– Wiem dokładnie, jakie są profity z posiadania statusu uzdrowiska. Będziemy do tego dążyć ze wszystkich sił. Plany budowy aquaparku to jeden z elementów naszego planu na stworzenie mocnej gminy turystycznej. Idziemy krok po kroku. Nie mamy i nigdy nie mieliśmy szans na jakikolwiek przemysł, więc kierujemy się w stronę turystyki. Z pewnością sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej, powstające przejście graniczne w niedalekich przecież Malhowicach, bliskość Arłamowa, nasze perełki, jak Kopyśno czy Posada Rybotycka, nam w tym pomogą. Nie chcemy jednak zapeszać – powiedział wójt gminy Fredropol Mariusz Śnieżek.
Kilka dni temu władze gminy ogłosiły przetarg na wykonanie odwiertu, który ma potwierdzić obecność na tamtym terenie wód mineralnych o charakterze wodorowo-chlorkowo-sodowo-wapniowym. A to oznacza, że woda jest na tyle dobra, że można ją pić bezpośrednio ze źródła. Co więcej będzie można złożyć dokumenty o przyznanie statusu gminy uzdrowiskowej. Jeśli się to uda, z pewnością może być to początek prosperity gminy, która ma wszelkie możliwości, aby stać się liderem gmin turystycznych w byłym województwie przemyskim[paywall].
Na Pogórzu Przemyskim sól intensywnie pozyskiwano od średniowiecza do zaborów w okolicach trzech miejscowości położonych obecnie na terenie gminy Fredropol: Kormanicach, Aksamnicach i Sólcy. Wówczas okoliczne saliny zaliczano do tzw. żup ruskich, rozlokowanych w kierunku południowo-wschodnim od ziemi sanockiej.
Żupa oznaczała wówczas miejsce wydobycia soli zarówno kruszcowej (kopanej), jak też warzonej. Te trzy żupy były własnością prywatną Fredrów, Potockich, Kunowskich i innych rodów. Być może nie wszyscy wiedzą, że obecne sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej powstało dzięki kopalni soli.
To dzięki zarobkom z żupy w Kormanicach Andrzej Maksymilian Fredro był w stanie sprowadzić na te tereny Zakon Braci Mniejszych, czyli franciszkanów, którym ufundował 5 sierpnia 1668 r. drewniany kościół i klasztor. Były to początki dzisiejszej „Jerozolimy Wschodu”. Z soli rosły liczne fortuny szlacheckie także w okolicach Przemyśla, gdzie wydobyciem i handlem nią zajmowali się także: Herburtowie, Drohojowscy, Śrzedzińscy i Mniszchowie.
Na przełomie marca i kwietnia ub.r. wójt gminy Fredropol M. Śnieżek zdecydował o zbadaniu w okolicach byłych żup wody pod kątem właściwości zdrowotnych. – Okazało się, że nie mają ich wystarczająco dużo. Ale tematu nie odpuściłem. Skontaktowałem się z kilkoma specjalistycznymi firmami, zajmującymi się badaniem wód termalnych, solankowych czy uzdrowiskowych. Zaprosiłem do naszej gminy firmę Geo-Profit z Krakowa. Firmę geologiczną, której pracownicy mają uprawnienia do badania wód pod tym kątem – zdradził.
– Po badaniach poddali dwa rozwiązania. Pierwsze – wyczyścić stare solanki i czekać, aż najdzie woda i wówczas ją zbadać. Ale byłby to ogromny koszt. Drugie to wykonanie nowego odwiertu. I to zrobiliśmy. Na działce gminnej. Pojawił się ciek wodny. Wodę zabrali do pomiarów. Badania są bardzo dobre. Wskazały, że ilość substancji mineralnych wynosi 1300 miligramów na decymetr sześcienny. W rozporządzeniu widnieje, że aby gmina mogła się starać o status uzdrowiska, ilość owych substancji zdrowotnych musi wynosić minimum tysiąc. Więc nasza woda spełnia te kryteria. Dodatkowa analiza badawcza tej wody wykonana w Krakowie także przyniosła znakomite wiadomości. – To woda mineralna o charakterze wodorowo-chlorkowo-sodowo-wapniowym – z radością w głosie dodał wójt gminy Fredropol.
Czym musi się charakteryzować gmina uzdrowiskowa wedle ustawy? Przede wszystkim: posiadaniem złóż naturalnych surowców leczniczych o potwierdzonych właściwościach, leczniczego klimatu i odpowiedniej infrastruktury wodno-kanalizacyjnej.
Rozstrzygnięcie wspomnianego przetargu już niebawem. Po wyborze wykonawcy władze gminy chcą jak najszybciej przystąpić do prac w terenie. – W projekcie robót geologicznych wykonawca do końca września ma wykonać odwiert i poddać wodę badaniom. Jeśli potwierdzą się te wyniki, będziemy mieć ostatnie ogniwo w staraniach o status gminy uzdrowiskowej. Całą resztę już posiadamy – zapewnił wójt gminy M. Śnieżek.
Nie ma żadnych przesłanek, aby aktualne wyniki badań miały się różnić od tych sprzed kilkunastu miesięcy. Wówczas wskazały, że ilość substancji mineralnych wynosi 1300 miligramów na decymetr sześcienny. W rozporządzeniu widnieje, że aby gmina mogła się starać o status uzdrowiska, ilość owych substancji zdrowotnych musi wynosić minimum tysiąc.
– To nam otworzy wiele drzwi, ale myślę, że nie tylko nam, a całemu naszemu regionowi. Także Przemyślowi i ziemi przemyskiej. W Polsce jest tylko 35 uzdrowisk, 5 na Podkarpaciu, na naszym terenie ani jednego. Najbliżej mamy do Rymanowa i Iwonicza. To spory impuls do rozwoju. Powiązując nasz ewentualny status uzdrowiskowy z tym, co Przemyśl może zaproponować turystom jako miasto, można by stworzyć potężny kompleks, który stałby się prawdziwą, a nie tylko z nazwy, bramą Bieszczadów – podsumował M. Śnieżek.
MG
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze