Fachowcy od kryminalistyki podobnie jak Arthur Conan Doyle, który stworzył Sherlocka Holmesa twierdzą, że nie istnieje zbrodnia doskonała, a przestępca, nawet gdyby był najsprytniejszy i najinteligentniejszy, zawsze pozostawia po sobie jakiś ślad, będący swoistą wizytówką. Począwszy od linii papilarnych po DNA, aż do śladów na twardych dyskach komputerów. Problem polega tylko na odnalezieniu, odpowiednim zabezpieczeniu i interpretacji śladów. Czasem wymaga to żmudnej pracy techników, a czasem wystarczy tylko zwykły przypadek.
Na terenie budowy prowadzonej przez prywatną firmę doszło do kradzieży z włamaniem. Nieznany sprawca w nocy przeciął kłódki zabezpieczające wlewy do baków paliwa w koparce i spychaczu i z obu maszyn skradł prawie dwieście litrów oleju napędowego. Operatorzy zgłosili to właścicielowi, a ten powiadomił policję. Policyjni technicy, którzy przyjechali na miejsce, mieli ogromne problemy z zabezpieczeniem śladów. Na rozjeżdżonym terenie, po którym kręci się wiele osób, nie było szans na użycie psa tropiącego. O odciskach palców na zabrudzonych paliwem wlewach do baków nawet nie było co marzyć. Policjanci zabezpieczyli jedynie do analizy mechanoskopijnej dwie przecięte kłódki i metr zielonego igielitowego węża, który posłużył złodziejowi do spuszczenia paliwa. Niczego do sprawy nie wniosło przesłuchanie wszystkich pracowników i osób, które w ostatnich dniach odwiedzały teren budowy. Praca operacyjna też nie dała żadnych rezultatów. Minął jeden miesiąc, drugi i wszystko wskazywało na to, że sprawa trafi na półkę jako niewykryta. Właściciel firmy pogodził się ze stratą i żeby zabezpieczyć się na przyszłość zatrudnił nocnego stróża.Kiedy wydawało się, że już wszyscy zapomnieli o kradzieży, zdarzyło się coś, co pomogło w śledztwie. Któregoś dnia w jednej z maszyn urwał się jakiś wałek i właściciel, nie chcąc narażać się na dłuższy ,przestój wziął zepsutą część i pojechał pół kilometra dalej do zakładu mechanicznego. Mechanicy obiecali wytoczyć na poczekaniu zepsutą część, więc zleceniodawca, czekając, rozglądał się po warsztacie. Wtedy zobaczył w kącie szpulę z zielonym igielitowym wężem służącym do podlewania grządek i przypomniał sobie kawałek przewodu, który zabezpieczyli policjanci. Coś go tknęło i podzielił się podejrzeniami z policją. Okazało się, że zabezpieczony kawałek jak ulał pasuje do reszty i to był ten kluczowy ślad.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Stara prawda , gdy kradniesz , to sam i zawsze , ale to zawsze tylko i tylko sam . Jeżeli już coś ukradłeś , to schowaj głęboko ,żeby nikt nigdy nie zobaczył To ma być twoja i na zawsze twoja tajemnica.
Stara prawda , gdy kradniesz , to sam i zawsze , ale to zawsze tylko i tylko sam . Jeżeli już coś ukradłeś , to schowaj głęboko ,żeby nikt nigdy nie zobaczył To ma być twoja i na zawsze twoja tajemnica.