Reklama

Prowokacja – drugie imię Rosji

11/05/2022 06:56

Fatalnie w serwisach informacyjnych wyglądać będzie oblana czerwoną farbą twarz ambasadora Rosji w Polsce. Jego pełen oburzenia głos i słowa obiegną cały medialny świat. Przed kamerami rosyjski dyplomata oraz jego ochrona rezolutnie nie otarli z twarzy zabarwionej na czerwono wody.

Dyplomata zamierzał w Dniu Zwycięstwa Armii Radzieckiej nad faszystowskim, niemieckim okupantem uczcić pamięć poległych żołnierzy. A tu, nie wiedzieć czemu, Ukrainki, które musiały uciekać przed wojną rozpętaną przez rosyjskiego neocara, nie wykazały się wystarczającą empatią.

W tym samym czasie, gdy ambasador Rosji zamierzał składać kwiaty, na Odessę spadały kolejne rakiety, ginęli być może ojcowie, mężowie, partnerzy protestujących Ukrainek. W tym samym czasie łodzie podwodne i flota rosyjska zablokowały drogę morską Ukrainie na Morzu Czarnym.

Dzień wcześniej w atakach rakietowych zginęło 60 osób. Jedna z rakiet spadła między innymi na szkołę. Zginęła nauczycielka. Rosyjski mir zaznaczył się aż nadto.

Jednak bardzo źle się stało. Nie powinno w ogóle dojść do takiej sytuacji z ambasadorem Rosji w Polsce. Nie odbieram prawa protestującym do bardzo dosadnego wyrażania swoich emocji, ale zawsze w tyle głowy trzeba mieć pytanie: komu to posłuży bardziej?

Zdarzenia z Warszawy na pewno do bólu wykorzysta propaganda Putina. Oficjalny przekaz Kremla nie zwiedzie ludzi, którzy nie mieli, nie mają i już nigdy nie będą mieć złudzeń co do szczerych intencji Rosji w każdej dziedzinie. Ale czy jesteśmy w stanie określić, ile osób odbiera informację w jej powierzchownej wersji?

Obawiam się takiej oto bezrefleksyjnej interpretacji zdarzenia: biedny rosyjski dyplomata został zaatakowany przez rozjuszone Ukrainki, a polskie władze i służby porządkowe nie zrobiły nic lub prawie nic, aby temu zapobiec. A to, że ambasadora czerwoną farbą oblała ukraińska dziennikarka, a nie grupa manifestantek dla rosyjskiej propagandy nie będzie miało żadnego znaczenia.

Reklama

Historia polsko-ukraińskich relacji przez dziesięciolecia była torpedowana licznymi prowokacjami przez radzieckie, a potem rosyjskie służby. W tym szczególnie trudnym czasie nie powinniśmy o tym zapominać ani na minutę. Prowokacja to drugie imię Rosji. Zresztą kto wie, czego jeszcze się dowiemy o obchodach Dnia Zwycięstwa w Warszawie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości