Reklama

Przemyśl – miasto grzechu. Seksbiznes kwitł w najlepsze

26/08/2017 19:45

Seksbiznes rozwijał się od zawsze – głównie wzdłuż szlaków handlowych, którymi przemieszczali się oddaleni od swych kobiet kupcy i w okolicach koszar wojskowych, gdzie latami tkwili spragnieni ich żołnierze. Seks i pożądanie to jedne z stałych elementów życia społecznego od czasów Mieszka I do dziś. Również w Przemyślu.

Prostytutka i wojsko – dobrana para

Prostytucja, handel kobietami stały się codziennością we wszystkich zaborach. W Twierdzy Przemyśl stacjonowała wielotysięczna armia Austro-Węgier. Wtedy nastąpiło prostytuowanie przestrzeni publicznej, które swym zasięgiem objęło nie tylko Przemyśl, ale również cały jego region. Gazeta Przemyska (1891 r., nr 12) podała, że w 1890 r. miasto liczyło 36 tys. mieszkańców, w tym 8 tysięcy żołnierzy. Potem ta liczba powiększała się sukcesywnie, np. 12 tys. w 1897 r.

Seks albo…

Panowało wówczas powszechne przyzwolenie dla wszelkiej maści erotycznych wybryków mężczyzn. Lekarze wtedy twierdzili, że wstrzymywanie się od stosunków seksualnych nawet przez krótki czas może[paywall] zniszczyć zdrowie lub nawet zabić. Postępowe pismo Kosmetyka w 1908 roku tłumaczyło: „Zupełne wstrzymanie się od stosunku płciowego jest dla kobiety rzeczą (…), a dla zdrowia obojętną, podczas gdy u mężczyzny wywołać ono może pewne zaburzenia w sferze nerwowej lub psychicznej”.

Reklama

Pozamałżeńskie dzieci

Przynajmniej kilkaset panienek i mężatek w mieście (Polki, Żydówki, Rusinki), w tym zawodowe prostytutki, stało po ulicach i bywało karczmach, szynkach i kawiarniach, wabiąc klientów. Na dodatek ekskluzywne córy Koryntu korzystały z hotelu „Grand Hotel”, „Hotel Royal” (posiadał m.in. specjalne separatki) lub własnego mieszkania, by zapraszać oficerów oraz sytuowanych cywili.  Jedne i drugie były do dyspozycji w dzień i w nocy. Z ksiąg metrykalnych urzędu miejskiego wynikało, że w pierwszym kwartale 1892 r. 25 proc. dzieci z winy wojska było nieślubnych, a w następnym 28 proc. Fakty te ujawniła 10 listopada Gazeta Przemyska w rubryce Z izby sądowej.

Reklama

Przyczyny prostytucji

Płatny seks w omawianym okresie stał się zjawiskiem powszechnym. Przyczyny: olbrzymie bezrobocie, głodowe płace, analfabetyzm, bieda, rozdrobnienie gospodarstw na wsi i napływ niewykwalifikowanej siły roboczej (w tym kobiet) do miasta. W 1903 r. Głos Przemyski (nr 19) zamieścił szokujące dane: „Od kilku lat powtarza się ta sama historia, że z nadejściem wiosny tysięcy nędzarzy szuka pracy za granicą i nie może znaleźć. Od kilku lat stagnacja w ruchu budowlanym, brak przemysłu w naszym kraju (…) spowodowały, że tysięcy nędzarzy w zimie umrze z głodu i zimna w miastach, zaułkach, w szpitalu (…).  Z wiosną (…) wychodzą na ulice i place, czekają na pracę, czekają z dnia na dzień daremnie (…). Jak nam wiadomo, w Przemyślu na kilkanaście tysięcy robotników zaledwie około 400 jest zatrudnionych, z 200 do 300 wyjechało za granicę, a reszta pozostaje bez zajęcia”.

Utrzymywały rodziny

W Galicji głównym żywicielem rodziny, jeżeli pracował, był ojciec. Kobiety w tym czasie co najwyżej zajmowały się domem i dziećmi. Wyjątek stanowiły nieliczne nauczycielki, praczki, zarobnice, trudniące się pracą służebną u pana, czasami handlem. Jednak najbardziej popularnym zajęciem dla dziewcząt i dorosłych kobiet była prostytucja, która była wynikiem nędzy galicyjskiej, walki o biologiczne przetrwanie rodziny. Co zdumiewa, takie dziewczyny do towarzystwa często były chlubą i dumą rodziny, ponieważ ratowały ją od głodu, a nawet samobójstw. Sutenerstwem zajmowali się głównie Żydzi.

Reklama

Ulice i dzielnice

Na ponad 30 ulicach istniały w mieście gorsze lub lepsze burdele, domy schadzek, a także najgorsze meliny, będące schronieniem złodziei, włóczęgów, alfonsów i kurewek podłego sortu. Przy niemal każdym forcie funkcjonowało pogotowie seksualne, gdzie w kantynie Żyd dysponował prostytutkami. Ze względu na ogrom zebranego materiału ograniczono się tylko do kilka przykładów.

Strycharska

Echo Przemyskie w 1898 r.  (nr  86) doniosło: Gniazdo rozpusty znajdowało się przy Strycharskiej (obecnie W. Pola) w domu żydówki, niejakiej Basi Fehler. „Lekkomyślne dziewczęta, które ona utrzymuje, wyprawiają tam orgie nocne i zakłócają spokój sąsiadów (…). Zysk tak z jednych, jak i z drugich wyciąga żydówka, która w tym celu założyła sklep wiktuałów i wyszynk, u której są wszyscy ci zmuszeni dawać, targować. Ta sama gazeta w 1899 r. (nr 49) zamieściła notkę: „Niejaki Józef Kranz, trudniąc się nadawaniem posad dziewczętom w domach nierządu, zażądał od tychże za to po 10 złr. Nie mogąc mu tak wygórowanej kwoty wypłacić, oskarżały go Sala Feuerman i Anna Molenda do policyi z prośbą, by też wzięła ich w obronę przed takim”.

Reklama

Smolki

Wcale nie należało do rzadkości w Galicji, że niepełnoletnie dzieci sprzedawali stręczycielom krewni, a nawet ich rodzice. Głos Przemyski w 1902 r. (nr 17) ujawnił, że za uprawianie prostytucji stanęła przed sądem w Przemyślu 12-letnia dziewczynka. Aresztowano ją na skutek doniesienia konkurentek, którym odbierała chleb. Sędzia wierzyć nie chciał własnym oczom, że takie dziecko było zdolne współżyć z wyuzdanymi rozpustnikami. Niepełnoletnia w ten sposób zarabiała na chleb, pomagając ubogim rodzicom. Skazano ją na 14 dni ścisłego aresztu. 

Reklama

Dobromilska

W kamienicy Dawida Teicha (właściciel cegielni) przy Dobromilskiej 54 (Słowackiego) Antoni Karasiewicz posiadał spelunkę do miłosnych schadzek, gdzie gromadziły się dziewczęta z półświatka i pijani żołnierze. Prawie codziennie dochodziło tam do awantur w mieszkaniu i na podwórzu. Za pomocą pał, bykowców i bagnetów raczono spokojnych lokatorów (Nowy Głos Przemyski 1903, nr 18).

Dworskiego i Bociania

27 marca 1904 r. Echo Przemyskie opublikowało list od mieszkańców tych ulic (Bociania – dziś Kilińskiego), że na rogu znajdowała się kamienica (nr 67), a w niej  żydowski szynk przy chodniku i miejsce uciech. Wszystkie nierządnice tam zamieszkałe całymi dniami w halkach biegały po ulicach z papierosami w ustach i wydekoltowane przesiadywały na schodach domu rozpusty, wabiąc klientów. W knajpie podrywały podchmielonych żołnierzy, żonatych i dzieciatych mężczyzn.

Reklama

Dworskiego

11 września 1904 r. Echo Przemyskie  ujawniło, że podczas rewizji podejrzanych domów i hoteli policja natrafiła na trzeciorzędny hotel „Romana”, należącego do Żyda Hersha Dornbuscha. Komendant Łękawski podał do publicznej wiadomości, że podczas tej czynności wszystkie pokoje były zajęte przez niezarejestrowane prostytutki.

Władycze

Dwie niepełnoletnie dziewczęta w poszukiwaniu pracy dostały się w szpony właściciela domu nierządu, który tak je usidlił, że musiały świadczyć pod przymusem usługi seksualne, nie otrzymując za to nawet wynagradzania. Matka jednej z nich wszczęła poszukiwania za swoim dzieckiem. Za namową życzliwych ludzi w październiku 1905 r. skierowała swe kroki do podejrzanego domu. Policji potwierdziła słuszność podejrzeń, że 14-latkę codziennie gwałciło wielu mężczyzn.

Reklama

Podwinie

Nowy Głos Przemyski w 1912 roku (nr 7) z kolei zauważył, że na Podwiniu (dzielnica) powstał dom publiczny. Żony i matki domagały się interwencji policji i jego likwidacji.

Śnigórskiego

Przegląd Przemyski 1912, nr 78): „Skandaliczne awantury rozgrywają się co noc niemal przy ul. Śnigórskiego. Znajduje się tam osławiona i zbyt dobrze w całem mieście znana Kawiarnia Warszawska Sierzengowej (…) – w rzeczywistości najohydniejsza spelunka nocna z damską obsługą”.

Rejestrowane i tajne

Rejestrowana prostytutka (opodatkowana) musiała co dwa tygodnie stawiać się w biurze sanitarnym policji przy ul. Dworskiego lub w magistracie celem poddaniu się badaniom. W razie stwierdzenia choroby wenerycznej podlegała przymusowemu leczeniu w szpitalu. Jednak zdecydowana większość uprawiała swój proceder pokątnie, tajnie, czekając na klientów na ulicach lub w melinach lub też w wynajmowanych lokalach na godzinę, suterenach, izdebkach stróżów, na poddaszu, a także w bramach, w parku itp. Wprawdzie klienci płacili tanio za usługi, ale niosły one ryzyko zarażenia się chorobą weneryczną.

Reklama

Uliczny pochód

Co jakiś czas policjanci z komisariatu przy ul. Dworskiego odprowadzali ulicami miasta chore, weneryczne prostytutki do szpitala przy ul. Władycze. Starsi mieszkańcy z zażenowaniem oglądali taki widok. Przez wiele dni leczone ladacznice godzinami wystawały w oknach szpitala, prowadząc sprośne i głośnie rozmowy z adoratorami i znajomymi zalegającymi chodnik (Kuryer Przemyski 1897, nr 50).

* W cytowanych fragmentach zachowano pisownię oryginalną.

 


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    soad - niezalogowany 2017-08-26 20:57:41

    KSU - KURWOS PROSTITUTOS - YOUTUBE.COM*TEKSTOWO.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    iuytr - niezalogowany 2017-08-27 12:23:34

    I tak właśnie Przemyśl kończy .Polak nigdy nie wyciągnie wniosków z historii .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości