Po latach żmudnych śledztw Prokuratura Krajowa rozwikłała zagadkę brutalnych zabójstw w Ostrowie koło Przemyśla i Przeworsku. Ofiarami padli właściciele kantorów wymiany walut oraz ich współpracownicy. Zginęli od strzałów z broni palnej. Podejrzani o te potworne zbrodnie trafili do aresztu, w którym będą oczekiwać na proces.
Do pierwszego dramatu doszło 16 listopada 2006 roku. O świcie wówczas 42-letni właściciel kantoru wymiany walut w Przemyślu i Medyce wspólnie z 46-letnim współpracownikiem wychodzili z domu w Ostrowie. Wsiadali do zaparkowanego tam mercedesa, gdy niespodziewanie rozległy się strzały. Prokurator[paywall] Damian Mirecki, w tamtym czasie rzecznik przemyskiej Prokuratury Okręgowej, od początku nie ukrywał, że to był zaplanowany napad. Łupę bandytów padła torba, a w niej 300 tysięcy złotych. Pierwszy z mężczyzn zginął na miejscu. Drugi z wymienionych trafił do szpitala. Przeżył. Takiego szczęścia nie miała trzecia z ofiar. To 45-latek, który opiekował sie końmi właściciela posesji. Sprawcy strzelili mu w głowę. Napastnicy przepadli jak kamień w wodę. Szukali ich najlepsi policjanci, specjalna grupa dochodzeniowa.
Dramat przy ul. Pogodnej
2 tygodnie później Podkarpaciem wstrząsnęła kolejna zbrodnia. Jej miejscem była ulica Pogodna w Przeworsku. Na leżące w pobliżu zabudowań zwłoki 58-letniego właściciela posesji i jego 49-letniej konkubiny natknął się pracownik ekipy budowlanej. Pracował w pobliżu. Pokrzywdzeni mieli liczne obrażenia głowy. Pochodziły od strzałów z broni myśliwskiej i broni krótkiej. On był właścicielem kantoru wymiany walut i małych sklepów. Jak kilka dni po zdarzeniu relacjonowali sąsiedzi zabitych, oboje uchodzili za miłych i spokojonych, ale także dobrze usytuowanych. Śledczy od początku podejrzewali, że mają do czynienia z zabójstwem na tle rabunkowym. Przesłuchali dziesiątki świadków, dniami i nocami pracowali nad wytypowaniem podejrzanych, sporządzili portrety pamięciowe podejrzewanych. Bez efektów. Ostatecznie po 3 latach śledztwo umorzono. Kilka miesięcy wcześniej podobny ruch wykonano odnośnie morderstw w Ostrowie.
Mózgiem był plantator
W ubiegłym tygodniu prokuratorzy z Małopolskiego Oddziału Prokuratury Krajowej w Krakowie zakomunikowali o przełomie w wyżej wymienionych sprawach. Zarzuty dokonania zabójstw w Ostrowie, Przeworsku, a także Tarnowie oraz usiłowania zabójstwa w Dębicy postawiono 3 mężczyznom – mieszkańcom województwa świętokrzyskiego. Dwaj z nich są już skazani, ale jeszcze wciąż nieprawomocnym wyrokiem za zamordowanie 5 osób w latach 2005-2007 w Kraśniku, Tarnowie, Myślenicach i Piotrkowie Trybunalskim oraz za usiłowanie zabicia 2 kolejnych w Sosnowcu i w Piotrkowie. W stosunku do wszystkich zastosowano areszt tymczasowy. Według informacji ogólnopolskich mediów, mózgiem grupy był aktualnie przebywający za kratami plantator truskawek z okolic Kielc. Właśnie on miał typować ofiary i wydawać kompanom polecenia ich atakowania. Sprawcy starannie wybierali cele. Każde przestępstwo poprzedzali dokładnym rozpoznaniem. Nie mieli skrupułów. Zabijali z zimną krwią. Teraz grozi im dożywocie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze