1 czerwca w Przemyskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorsko-promocyjne z Magdaleną Wolińską-Riedi – autorką, dziennikarką i reporterką związaną prywatnie oraz zawodowo z Watykanem. Chociaż spotkanie zaczęło się dopiero przed godziną 20, odrobinę później, niż planowano, to licznie zgromadzona publiczność nie żałowała przybycia do biblioteki o tej nietypowej porze. Całość poprowadziła Agata Pilawa z PBP.
1 czerwca był pracowitym dniem dla Magdaleny Wolińskiej-Riedi. Pisarka po przylocie do Warszawy najpierw spotkała się z czytelnikami w Rzeszowie, następnie zjawiła się w Przemyślu, po czym późnym wieczorem pojechała do Lubaczowa. Wszystko po to, żeby 2 czerwca wziąć udział w obchodach upamiętniających 35. rocznicę wizyty Jana Pawła II w tym mieście. Ze względu na fakt, iż całą swoją karierę zawodową związała z Watykanem, a ponadto tam mieszka, spotkanie z przemyską publicznością było wypełnione historiami o kolejnych papieżach i ich otoczeniu, a także o codziennym życiu w Państwie Watykańskim.
Publiczność dowiedziała się chociażby o tym, jak wygląda sytuacja mieszkaniowa w Watykanie, jak się na co dzień żyje w tej enklawie i co Magdalena Wolińska-Riedi zrobiła, żeby tam się znaleźć. Do tego garść ciekawostek o poszczególnych papieżach (autorka zawodowo współpracowała i współpracuje z czterema z nich), a także sporo nieomal encyklopedycznych faktów z historii papiestwa. Oczywiście bez żadnych kontrowersji czy sensacji, wszystko z umiarem i ze smakiem.

Magdalena Wolińska-Riedi i Agata Pilawa.
À propos smaku – Magdalena Wolińska-Riedi poświęciła kwestiom kulinarnym nie tylko swoją najnowszą książkę „Rzym od kuchni. Śladami historii najsłynniejszych dań Wiecznego Miasta”, lecz także część spotkania z przemyską publicznością. Poznaliśmy chociażby kilka rzymskich zwyczajów dotyczących picia kawy czy ogólnie jedzenia jako jednej z form aktywności społecznej, istotnej dla Włochów. Do tego kolejną porcję faktów i historycznych ciekawostek o dziejach i architekturze Rzymu oraz mentalności jego mieszkańców.
Spotkanie trwało godzinę, ale autorka jeszcze długo podpisywała swoje książki i pozowała do zdjęć z czytelnikami. Nie była to jej pierwsza wizyta w Przemyślu i miejmy nadzieję, nie ostatnia. Tym bardziej, że – jak sama mówi – bardzo lubi Przemyśl i ma tu przyjaciół.
Daniel Śliwa
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze