Reklama

Przemyscy radni przerwali sesję. Poszło o SIM

Wśród kilku punktów ponownie zdalnej sesji Rady Miejskiej w Przemyślu (6 września br.) były dwa, które rozpaliły emocje. Drugi sprawił, że obrady zostały przerwane, a sesja przeniesiona na 29 września br.

Na początek dwoje mieszkańcówPrzemyśla reprezentujących Komitet Społeczny Lipowica – Obwodnica i Komitet Społeczny „Stop budowie obwodnicy w granicach miasta”  przedstawiło swoje argumenty, propozycje i obawy dotyczące budowy zachodniej obwodnicy miasta w wariantach proponowanych przez Generalna Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zakładających, między innymi, wyburzenie co najmniej kilkunastu domów.

Prezentacja nie wywołała żadnej dyskusji.

Pierwsza z uchwał, która podniosła temperaturę sesji,  dotyczyła zniesienia formy ochrony z drzewa uznanego za pomnik przyrody w granicach administracyjnych miasta Przemyśla.

Chodzi o wiąz górski przy ulicy Sanockiej. 16 lipca br. uderzył w niego piorun i jedna z odnóg spadła na ulicę. Tak niefortunnie, że trafiła w samochód, w którym jechał radny Jerzy Krużel (KO), wracając z pracy w Zakładzie Uzdatniania Wody przy ul. Rosłońskiego. Pozostała część drzewa została wypalona i zagrażała bezpieczeństwu ludzi.

Drzewo zostało więc wycięte, ale nie zdjęto z niego ochrony. A procedury są takie, że najpierw znosi się „tytuł” pomnika przyrody, a potem np. się go wycina. W żywej dyskusji „starli się” nawet radni z tej samej opcji. Projekt uchwały zgłosił zastępca prezydenta Bogusław Świeży, a krytykowali go radni z Koalicji Obywatelskiej.

Reklama

– To był przykład wielkiego bałaganu, braku komunikacji pomiędzy radnymi prezydenckimi a prezydentem. Jestem radnym trzecią kadencję, ale nie pamiętam sytuacji, żeby radni koalicyjni głosowali przeciwko projektom uchwał swojego prezydenta – stwierdził przewodniczący Klubu Radnych Regii Civitas Robert Bal.

Radni nic nie wiedzą

Drugim spornym punktem był projekt uchwały w sprawie przekazania spółce Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa Południe, utworzonej przez władze miasta, terenów pod budowę tanich mieszkań (kilkakrotnie na naszych łamach prezentowaliśmy założenia programu – przyp. aut.).

Chodziło o trzy działki w sąsiedztwie Zespołu Szkół Usługowo-Hotelarskich i Gastronomicznych przy ul. Bakończyckiej oraz kampusu Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej o łącznej powierzchni ponad 1,3 ha.

Reklama

26 marca br. radni zgodzili się na utworzenie przez władze miasta wspomnianej spółki. Jej podstawowym zadaniem ma być wybudowanie domów mieszkalnych oraz ich eksploatacja na zasadach najmu. Mają to być „tanie” mieszkania, na które będzie stać mniej zamożnych. Wkładem miasta do programu ma być teren, czyli – jak zapisano w projekcie uchwały – „wkład niepieniężny (aport)”.

Po kolejnej żywej dyskusji radni na tym punkcie obrady przerwali i przesunęli sesję na środę, 29 września br., na g. 16. Narzekali przede wszystkim na to, że nie mają w zasadzie żadnej wiedzy na temat funkcjonowania SIM. Stwierdzili, że nie wiedzą, co w ogóle stanie się z programem po usunięciu z rządu wicepremiera Jarosława Gowina, który był przecież pomysłodawcą i twarzą SIM.

Reklama

A jak SIM upadnie...?

– Do tej pory nie została nam przedstawiona osoba zarządzająca, jak również jej kompetencje. Nic nie wiemy, co z przedstawicielem miasta w radzie nadzorczej spółki, a jeśli miasto nie ma tam swojego przedstawiciela, to jaką kontrolę będzie miało nad funkcjonowaniem SIM? W końcu mamy wnieść tam majątek, jakim jest działka inwestycyjna. Spółka ma duży kapitał wniesiony w gotówce (15 mln zł – przyp. aut.), więc bazując na tym kapitale, powinna zająć się kolejnymi działaniami. Poza tym nie widzę przeszkód, aby prezydent najpierw wydał spółce zgodę na dysponowanie gruntem na cele budowlane, tak aby mógł przygotować koncepcję zabudowy, zaprezentować biznesplan dla tej inwestycji, w tym koszty budowy, utrzymania, stawkę czynszu i tak dalej, a dopiero potem podjąć decyzję o aporcie! Gdyby projekt SIM nie wypalił, to wycofanie aportu, czyli tej nieruchomości ze spółki, będzie możliwe jedynie w trybie jej likwidacji. Praktycznie nie będzie możliwe jej odzyskanie bez tej procedury. I wówczas może się okazać, że nie jesteśmy w stanie jej odzyskać, bo jej wartość zjedzą koszty likwidacji. Jest to wiedza, którą chcemy uzyskać, nim podejmiemy decyzję o przekazaniu działki aportem do SIM – stwierdził R. Bal.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama