wszystkich europejskich państw i tym podobne.

Do tego wygadany był, jakby, nie przymierzając, praktykował w telewizji, a schludny wygląd i okulary dopełniały charakterystyki profesora. Ksywa ta przylgnęła do niego na dobre po tym, kiedy odsiadując dwuletni wyrok, pomógł koledze z celi przygotować się do matury. Teraz znowu trafił do więzienia i być może znowu będzie miał okazję komuś pomóc w nauce, tym bardziej, że będzie miał na to więcej czasu. Mniej więcej rok temu Marcin na dworcu autobusowym przysiadł się do pewnego małżeństwa. Po swojemu zagadał i czekając na autobus, dowiedział się, że małżonek właśnie zjechał z zagranicy i za zarobione pieniądze ma zamiar wybudować zakład masarski, tylko nasze przepisy są porąbane i urzędnicy z gminy blokują sprawę.

Dokładnie chodziło o to, żeby odrolnić kawałek ich pola, na którym ma stanąć masarnia. Marcin zapytał, o którą gminę chodzi i o parę innych szczegółów, po czym stwierdził, że to się da załatwić, bo tu i ówdzie ma różne znajomości i już nie takie sprawy załatwiał. Małżeństwo uznało, że spadł im z nieba i umówili się za trzy dni w K. pod urzędem gminy. Na miejscu małżonkowie trochę się zdziwili, że człowiek, który ma takie chody, nie przyjechał własnym autem, tylko zwykłym autobusem. Wręczyli Marcinowi teczkę z przygotowanymi dokumentami, a on kazał im czekać na parkingu i sam wszedł do urzędu. Pół godziny później wyszedł z jakimś urzędnikiem i chwilę rozmawiał z nim na schodach. Potem podszedł do czekających małżonków i powiedział, że wszystko może być załatwione, tylko potrzeba pięć tysięcy łapówki dla urzędnika i drugie tyle dla geodety.

Małżonkowie zaprosili go do domu, żeby się naradzić i wyszło im, że warto poświęcić taką kasę i jeszcze tego samego dnia Marcin dostał całą kwotę. Jak nietrudno się domyśleć, do kolejnego spotkania doszło dopiero miesiąc później, na terenie komendy. Policjanci sprawdzili, że Marcin w urzędzie nie spotkał się z nikim, a urzędnika na schodach wypytywał o ryby w rzece. Po zatrzymaniu profesor dowiedział się o istnieniu artykułu 230, który mówi, że za powoływanie się na wpływy i podejmując się pośrednictwa w celu osiągnięcia korzyści materialnej, można dostać od 6 miesięcy do lat 8. Dostał trzy.

Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości