Józef Kurylak, choć to już nie przemyski, lecz krakowski poeta, swój najnowszy tomik zatytułował Zegar słoneczny na murze przemyskiej katedry. Umieścił w nim m.in. antynietzschański wiersz dedykowany pamięci Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka.

fot.Aleksandra Białoń
Józef Kurylak, Zegar słoneczny na murze przemyskiej katedry, Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu, Rzeszów 2016.
Zegar słoneczny na murze przemyskiej katedry to strofy o przemijaniu, miałkości ziemskiej egzystencji, o niejasnej jasności tego świata, o tęsknocie za Doskonałością, o braku wiedzy na temat wieczności, strachu przed nicością wiekuistą…[paywall] Wątki vanitatywne zespolił poeta w tym niewielkim – jeśli chodzi o objętość – liczącym 19 wierszy tomiku z retrospekcjami o zabarwieniu przemyskim. Wielokrotnie pojawia się w owych utworach motyw przemyskiej katedry, a także cmentarza. „Trzeba zwiedzić wiele miast i kontynentów, przepłynąć wiele rzek i mórz, przejść przez wiele gór, dolin i lasów, aby powstała jedna strofa poezji – pisał Rilke. Nie miałem takiej możliwości. Znam tylko kilka dróg: od katedry do zamku, od cmentarza do jesiennych głębin Stawu Chorążego, także kilka gorących ścieżek wśród łąk i zbóż. Czy to za mało? Ach, to za wiele, gdyż w godzinie naszej śmiertelnej agonii te miejsca stają się we wspomnieniu gwałtowną wizją całości Bytu” – czytamy, otworzywszy ostatnią kartę tomiku.
Józef Kurylak (ur. 1942 r.) debiutował w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku. Wydał zbiory wierszy: Ziemskie prochy, Jasno ciemno, Kołatanie do bramy, Góra duchów, Dolina poetów nad Wiarem, Zmierzch jest doktorem filozofii, Tragedia zwierząt, Wojna tajemnic, Staw chorążego, Chłop i poeta, Dziewczyna z uciętą głową, Wyspa Monte Christo, Ciemna głęboka woda bez Boga.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze